statystyki

Rzymski szczyt radości. Nic nie może popsuć 60. urodzin poprzedniczki Unii Europejskiej

autor: Grzegorz Osiecki23.03.2017, 07:53; Aktualizacja: 23.03.2017, 08:21
Polska jedzie na szczyt z postulatami, które trudno uznać za wygórowane.

Polska jedzie na szczyt z postulatami, które trudno uznać za wygórowane.źródło: ShutterStock

Na razie nie będziemy proponowali nowych traktatów. Celem Warszawy jest zwalczanie pomysłów na UE różnych prędkości.

Jutrzejszy szczyt Unii Europejskiej zacznie się w cieniu londyńskiego zamachu, do którego doszło wczoraj i który wciąż jest wyjaśniany. Zakończy się za to deklaracją, której treść jest właśnie uzgadniana. Polskiemu rządowi zależy, by znalazły się w niej cztery punkty. Pierwszy z nich to jednorodność UE, by nie było mowy o Europach różnych prędkości. To główna obawa w kontekście niedawnego spotkania największych państw unijnych w Wersalu, na którym takie zapowiedzi się pojawiły. Jak tłumaczy wiceszef MSZ Konrad Szymański, nie chodzi jedynie o status Polski, ale o całą UE. – Jesteśmy przeciwni pomysłom na podział UE, bo to osłabia Europę. Żaden problem Unii nie zostanie rozwiązany przez podział. Przyjdą za to nowe – uważa Szymański.

Kolejny punkt to zachowanie integralności wspólnego rynku i podstawowych swobód przesyłu towarów, usług czy przemieszczania ludności. Ma to zapobiec próbom wykorzystywania przez Francję czy Niemcy regulacji krajowych do ograniczania konkurencji ze strony innych krajów. Tak jest np. w wypadku przewoźników. Rząd obawia się, że pod pretekstem wzmacniania modelu socjalnego nasilą się próby bogatszych państw blokowania rynku tam, gdzie usługi czy pracownicy z Europy Środkowej i Wschodniej są konkurencyjni. Największe obawy budzą w tym kontekście propozycje zmian w dyrektywie Komisji o pracownikach delegowanych, co dowodzi, że takie tendencje pojawiają się już nie tylko w poszczególnych krajach, lecz nawet w KE, która teoretycznie jest strażniczką swobód.

Polski rząd chce także, by w deklaracji znalazło się potwierdzenie ściślejszej współpracy w dziedzinie obronności wewnątrz UE oraz w ramach relacji z NATO. Chodzi zwłaszcza o to, by ewentualne tendencje do wzmacniania bezpieczeństwa militarnego UE nie osłabiały Sojuszu.

Ostatni punkt, o który chce walczyć rząd, to zwiększenie roli parlamentów narodowych. Konrad Szymański tłumaczy, że podkreślenie ich roli jest istotne nie tylko jako instrument kontroli procesu decyzyjnego wewnątrz UE. Zapewnia to też silniejszą legitymację decyzjom podejmowanym przez Wspólnotę.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • Mit czy propaganda(2017-03-23 09:08) Zgłoś naruszenie 10

    Jak jest każdy widzi. Czyli fikcja najlepszą formą propagandy lib-lewackiej. Dlaczego mnie to nie dziwi - gdyż często czytam 80% lokalnej prasy w Polsce pod niemieckim kapitałem i wszędzie jednakowo "anty-rządowo" i "pro-niemiecko" jak za czasów komuny w PRL

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie