Protest pracowników socjalnych zawieszony do czasu po wyborach

| Aktualizacja:

 Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej poinformowała o zawieszeniu ogólnopolskiej akcji protestacyjnej do czasu po wyborach. My, jako Federacja, jesteśmy gotowi, by już w październiku rozpocząć działania od miejsca, w którym je zawiesiliśmy – napisała organizacja na profilu na Facebooku.

Pracownicy socjalni protestują od czerwca 2018 r. W sierpniu 2018 organizacje związkowe powołały Ogólnopolski Komitet Strajkowy. W listopadzie zorganizowały "Czarny Tydzień w Pomocy Społecznej", 25 stycznia tego roku akcję "Pomoc Społeczna się Wykrwawia" – w ponad 150 miejscowościach w Polsce pracownicy socjalni oddawali krew lub brali urlop na żądanie. Na jesień OKS planował ogólnopolski strajk.

"Ogólnopolska akcja protestacyjna i strajkowa musi poczekać do czasu po wyborach" – napisała Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej na Facebooku. "Jako inicjatorzy działań wiemy, że angażowanie sił w tym momencie nie przyniosłoby już żadnych zamierzonych przez nas rezultatów, ponieważ pozostały czas nie pozwoli realnie wprowadzić jakichkolwiek zmian legislacyjnych, o które zabiegamy".

"Nie chcemy być wciągnięci w walkę polityczną" – powiedział PAP przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Socjalnych Sylwester Tonderys. Poza tym – jak dodał – zbyt mała liczba jednostek zgłosiła się z deklaracją, że chciałaby przejść przez procedurę sporu zbiorowego. "Bo my nie możemy ogłosić strajku, nie przechodząc całej tej procedury, a nie mamy jednego pracodawcy. Podlegamy pod samorządy i w każdym samorządzie, każdej gminie trzeba by przeprowadzić oddzielne postępowanie".

Tonderys zaznaczył, że mimo zawieszenia strajku ogólnopolskiego zarząd główny ZZPS daje swobodę poszczególnym jednostkom. "Tam gdzie spór zbiorowy będzie przeprowadzony prawidłowo, żeby skutkował strajkiem, tam będziemy wspierać tych pracowników" – powiedział.

Przewodniczący PFZPSiPS Paweł Maczyński, podkreślił, że część pracowników socjalnych skorzysta z zapowiadanej podwyżki płacy minimalnej, pod warunkiem że nie będzie w nią wliczany dodatek terenowy.

"Samorządy, które będą musiały w przyszłym roku wypłacić pensję minimalną w wysokości 2600 zł brutto, będą szukały sposobu, jak to obejść. Też nie ukrywamy, że jeżeli przyjmiemy statystyki ministerstwa rodziny, że pracownik socjalny dziś zarabia średnio 2600 zł brutto, to ta średnia zrówna się z pensją minimalną. To będzie demotywujące, pracownik, który jest w zawodzie wiele lat, będzie zarabiał tyle samo co ten, co zaczyna" – powiedział Maczyński.

Pracownicy socjalni domagają się podniesienia wynagrodzeń, uregulowania dodatku terenowego, poprawy bezpieczeństwa pracowników socjalnych, wydłużenia dodatkowego urlopu wypoczynkowego, odbiurokratyzowania zawodu. Przedstawili ministerstwu rodziny propozycje zmian legislacyjnych, dotyczące wykonywania zawodu. Część propozycji została uwzględniona w przygotowanym przez resort projekcie ustawy o pomocy społecznej, zgłoszonym do wykazu prac legislacyjnych rządu. Prace nad projektem zostały zawieszone. (PAP)

Autor: Karolina Mózgowiec