statystyki

"Szukamy talentów cybernetycznych". Rosja stawia na szwadrony hakerów

autor: Mariusz Janik14.04.2017, 07:18; Aktualizacja: 14.04.2017, 07:58
Rosjanie chętniej przypną mu medal, niż przyprą go do muru – głosi powiedzenie pracowników Departamentu Sprawiedliwości USA. Jego bohaterem jest Jewgienij Bogaczew. 33-letni haker, który od dekady zadaje najboleśniejsze ciosy USA, a ostatnio pobił kolejny rekord – za informacje pozwalające go schwytać FBI oferuje 3 mln dol. Tak wysokiej nagrody nie wyznaczono dotychczas za żadnego cyberprzestępcę

Rosjanie chętniej przypną mu medal, niż przyprą go do muru – głosi powiedzenie pracowników Departamentu Sprawiedliwości USA. Jego bohaterem jest Jewgienij Bogaczew. 33-letni haker, który od dekady zadaje najboleśniejsze ciosy USA, a ostatnio pobił kolejny rekord – za informacje pozwalające go schwytać FBI oferuje 3 mln dol. Tak wysokiej nagrody nie wyznaczono dotychczas za żadnego cyberprzestępcęźródło: ShutterStock

Szukamy talentów cybernetycznych. W pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nasza akcja jest uwarunkowana potrzebami, jakie armia będzie miała w ciągu kolejnych lat – takim ogłoszeniem rosyjskiego ministra obrony zaczął się zaciąg ludzi, których dziś nie może namierzyć FBI

Rosjanie chętniej przypną mu medal, niż przyprą go do muru – głosi obiegowe powiedzonko pracowników Departamentu Sprawiedliwości USA. Jego bohaterem jest Jewgienij Bogaczew. 33-letni haker, który od dekady zadaje najboleśniejsze ciosy USA, a ostatnio pobił kolejny rekord – za informacje pozwalające go schwytać FBI oferuje 3 mln dol. Takiej nagrody nie wyznaczono dotychczas za żadnego cyberprzestępcę.

Trzy dekady temu Kevin Mitnick był tajemniczym przestępcą, którego trzeba było namierzać za pomocą wozów pelengacyjnych, a śledczy do momentu aresztowania nie wiedzieli, kogo dopadną w mieszkaniu, do którego wkroczą. Dwie dekady temu do środowisk hakerów trzeba było już przenikać: namierzanie bandytów takich jak Max Butler – znany jako „Iceman” – wymagało nawet wieloletniej pracy operacyjnej na forach internetowych dla żyjących „poza systemem” programistów.

Bogaczew z niczym się nie kryje. Na zdjęciach z portali społecznościowych można obejrzeć ostrzyżonego na łyso, nieco zwalistego – bardziej ze względu na zaczątki otyłości niż muskulaturę – 30-latka. Mieszka przy ul. Lermontowa w czarnomorskim kurorcie Anapa w Kraju Krasnodarskim, pod numerem 120, gdzie mieści się nowoczesny apartamentowiec z mieszkaniami wartymi w przeliczeniu po milion złotych. Sama 60-tysięczna Anapa wydaje się być rajem, w którym trudno byłoby zniknąć – miejscowość ma charakter uzdrowiska, w niewielkiej odległości od Krymu i Morza Azowskiego. Letnicy, zwłaszcza ci nieco lepiej sytuowani, lubią tu przyjeżdżać.

Haker wpasowuje się w ten klimat idealnie. Sąsiedzi z Lermontowa wspominają, że kilka lat temu jeździł kilkuletnim volvo z reklamą „Naprawa komputerów” na zderzaku. Agenci FBI twierdzą, że dziś preferuje jeepa grand cherokee, ale to wciąż nie jest w Anapie szczególny luksus. Podobno ma jacht i lubi się nim zapuszczać – od trzech lat – w okolice Krymu. Na zdjęciach Bogaczew demonstruje przed obiektywem pręgowanego kota (sam zresztą jest ubrany w „lamparcią” piżamę), ale w zasadzie bliżej mu do wielkomiejskiego specjalisty niż Blofelda z filmów z Jamesem Bondem. Narzeka, że brakuje mu czasu na rodzinę, mieszka z żoną i – prawdopodobnie – dwójką dzieci. Starsza, dziewczynka, może mieć dziś ok. 12 lat.

Oczywiście jest coś więcej. Bogaczew ma też apartament w Moskwie, może też posiadać mieszkania w całej Europie – ze szczególnym wskazaniem na Francję. Wtajemniczeni twierdzą, że jeszcze kilka lat temu, gdy ruszał z Rosji na wakacje, nie musiał jechać własnym autem ani korzystać na miejscu z wynajętych wozów. Siatka, którą kierował, licząca przynajmniej kilku najbliższych współpracowników plus niedookreśloną grupę współpracowników i słupów, posiadała tyle aut, że dało się wylądować w dowolnym miejscu na kontynencie i korzystać z „firmowego” wozu. Podróże takie miał ułatwiać fakt, że Bogaczew posiadał trzy paszporty – na rozmaite tożsamości, rzecz jasna.

No i rodacy stali za nim murem. – Cóż za utalentowany facet – zachwycał się 23-letni Michaił, sąsiad Bogaczewa z apartamentowca na Lermontowa, gdy reporterzy „Daily Telegraph” pokazali mu zdjęcia hakera i powiedzieli, że spustoszył on konta bankowe setek amerykańskich firm oraz zablokował dziesiątki tysięcy prywatnych komputerów po obu stronach Atlantyku. – Siedząc za biurkiem w domu, włamał się do obozu naszych wrogów – skwitował. – Ale gość – dorzucał taksówkarz Wazgen. – Sądząc po tym, co Amerykanie robią innym, zrobił im coś, co im na dobre wyjdzie – ucinał. W tamtym czasie konflikt o Krym znajdował się w apogeum.


Pozostało 80% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie