statystyki

Andrysiak: Jeden grób dla PiS, drugi dla PO

autor: andrzej andrysiak11.03.2017, 08:00
"Nie pytajmy więc, co po PiS. Co po POPiS – oto jest pytanie. Jak zrzucić ze sceny te dwa twory, które zdemolowały nam Polskę. Jeden przez egoizm, drugi przez fanatyzm."

"Nie pytajmy więc, co po PiS. Co po POPiS – oto jest pytanie. Jak zrzucić ze sceny te dwa twory, które zdemolowały nam Polskę. Jeden przez egoizm, drugi przez fanatyzm."źródło: DGP

Co po PiS? – pyta co tydzień tygodnik „Polityka”, zastanawiają się publicyści „Gazety Wyborczej”, dyskutuje opozycja. Jaka ma być ta odzyskana Polska, jak ją uzdrowić, kogo pokarać, jak najszybciej i najskuteczniej przywrócić stan poprzedni? Podobno to jedno z ważniejszych pytań naszej polityki. Podobno. W większości odpowiedzi pobrzmiewa ton kombatancki i nieskrywana tęsknota za III RP. Bo przecież kiedyś było lepiej. Wystarczy, że nasi – czytaj: Platforma, Nowoczesna – wezmą znów władzę, a wyprostujemy Polskę.

Oj, chyba nic z tego nie będzie. Ani Platforma władzy nie odzyska, ani koncepcja powrotu do przeszłości nie porwie wyborców. Jeśli mają wybór między gośćmi z bejsbolem w ręku a zblazowanymi cwaniakami, których nie interesuje nic poza własną ulicą, to ważne, którzy są u władzy? Pierwsi może uderzą w twarz, ale drudzy na pewno nie ruszą na ratunek. Rządy PiS są dla Polski katastrofą, ale nie mniejszą będą ponowne Platformy. Lub Nowoczesnej, jej młodszego, głupszego brata.

Nie pytajmy więc, co po PiS. Co po POPiS – oto jest pytanie. Jak zrzucić ze sceny te dwa twory, które zdemolowały nam Polskę. Jeden przez egoizm, drugi przez fanatyzm.

Się rozsypało

Dużą karierę zrobił ostatnio termin „symetryści”. Wymyślili go publicyści „Polityki” Wiesław Władyka i Mariusz Janicki i szybko zakotwiczył się on w debacie. Określa się nim tych, którzy stawiają znak równości między Platformą a PiS-em, nie dostrzegając w działaniach tych partii wielkich różnic. Zamach Jarosława Kaczyńskiego na trybunał, sądownictwo i media symetryści lekce sobie ważą, bo traktują polityczne koncepty PiS tylko jako jeden z możliwych wariantów zarządzania państwem demokratycznym. W tym opisie symetryści łączeni są z kategorią „pożytecznych idiotów”, bo niby nie zdają sobie sprawy, że swoją argumentacją przyczyniają się do wzmacniania obecnego rządu. Myślenie, że inna siła niż Platforma może stanąć do walki z Kaczyńskim jak równy z równym, ma być polityczną naiwnością i chciejstwem jedynie, bo w polityce jest tak, że gra się kartami, które są na stole, a nie tymi, którymi by się chciało grać.

I tu właśnie jest sedno problemu, bo największą polityczną naiwnością jest dziś myślenie, że Platforma jest w stanie ponownie uwieść wyborców.

Co jest po jednej stronie, wiemy. Kaczyński i spółka. Partia anty. Jeśli ma jakąś przemyślaną koncepcję rządów, to się z nią nie zdradza. Wierzy w moc sprawczą państwa, nienawidzi elit, które jej nie popierają, odrzuca kompromis jako narzędzie uprawiania polityki. Krzywo patrzy na demokrację, bo ta zakłada zmienność – rządów, koncepcji i idei – a ona wierzy tylko w jedne słuszne idee i rządy. Jej. Populizm traktuje jako narzędzie, nie liczy się z pieniędzmi, bo nie ma takiej głupoty, której by jej elektorat nie wybaczył i takiego kłamstwa, w które nie uwierzy. Nie rozumie polityki międzynarodowej i jej nie prowadzi, światowe procesy gospodarcze i społeczne widzi tylko przez pryzmat własnego ogródka. Pewnie najszczęśliwsza byłaby, gdyby dało się Polskę odizolować od reszty świata, ale jednocześnie bogaty sponsor ładowałby miliardy w jej wydumane koncepcje.

Z drugą stroną jest równie wielki problem. Platforma rządziła osiem lat, udało jej się przetrwać światowy kryzys finansowy, który niejeden rząd zmiótł z powierzchni. Wielki sukces. Ale jednocześnie przyjęła taktykę „rąk w kieszeniach” i nie robiła nic ponad to, czego wymagały bieżące wydarzenia. Reagowała, nie kreowała, w drugiej kadencji zupełnie rozmijając się z nadziejami elektoratu. Ten chciał państwa nowoczesnego i sprawnego, Platforma to państwo przycinała do wielkości kadłubka. Skończyło się rozregulowanym rynkiem pracy, umowami śmieciowymi, bezkarnością banków, niewydolnymi służbą zdrowia, sądami i prokuraturą, wprowadzaną po amatorsku reformą sześciolatków i rozparcelowaniem OFE. Można widzieć Polskę Platformy przez pryzmat rosnącego PKB, niestety, zbyt wielu pamięta darmowych doktorantów na uczelniach, ochroniarzy w państwowych urzędach za cztery pięćdziesiąt za godzinę i latami outsourcingowane kasjerki w hipermarketach.


