statystyki

Car prawa Piłsudski, czyli o co chodzi w sporze o TK

autor: Andrzej Krajewski18.03.2016, 07:06; Aktualizacja: 18.03.2016, 08:58
„[Narutowicz] oświadczył mi z przerażeniem, że wie o zamiarze postawienia jego kandydatury na prezydenta w Zgromadzeniu Narodowym” – wspominał Józef Piłsudski. Zapytany o opinię, stanowczo odradził profesorowi kandydowanie. Sam również odmówił startowania w wyborach

Piłsudski miał możność ogłoszenia się dyktatorem, lecz wówczas musiałby się liczyć z oporem dużej części społeczeństwa.źródło: Wikimedia Commons

Piłsudczycy zmienili ustrój polityczny Polski wbrew sprzeciwowi opozycji. I to nie przemocą, lecz dzięki prawnikowi, który potrafił zrelatywizować absolutnie wszystko.

reklama


reklama


Jeśli Jarosławowi Kaczyńskiemu uda się rozwodnić awanturę wokół Trybunału Konstytucyjnego i utrzymać go w stanie paraliżu dłuższy czas, otworzy to mu możliwość rzeczywistego przeobrażania ustrojowego kraju. Acz za nami dopiero pierwszy krok, zaś kolejne muszą przynieść zmianę konstytucji.

I to nie tylko po to, żeby trybunał „zresetować”, lecz również po to, by zalegalizować wprowadzane dziś naprędce zmiany. To będzie wymagało albo przyśpieszonych wyborów i zdobycia konstytucyjnej większości, albo zmiany ustawy zasadniczej, tejże większości w parlamencie nie posiadając. Co bywa możliwe, lecz wymaga karkołomnych zabaw z obowiązującym prawem – po to, by je jak najmocniej zrelatywizować. Dobrym przedsmakiem jest odmówienie przez premier Beatę Szydło opublikowania wyroku TK na podstawie interpretacji, że został wydany bezprawnie, ponieważ stało się to wbrew obowiązującej ustawie. Notabene uznanej przez trybunał za sprzeczną z konstytucją.

Co cały spór zamienia w abstrakcyjną dyskusję typu „co było pierwsze: jajko czy kura?”. Dzięki temu partia rządząca zyskuje na czasie i ma swobodę działania. Choć na dłuższą metę tworzenie podobnie topornych paradoksów to zbyt mało. Rządzący, jeśli chcą mieć jeszcze więcej władzy, muszą znaleźć genialnego prawnika, umiejącego zinterpretować każdy przepis tak, żeby sprawiedliwość pozostała sprawiedliwością, lecz prawo stało zawsze po ich stronie.

Elastyczny nihilista

„I mogą krytykować mnie ludzie tak, jak im się żywnie podoba, ja zaś nie przestanę twierdzić, że zrobiłem jedyny w swoim rodzaju fakt historyczny, żem zrobił coś podobnego do zamachu stanu i potrafił go natychmiast zalegalizować i żem uczynił coś w rodzaj rewolucji, bez żadnych rewolucyjnych konsekwencji” – oświadczył Józef Piłsudski w wywiadzie dla „Kuriera Porannego” 25 maja 1926 r. Jednak wbrew temu, co twierdził marszałek, Polska znajdowała się wówczas dopiero na początku rzeczywistej rewolucji.

Wprawdzie Piłsudski miał możność ogłoszenia się dyktatorem, lecz wówczas musiałby się liczyć z oporem dużej części społeczeństwa. Przecież w wyborach połowa Polaków głosowała na partie prawicowe, nieukrywające niechęci, a nawet nienawiści do Komendanta. Zbytnie przykręcenie śruby groziło wojną domową i upadkiem państwa. Zaś Ziuk nie po to całe dorosłe życie walczył o niepodległość, żeby nią potem szafować. Dlatego zaraz po zamachu majowym nie rozwiązał Sejmu, lecz pozwolił mu pracować niemal tak, jakby nic się nie wydarzyło.


Pozostało jeszcze 86% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama