Popegeerowskie wsie i duże miasta połączyła niechęć do Kaczyńskiego.
Publikacja: 6 lipca 2010, 09:24 Aktualizacja: 6 lipca 2010, 09:47
Podziały na Polskę Komorowskiego i Kaczyńskiego są niepotrzebnie podgrzewane przez media. Realia wyglądają tak, że spośród pięciu wyborców kandydata Platformy tylko trzech mieszka w obszarach, które należą do Polski Komorowskiego, czyli w tych województwach, w których marszałek Sejmu wygrał. Dwóch pozostałych wyborców mieszka w tych województwach, w których Komorowski przegrał. Podobnie sprawa wygląda z wyborcami Jarosława Kaczyńskiego. Czyli: trzech jego zwolenników mieszka w Polsce Kaczyńskiego, a dwóch – w obszarach, w których kandydat PiS przegrał. Jak więc widać, te podziały nie są ostre.
To nie są wybory amerykańskie, gdzie głosy całego stanu należą się danemu kandydatowi. W polskich wyborach głos na kandydata – nawet jeśli na przykład Bronisław Komorowski przegrał w jakiejś gminie, dostając 13 procent głosów – liczą się tak samo jak głosy z tych miejscowości, w których kandydat PO zdecydowanie wygrał. To dzielenie Polski na dwa obszary wspierające dwóch różnych kandydatów jest niepotrzebne. To tak, jakby mówić o klasie, w której jest 20 chłopców i 10 dziewczyn, że jest to klasa męska. A o klasie, w której jest 20 dziewcząt i 10 chłopców, że jest żeńska.
Jak na polskie warunki sympatie polityczne są wyrównane. I tak na prawdę w każdej gminie, każdym powiecie są zwolennicy i Kaczyńskiego, i Komorowskiego.
Należy zwrócić uwagę na jedno: tam, gdzie jest ludność zasiedziała, częściej chodzi do kościoła – tam wygrywają partie konserwatywne. Ale to nie jest tylko polska specyfika. Dokładnie tak samo mapa polityczna wygląda w Hiszpanii. Przy czym tam Galicja jest na południowym wschodzie. A takie – jak u nas popegeerowskie wsie, czyli obszary po wielkich latyfundiach są na południu, a nie na północy. Przy czym w Polsce jest to nieco zmodyfikowane. Po pierwsze Platformie Obywatelskiej udało się pogodzić dwa elektoraty. Jeszcze na początku lat 90., gdyby ktoś mówił, że w Polsce popegeerowskie wsie i Kraków będą głosować tak samo, to nikt by w to nie uwierzył. To duży ewenement. Wydaje się, że to połączenie elektoratu głównie na podstawie negatywnego. To znaczy wynika to zapewne z tego, że są to wyborcy niechętni Jarosławowi Kaczyńskiemu, który połączył sojusz z ojcem Rydzykiem i z Andrzejem Lepperem. Tym swoim działaniem prezes PiS zraził do siebie te obszary wiejskie, które nie są tak mocno związane z kościołem, czyli na przykład Pomorze Zachodnie, Warmię i Mazury czy część Dolnego Śląska. A z drugiej strony zraził do siebie te miasta, które choć są na obszarach konserwatywnych, to nie są w stanie wybaczyć Kaczyńskiemu koalicji z Samoobroną.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: kat z IP: 92.244.32.* (2010-07-06 10:02)
PO i PiS to nie jest alternatywa, to poprostu POPiS. Te same korzenie, poglądy, przekonania, stosunek do historii i społeczeństwa. Jest ich poprostu zbyt wielu, by obdzielić się naraz tortem stanowisk państwowych, stąd kłótnie i podział.
2: ted z IP: 83.15.237.* (2010-07-06 15:26)
Może to tak jak piszesz.Ale ja za brak powstania PO-PiSu obarczam PO a głównie Komorowskiego. Ile dobrego dla Polski można by już dawno zrobić. Czy to nie była decyzja PO dyktowana obcą agenturą... ?
3: to jest jasne jak słońce z IP: 94.251.177.* (2010-07-06 20:42)
Ted masz zupełną rację. To jest prawda. gdzie teraz byłaby Polska ,gdyby nie agenturalne kombinacje. po raz pierwszy ktoś napisał prawdę , a jest nim Ted ,z którym się rzadko zgadzałem!!! Polacy zastanówcie się nad tym stwierdzeniem, bo inaczej przepadniemy jak za czasów rozbiorów.

Ojciec półrocznej Magdy przyszedł dzisiaj do katowickiego aresztu, by spotkać się z żoną Katarzyną W. Kobieta została w sobotę aresztowana na dwa miesiące pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka.

W internecie i na ulicach trwa bitwa o ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). A co ty wiesz o tej umowie?
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?