Pozostało jeszcze 59% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Komentarze (17)

  • qqq(2017-03-11 09:46) Zgłoś naruszenie 3318

    I to jest cała prawda. PO jest skończone, nie ma programu nie ma charyzmy i nie wróci, o N nie ma co wspominać, a PiS się skończy jak zrujnuje do końca Polskę, kupiło wyborców, więc jeszcze trochę wytrzyma. Musi pojawić się trzecia siła ludzi nowych i miejmy nadzieję nowocześniejszych niż dotychczasową hołota polityczna.

    Odpowiedz
  • Pomieszanie z poplątaniem.(2017-03-11 08:16) Zgłoś naruszenie 2737

    Co ca bzdety. Gdybym nie wiedział, że to pisze "profesjonalista" to bym pomyślał ,że jakiś SB-ek przemyca swoje przemyślenia, by mu lżej się później żyło. A prawda jest jedna, to naród wybrał większość do rządzenia i prezydenta, a nie Andrysiaka do kształtowaniia polityki w Polsce. Tak właśnie wygląda demokracja.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • piniusz(2017-03-11 10:18) Zgłoś naruszenie 244

    Można widzieć Polskę Platformy przez pryzmat rosnącego PKB"-a gdyby za stadiony zapłacono nie 2 a cztery razy więcej,to PKB było by większe-sukces?-lecz gdy chciano podnieść najniższą o 20 zł.do 1700 to usłyszeliśmy-nie ma pieniędzy i zasiłek pogrzebowy zmniejszono o 50 %do 4 tys.-takie to efekty PKB przynosił

    Odpowiedz
  • kcal(2017-03-11 12:41) Zgłoś naruszenie 1912

    Po PIS będzie znowu PIS, albo KUKIZ albo jakaś inna formacja. Na rządach PełO, UW i innych partii wspieranych przez obcych już się przejechaliśmy.

    Odpowiedz
  • Normalny (2017-03-11 09:43) Zgłoś naruszenie 1525

    !9% procent narodu uprawnionego do głosowania wybrało PIS,bo głosowało 51,5%,a PIS dostało 38%. Demokracja w państwach cywilizowanych,każdy ma prawo do krytyki i do opozycji w stosunku do władzy! Pisowcy stworzyli psełdodemokrację, kto nas krytykuje ten zdrajca lub Niemiec...

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-03-11 14:14) Zgłoś naruszenie 131

    Poziom debaty jest wprost proporcjonalny do poziomu polityki i polityków. Śmieszą mnie działania Opozycji Totalnej, bo jedyną "totalność" jaką w nich widzę, to głupota. Czym innym była deklarowana jawnie i realizowana w praktyce chęć zorganizowania jakiegoś wielkiego "Majdanu" i doprowadzenia do przedterminowych wyborów? Dojrzali i odpowiedzialni politycy wierzyli (i chyba wierzą nadal), że jest to możliwe. Ludzie interpolujący realia ukraińskie do sytuacji w naszym kraju nie są raczej mocarzami intelektualnymi. Ci, którzy twierdzili, że są elitą a po ośmiu latach rządzenia uznali, że poza nimi nie ma żadnej alternatywy, ośmieszają się teraz jako opozycja niemal na każdym kroku. Niestety z partią rządząca nie jest lepiej. Po pierwszej fazie bycia programowo antyplatformą i pokazywaniu, że wiele rzeczy uznanych przez (nie)rząd za nierealnych i niemożliwych do zrealizowania, da się zrobić, zaczęło się powolne dryfowanie w kierunku, który prezentowały wszystkie poprzednie ekipy. To nieuchronnie musi się skończyć jakąś nową wersją "ośmiorniczek", bo działacze partyjni bez względu na swoją przynależność mają tę samą mentalność. Ordynacja wyborcza promuje właśnie ten typ ludzi garnących się do rządzenia. Test na "wstawanie z kolan" też pokazał , od czasu poprzedniej ekipy zmieniło się niewiele. Leżymy tak jak leżeliśmy, do wstania na kolana jeszcze trochę nam brakuje. Platforma (obywatelska z nazwy) być może wróci do władzy, ale nie samodzielnie. Będzie to powrót zombi, podobny do czteroletnich rządów sLD. Wyborcy po raz kolejny przekonają się, że politycy nie wyciągają z przeszłości żadnych wniosków. Ten polityczny bezsensowny ping-pong będzie trwał do momentu zrozumienia i zadekretowania ważnej zasady. Wyborcy wynajmują polityków do rządzenia, ci zaś mogą mieć swoje wizje ale muszą one być akceptowane przez społeczeństwo. Branie czegokolwiek "na klatę" lub "działanie w interesie" ma niewiele wspólnego z demokracją. Na razie jednak przeważa przekonanie, "kto jeśli nie ONI"... Ci lub tamci i nikt nie pamięta o MY

