Referendum o odwołanie prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz wydaje się przesądzone. Jego organizatorom udało się zebrać niemal ćwierć miliona podpisów i złożyć je w ratuszu. Ale część mediów twierdzi, że nawet jeżeli do referendum dojdzie i większość z jego uczestników opowie się za odwołaniem prezydent, wcale nie będzie to oznaczało, że Hanna Gronkiewicz-Waltz przestanie rządzić stolicą. „Gazeta Wyborcza” powołuje się na ekspertów Krajowego Biura Wyborczego, których zdaniem Rada Warszawy (PO ma w niej większość) będzie mogła się sprzeciwić przeprowadzeniu przedterminowych wyborów, a wówczas, do czasu wyborów w listopadzie 2014 r., ratuszem kierowałaby osoba „pełniąca funkcję prezydenta” (nie komisarz), wyznaczona przez premiera. I ponoć nic nie stoi na przeszkodzie, aby osobą tą była odwołana prezydent.

– Żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte. Na razie to dzielenie skóry na niedźwiedziu, trzeba poczekać na weryfikację głosów. Doświadczenie pokazuje, że w wielkich miastach średnio ok. 40 proc. podpisów nie spełnia warunków formalnych lub się powtarza – tak komentuje tę sprawę w rozmowie z DGP Zofia Trębicka, radna PO.

Jednak w rzeczywistości jeżeli do referendum dojdzie, to warszawska rada raczej nie będzie miała nic do powiedzenia. Sprawa wymaga interpretacji kilku ustaw – m.in. o samorządzie gminnym i o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta. Ta ostatnia została wprawdzie uchylona przez prawo wyborcze, ale jeszcze przy wyborach w bieżącej kadencji zachowuje ważność.

Z opinii PKW wynika, że wybory w okresie od 6 do 12 mies. przed końcem kadencji są możliwe (z kalendarza wyborczego wynika, że mogłoby dojść do nich w styczniu 2014 r., a więc 10 miesięcy przed upływem obecnej kadencji), choć rada gminy może podjąć decyzję o ich nieprzeprowadzeniu. Z taką interpretacją przepisów nie zgadza się Dariusz Kacprzak, ekspert od samorządu terytorialnego. – W takim wypadku, jaki ma miejsce w Warszawie, rada miasta nie podejmuje żadnej uchwały. Gdy prezydent zostaje odwołany w drodze referendum, rada nie stwierdza uchwałą wygaśnięcia jego mandatu, tym samym nie może wstrzymać przeprowadzania wyborów – wyjaśnia ekspert.

Krzysztof Izdebski, ekspert prawny Stowarzyszenia Sieć Obywatelska – Watchdog Polska, zwraca uwagę, że nieprawdziwe jest przytaczane przez niektórych twierdzenie, że na rok przed końcem kadencji nie przeprowadza się wyborów wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast.

Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, opinia PKW dotycząca wyborów została sporządzona jeszcze w 2009 r., gdy odwoływano burmistrza Brwinowa. Nie znalazła jednak wtedy zastosowania, bo referendum okazało się nieważne. Opinia PKW nie jest też wykładnią prawa i ostatecznie to premier zadecyduje, czy wybory w stolicy się odbędą.