712 mln zł – tyle jest warta Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych. Środki pochodzą głównie z Brukseli, a wydaje je Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ). DGP opisywał kulisy zmagań o te lukratywne kontrakty.

– Część firm, które biorą udział w zamówieniach, to dokładnie te same firmy, które interesują nas w śledztwie dotyczącym e-afery – mówi nasz rozmówca związany z postępowaniem w największej korupcyjnej aferze w historii Polski, jak ją określił rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Dotąd zarzuty usłyszało prawie 40 osób. – To nie koniec zatrzymań. Apeluję do wszystkich, którzy brali udział w przestępczych mechanizmach w zamówieniach publicznych na cyfryzację, aby zgłaszali się do nas, zanim sami po nich przyjdziemy – mówi DGP Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

W czwartek prokuratorzy postawili zarzuty byłemu wiceministrowi spraw wewnętrznych Witoldowi D., związane ze sprawstwem kierowniczym. Dwa dotyczą przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a trzeci – wyrządzenia w mieniu publicznym szkody wielkich rozmiarów, przekraczających 1,8 mln zł. Według informacji DGP chodzi o umowy doradcze przy projektach informatycznych zawarte z Infovide-Matrix. Firma ta wystosowała oświadczenie, z którego wynika, że nie ma nic wspólnego z e-aferą. Jednak ta sama firma doradza CSIOZ w wartym ponad 700 mln zł przetargu i to również budzi zainteresowanie śledczych.

– Według Urzędu Zamówień Publicznych w przetargach na komponenty tego systemu doszło do zmów między firmami, które podzieliły się tortem zamówień. Podobnie jak to robiły firmy budujące autostrady, by zawyżyć ceny, przez co każda z nich zarobiła odpowiednie kwoty. Weryfikujemy, czym kierowali się urzędnicy – mówi nasz rozmówca.

Zarzut wobec Witolda D., który jest dotąd najwyżej postawionym zatrzymanym urzędnikiem, opiera się na zeznaniach jego podwładnego Andrzeja M., który ma postawione zarzuty przyjęcia łapówki kilkumilionowej wartości. M. wyznał śledczym, że firmie Infovide-Matrix przyznał umowę właśnie na polecenie wiceministra. Andrzej M., jak informowaliśmy, stara się o status małego świadka koronnego. Oznacza to, że sąd po wysłuchaniu jego zeznań oceni je i zdecyduje, czy skruszony przestępca będzie mógł liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary.

Tymczasem sam Witold D. zaledwie miesiąc temu był gościem obecnego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza na uroczystości odsłonięcia pomnika Krzysztofa Kozłowskiego. Były wiceminister – dziś wysoki rangą menedżer w Orange – był tam w towarzystwie mecenasa Wojciecha Brochwicza. Właśnie ten adwokat, znajomy ministra Sienkiewicza z czasów pracy w UOP, jest obrońcą Witolda D. w toczącym się śledztwie w sprawie e-afery.

Zupełnie inny los spotkał Zbigniewa Stawarza, w 2009 r. oficera Komendy Głównej Policji, który wraz z podwładnymi przed czterema laty wpadł na trop e-afery i nie pozwolił, by została zatuszowana. Pod koniec września został odwołany ze stanowiska wiceszefa Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.