    Odpowiedz
  • do normalnego inaczej(2017-03-11 12:23) Zgłoś naruszenie 125

    Ty wiesz co to jest bezwzględna większość w parlamencie, jeżeli tak, to nie wysmętniaj się tak jak HGW w Ratuszu W-wki, która z 1000 robiła 10 000, Ty to samo robisz tylko w drugą stronę.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Bolesław Śmiały(2017-03-11 12:41) Zgłoś naruszenie 1114

    Polska wciąż nie jest wolnym krajem, co potwierdził wczoraj Najwyższy Autorytet, który z taborecika przeniósł się na podest. A skoro wszyscy teraz pracujecie dla zniewolonego państwa, to za parę lat obetną wam emerytury

    Odpowiedz
  • m_nocny(2017-03-11 11:02) Zgłoś naruszenie 101

    zawsze bardziej atrakcyjna niż to co mamy w zasięgu wzroku będzie jakaś trzecia siła uosabiająca dążenia mitycznej większości. Działalnośc polityczna w kraju jest jednak tak dalece zdeprecjonowana, że niewielu spośród zdolnych i inteligentnych zdecyduje się na funkcjonowanie w polityce, tym bardziej że taka działalnośc gdyby miała byc prowadzona od zera wymaga niemałych środków finansowych... uważam, że wilcze oczy Tuska trudno uznać za główny argument do całkowitego odstrzelenia PO. Nie sądzę, żeby sporo osób w PO nie miało świadomości tego, że nie da sie wrócić bez uczciwej diagnozy "błędów i wypaczeń", i że niezbędny jest tak jak postuluje to autor, przekonywujący i przemyślany program, który pokaże w jakim kierunku i z wykorzystanem jakich środków zamierzamy iść. Pytanie, czy znajda sie w PO lub okolicach ludzie, którym będzie się chciało przygotowac takie działania, wykreowac zaplecze - osoby, które merytorycznie będa w stanie zmierzyć sie z problemi w tych najbardziej zaniedbanych sektorach... Raczej trudno oczekiwać, że uda się powrót z obecnymi i niedawnymi liderami (Schetyna, Siemoniak, Gronkiewicz, Kopacz...etc.). Jest jeszcze opcja idealistyczna - powstanie jakiegoś porozumienie dla przyszłości łączącego tych myślących i działających propaństwowo z różnych ugrupowń politycznych, a nie wyłacznie propartyjnie i populistycznie. Problem najwiekszy, że nic konstruktywnego i trwałego nie powstanie tylko w oparciu o dobre chęci i nie powstanie z dnia na dzień, co widac wyraźnie obserwując działania PIS...

    Odpowiedz
  • -60(2017-03-11 13:43) Zgłoś naruszenie 95

    Problem jest. PIS powinien odrobić lekcję z dyplomacji, czyli działań, które mają przynieść mierzalną korzyść, a nie tylko satysfakcję, że my i tak mamy rację. Proszę zauważyć Wszyscy nas "olali", bo stawianie się nie było dla nich opłacalne. Jak się popatrzy na Naszych skoczków narciarskich, to widać, że osoba trenera ma jednak duże znaczenie dla istnienia zespołu. Więc może trzeba poszukać nowego ministra od spraw zagranicznych, który będzie skuteczniej dbał o Nasze interesy. Jest też inny problem. PO i spółka broniła prywatnego interesu Pana Donalda Tuska prowadząc wojnę z legalnym rządem Naszego kraju, za którym stoi większość Polaków. Jeżeli PO wygrała, to powinna ogłosić jakie profity będą mieć z tego Polacy. Jak będą duże, to może następne wybory będą Ich. Warto jednak pamiętać, że Polacy mają jednak mózgi, a nie zgrubienia na karku i lipy nie kupią...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • GHJ(2017-03-11 13:24) Zgłoś naruszenie 85

    Kolejny stuknięty na głowę, trzeba go leczyć

    Odpowiedz
  • Bert(2017-03-13 21:32) Zgłoś naruszenie 30

    PO , Nowoczesna i nawet pan Andrysiak , to pozostałości po politycznym zakalcu, jakim było przez dziesięciolecia funkcjonowanie w upokarzającej podległości ruskim i krajowym czerwonym. Te skarlałe "łże elity" jak słusznie określił je JK, jedyne co umiały, to grabić majątek wspólny i czepiać się klamek nowych panów, których szukali w Berlinie i Brukseli. Tymczasem to już tak nie działa. Jesteśmy jak w "Seksmisji" po wyjściu z podziemi i rozerwaniu nihilistycznych dekoracji. Zrobił i robi to PIS i KUKIZ i mimo licznych trudności, błędów i huraganu plwocin ze strony odrywanych od żłoba i dobrego mniemania o sobie, wychodzimy pomału jako społeczeństwo z tego skarlenia. A środowiska dekadenckie mogą sobie jedynie poszaleć, pokrzyczeć i polecieć na skargę do Brukseli..

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie