statystyki

Nawet w najbardziej tolerancyjnym kraju może dojść do radykalizacji

autor: Julia Szyndzielorz11.01.2016, 06:58; Aktualizacja: 11.01.2016, 08:29
Angela Merkel

Kiedy 31 sierpnia Angela Merkel powiedziała „damy radę” i postanowiła przyjąć wszystkich uchodźców, którzy chcą być w Niemczech, zapanowała euforia.źródło: Bloomberg

Niemcy wierzą, że wszyscy są równi wobec prawa i że kiedy ktoś popełni przestępstwo, dosięgnie go sprawiedliwość. Sytuacja, w której kobiety nie mogą spokojnie wrócić z nocy sylwestrowej, bo otaczają je i molestują, a nawet gwałcą bandy mężczyzn, wszystkich zaszokowała. 

Reklama


Reklama


Po pierwsze, każda kobieta pomyślała, że to mogła być ona, a mężczyźni pomyśleli o swoich siostrach, córkach, żonach i partnerkach. Po drugie, dlatego że ze względu na poprawność polityczną władze policji, a za nimi również Kolonii i media unikały podania informacji, że niektórzy atakujący byli świeżo upieczonymi azylantami. Część Niemców straciła zaufanie do władz i mediów, na których do tej pory polegała. Fala oburzenia, jaką wywołały zdarzenia z Kolonii, to wyraz niepokoju, który narasta w kraju od kilku miesięcy. Czym innym jest dobrowolna pomoc w ośrodku dla uchodźców przy wydawaniu posiłków i odzieży, co tysiące Niemców robią w wolnym czasie, a czym innym jest konieczność ograniczenia poruszania się po ulicy, bo można zostać zaatakowanym, zmiana stylu życia.

Kiedy 31 sierpnia Angela Merkel powiedziała „damy radę” i postanowiła przyjąć wszystkich uchodźców, którzy chcą być w Niemczech, zapanowała euforia. Niemiecki tabloid „B.Z.” opublikował wydanie po arabsku, a berlińczycy, hamburczycy i mieszkańcy innych miast rzucili się do pomocy. Z balonikami, słodyczami i kanapkami w rękach witali wycieńczonych długą podróżą ludzi przyjeżdżających z Węgier, gdzie ich bito i grożono im aresztem.

Ta euforia już dawno minęła. Jak się okazało, nikt nie był przygotowany na taką liczbę uchodźców. Ciężar ich przyjęcia spadł na już i tak przeciążony federalny urząd ds. migracji i uchodźców oraz lokalne władze. W centrach miast, na dworcach i w parkach błąkają się grupy mężczyzn, którzy poza czekaniem na decyzję władz nie mają nic do roboty. Podobnie wygląda sytuacja w Sztokholmie i innych europejskich stolicach.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama