statystyki

Rigamonti: Skończył się czas tajemnicy ws. Ziętary

autor: Magdalena Rigamonti02.10.2015, 07:38; Aktualizacja: 02.10.2015, 08:26
Krzysztof Kaźmierczak o Ziętarze

Krzysztof Kaźmierczakźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Maksymiian Rigamonti

W tej tzw. sprawie Ziętary odbija się 26 lat wolności naszego państwa. Wydaje się nam, że żyjemy w bardziej cywilizowanych czasach, jednak jeśli chodzi o służby specjalne, to nic się nie zmieniło – mówi współautor książki „Sprawa Ziętary. Zbrodnia i klęska państwa”

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

RIGAMONTI RAZY 2

Może on żyje?

Jarek Ziętara? Nie, nie żyje. Najpierw trzy dni tortur, potem morderstwo, a potem próba rozpuszczenia ciała w kwasie. Są świadkowie. Mówią, że wszystkie kości nie chciały się rozpuścić. Kolejowa 49. Tu mieszkał. Proszę zobaczyć, to jest tamto okno. Był wrzesień. Tak jak teraz. 1 września rano.

Przychodzi pan tu często?

Na rocznicę. Albo tak jak teraz. Czasem też, kiedy coś piszę na temat porwania i morderstwa Jarka Ziętary. Kiedy z Piotrem Talagą pisaliśmy książkę „Sprawa Ziętary. Zbrodnia i klęska państwa”, to częściej bywałem. Jarek wyszedł z domu. Beata, jego dziewczyna, widziała, jak idzie ulicą. Potem wiadomo tyle, że wsiadł do policyjnego samochodu. Wiadomo też, że to nie był prawdziwy policyjny radiowóz, że nie siedzieli w nim prawdziwi policjanci, tylko mordercy, chociaż mieli policyjne legitymacje, mundury. Ruszyli. I pojechali do Elektromisu. W podziemiach Elektromisu była baza ochroniarzy. Tam ochroniarze trenowali sztuki walki. Tam ćwiczyli. Tam właśnie trzymali Jarka. Trzy dni go torturowali. Próbowali wyciągnąć, co wie o nich, o biznesmenach, o politykach, o ich powiązaniach.

O Gawroniku, o Świtalskim, dziś świadku w tej sprawie?

Nie mogę przecież operować nazwiskami. O G., o Ś., o innych jeszcze, o wielkim przekręcie, wielkim przemycie przez Niemcy i Czechy.

Wcześniej był werbowany przez służby, przez UOP.

Był jeszcze studentem, kiedy w 1991 r. został zatrudniony na etacie w tygodniku „Wprost”. I od razu zaczął zajmować się mocnymi tematami. Był autorem jednego z pierwszych tekstów o Art-B, potem o szpiegostwie w KGHM, o karierach ludzi z kręgów opozycji w UOP. Pisał reportaże o szczelności polskiej granicy na wschodzie. Znał świetnie rosyjski, do tego stopnia, że mówił w tym języku z różnymi akcentami. Wcielił się w uciekiniera z Armii Czerwonej. To był czas wycofywania rosyjskiej armii ze wschodnich Niemiec i z Polski. Dotarł do przemytników, do mafii rosyjskiej, czyli zajmował się tematami, które leżały też w kręgu zainteresowania służb. Znał kilka języków, uprawiał sport, do tego był inteligentny, odważny. Miał wszystkie przymioty przydatne w służbach.

I służby wiedziały, czym Ziętara się zajmuje.

Musiały wiedzieć. Więcej, on miał dostęp do informacji, do których nie miał nikt inny. Na czwartym roku studiów otrzymał pierwsze, wtedy jeszcze nieformalne, propozycje podjęcia pracy w Urzędzie Ochrony Państwa. To był 1991 r. W kolejnym roku próbowano to formalizować. UOP chciał go zatrudnić, wystosowano oficjalną propozycję. I to z trzech stron, bo i delegatury UOP z Bydgoszczy, i z Poznania, i pion wywiadu zarządzany centralnie z Warszawy chciały mieć Ziętarę w swoich szeregach.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • Daj Boże ...(2015-10-02 11:08) Zgłoś naruszenie 00

    ... śmiga gdzieś po świecie, jako jakiś James Bond.

    Odpowiedz
  • posen(2015-10-16 08:49) Zgłoś naruszenie 00

    Twierdzenie, że się ukrywa to jedna z pierwszych dezinformacji kolportowanych przez tych, którzy nie chcą, aby zbrodnia została wyjaśniona. I mimo upływu 24 lat nadal jest podsycana, chociaż nie ma do tego jakichkolwiek podstaw faktograficznych

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie