Sławomir Broniarz - dotychczasowy prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego - został ponownie wybrany na szefa ZNP - zdecydowali w czwartek uczestnicy 40. Krajowego Zjazdu Delegatów ZNP. Będzie to jego czwarta kadencja i potrwa do 2014 r.
Publikacja: 18 listopada 2010, 20:00 Aktualizacja: 18 listopada 2010, 21:23
Wybór Sławomira Broniarza na prezesa ZNP, który był jedynym kandydatem Związku na prezesa, zapadł niemal jednomyślnie. W głosowaniu wzięło udział 276 delegatów, 274 poparło kandydaturę.
"Bardzo serdecznie dziękuję za to zaufanie. Postaram się tego zaufania nie zawieść. Związek jest wielką, potężną organizacją, a nie tylko prezesem" - powiedział tuż po ogłoszeniu wyniku wyborów Broniarz.
W czwartek z udziałem premiera Donalda Tuska rozpoczął się 40. Krajowy Zjazd ZNP. Uczestniczy w nim prawie 300 delegatów. Zjazd, który potrwa do soboty, poza wyborem nowych władz, ma przyjąć program działań organizacji na najbliższe cztery lata.
W wystąpieniu poprzedzającym wybór szefa ZNP Broniarz podkreślił, że postulat dot. wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli powinien pozostać związkowym priorytetem. "Postulujemy uproszczenie systemu wynagradzania nauczycieli na rzecz zwiększenia udziału płacy zasadniczej w wynagrodzeniu całkowitym" - mówił.
Według niego, innym ważnym postulatem jest przeprowadzenia ogólnopolskiego badania czasu pracy nauczycieli. "Wyniki tego badania powinny stać się podstawą do podejmowania jakichkolwiek decyzji dotyczących oświaty i jej pracowników oraz koronnym argumentem w obalaniu mitu o 18-godzinnym czasie pracy nauczycieli" - uznał szef ZNP.
Sławomir Broniarz jest prezesem ZNP od 1998 r. Ukończył studia na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego. Pracował jako nauczyciel, wicedyrektor szkoły, a następnie w latach 1988-1995 był dyrektorem Zespołu Szkół Zawodowych w Skierniewicach. Ukończył także studia podyplomowe z historii oraz marketing i zarządzanie. W 1994 r. został wybrany wiceprezesem Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Od lat uczestniczy w pracach Komisji Trójstronnej. Jest przewodniczącym Zespołu problemowego KT ds. usług publicznych. Aktywnie bierze udział w pracach międzynarodowego ruchu związkowego. Zainicjował wiele akcji związkowych i społecznych w tym m.in. Pakt dla Edukacji, Edukacyjny Okrągły Stół, kampanię w obronie publicznej edukacji "Nie dajmy popsuć naszej szkoły", akcję na rzecz przyznania nauczycielom świadczeń kompensacyjnych.
Był uczestnikiem strajków pracowników oświaty w 1992 i 1993 r. oraz liderem strajków w roku 1999, 2007 i 2008 oraz licznych akcji protestacyjnych i demonstracji organizowanych przez ZNP.
W 2001 r. prezentował w Sejmie projekt obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej dotyczącej płac nauczycieli (nowelizacja ustawy Karta Nauczyciela, pod którą ZNP zebrał ok. 600 tys. podpisów). W 2008 r. i 2010 r. prezentował w Sejmie projekt obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej dotyczącej upowszechnienia wychowania przedszkolnego. Zaangażowany w liczne działania na rzecz poprawy sytuacji pracowników oświaty, zwiększenia nakładów na edukację oraz podnoszenia jakości kształcenia. Razem z przedstawicielami ZNP reprezentuje Związek podczas negocjacji płacowych z ministerstwem edukacji. Ma żonę i troje dzieci.
Związek Nauczycielstwa Polskiego, który liczy już 105 lat, jest najliczniejszym związkiem zawodowym działającym w oświacie. Zrzesza około 300 tys. osób - pracowników oświaty i wychowania, szkolnictwa wyższego i nauki, instytucji z nimi współpracujących. Są wśród nich zarówno czynni zawodowo nauczyciele, jak i pracownicy administracji i obsługi oraz emeryci i renciści.
1: xxx z IP: 217.113.228.* (2010-11-19 04:43)
"W wystąpieniu poprzedzającym wybór szefa ZNP Broniarz podkreślił, że postulat dot. wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli powinien pozostać związkowym priorytetem. "Postulujemy uproszczenie systemu wynagradzania nauczycieli na rzecz zwiększenia udziału płacy zasadniczej w wynagrodzeniu całkowitym" - mówił."
no to już wiadomo jak to zostanie zrealizowane, np. dodatki za wychowawstwo zostaną doliczone do zasadniczej i bez zwiększenia ilości pieniędzy w portfelu nauczyciele dowiedzą się, że właśnie otrzymali podwyżkę :)
2: gucio z IP: 77.253.71.* (2010-11-19 06:39)
To państwo utrzymuje rzeszę związkowców i ich lidera. Nauczyciele powinni nosić go na rękach za to co dla nich zrobił. Jest to możliwe, bo rodzina Tuska to nauczyciele dlatego rząd ślepy na bzdurne przepisy i nieuzasadnione świadczenia za marną pracę i małą ilość godzin pracy. Wolne goni wolne, z roku na rok coraz więcej dni wolnych i ciągle podwyżki. No ale nie po to szło się do rządu aby zapomnieć o rodzinie. Przecież rodzina najważniejsza.
3: inka z IP: 188.146.245.* (2010-11-19 21:29)
o ile pamiętam niezyjąca matka Tuska była pielęgniarką
4: inka z IP: 188.146.245.* (2010-11-19 21:36)
Rodzice Tuska: matka pielegniarka a ojciec stolarz,tak jest w Google
5: Mural z IP: 178.73.49.* (2010-11-20 11:08)
Zwłaszcza za zgodę na odebranie nauczycielom przywilejów emerytalnych po 30 latach składkowych/w tym np.4 nieskladkowe,studia dzienne na jednym kierunku/.Przewodniczący związków mundurowych wiedzą, że nie odbiera się wstecz nabytych praw, tylko tym nowo zatrudnionym po wejściu ustawy.A nam to zrobiono często na miesiąc czy kilka latprzed nabyciem uprawnień. Teraz trzeba pracować 10 albo i więcej lat, w czasie niżu demograficznego. I to wszystko dla ludzi, którym zmarnowano młodość w tym kraju i którym chce się odebrać spokój materialny na starość. Bez dostępu do służby zdrowia i środków do życia. Dłuższa praca ma sens wtedy, kiedy pracownik w ciągu 40 lat pracy widzi znaczący wzrost poborów i ich siły nabywczej. A nie groszowe podwyżki, pozoranctwo działań i reform.I ciągłe wypowiedzi ekspertów o tym, że mimo lat pracy będziemy dostawac mniej. My, za których kasę wypłaca się emerytury obecnym emerytom. Dłuższa praca ma ukryć brak kasy na nasze emerytury, fikcję prywatnych kont i kapitałów początkowych. Państwo polskie nie zamierza nam spłacić tego zaciągniętego od nas długu. Ale pracy nam, coraz starszym ludziom też nie zapewni.

Tomasz Jodłowiec z Polonii Warszawa, Kamil Glik z Torino i Michał Kucharczyk z Legii Warszawa nie zagrają w mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie. W niedzielę selekcjoner Franciszek Smuda zredukował listę powołanych piłkarzy do 23 nazwisk.