W takich znajdujących się pod nadzorem placówkach dla uchodźców są osoby, które nie powinny w nich przebywać – oceniają przedstawiciele organizacji pozarządowych. Chodzi o ludzi, którzy szukają w naszym kraju ochrony, deklarując przy tym, że w swoim kraju doświadczyli prześladowań i przemocy.

– W prawie wyraźnie zapisano, że jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie, iż ktoś doświadczył przemocy, to nie powinien w ogóle być w strzeżonym ośrodku – odkreśla DGP psycholog Piotr Bystrianin z Fundacji Ocalenie. Tak mówi ustawa o cudzoziemcach i o udzielaniu cudzoziemcom ochrony. Przepisy wskazują, że jeśli stan psychofizyczny cudzoziemca może uzasadniać domniemanie, że był poddany przemocy, nie można go umieścić w ośrodku strzeżonym.

Dzieje się jednak inaczej. Takie osoby trafiają do tych właśnie placówek, których w całym kraju jest sześć. Tam uchodźcy czekają na rozpatrzenie swojej prośby o ochronę w Polsce. Mają ograniczaną wolność poruszania się. Panujące tam zasady przypominają rygor więzienny.

Piotr Bystrianin zwraca uwagę, że w takich miejscach nie ma realnych możliwości udzielenia pomocy. – Szczególnie jeśli trauma dotyczy osób, które były więzione i doświadczały przemocy od osób w mundurach, bo środowisko ośrodka przypomina o przeżytej traumie. Nikt, kto doświadczył tego typu rzeczy, nie powinien znajdować się w takim ośrodku – mówi.

Dlaczego takie przypadki mają miejsce?

O swoim doświadczeniu przemocy cudzoziemiec po raz pierwszy może powiedzieć na granicy, składając wniosek o ochronę w Polsce.

Bywa, że Straż Graniczna nie daje sądowi informacji o uchodźcy

O zatrzymaniu uchodźcy w strzeżonym ośrodku decyduje sąd. Na tym etapie zdaniem Jacka Białasa, prawnika z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, powinno się obligatoryjnie powoływać biegłego – psychiatrę czy psychologa – aby jego opinia pomogła sądowi ocenić, czy to, co mówi o sobie obcokrajowiec, jest wiarygodne. – Sądy tego nie robią i dochodzi do sytuacji, że w tych ośrodkach są osoby, które tam nie powinny przebywać – dodaje.

Eksperci nie winią jednak sądów. Według adwokat Małgorzaty Jaźwińskiej, współpracowniczki Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, bywa, że sąd, decydując o zatrzymaniu cudzoziemca w strzeżonym ośrodku, po prostu nie ma na jego temat pełnej informacji.

– Nie jestem w stanie powiedzieć, czy jest to regułą, czy nie, ale zdarzały się sytuacje, że wnioski Straży Granicznej z Okęcia nie zawierały tej strony wniosku uchodźczego, na której znajdują się informacje na temat doświadczanej przemocy – referuje Jaźwińska. – Jeśli sąd nie ma takiej informacji w aktach, to trudno, aby podejmował decyzję o np. powołaniu biegłego lub odmowie umieszczenia cudzoziemca w ośrodku strzeżonym – dodaje.

Według niej SG nie respektuje przepisów ustawy o cudzoziemcach i ustawy o udzieleniu ochrony cudzoziemcom, jeśli chodzi o osoby, które doświadczyły przemocy.

Jaźwińska zwraca uwagę, że zdarza się także, iż SG mimo posiadania opinii psychologów czy psychiatrów nie zwalnia takich osób z ośrodka przez kolejne miesiące. – Bo chce sprawdzić, czy działa leczenie farmakologiczne, psychoterapia zapewniona w ośrodku – opowiada.

Straż Graniczna zapewnia jednak, że w takich sytuacjach wszystkie formalności są zawsze dopełnione.

Na potrzebę zmiany przepisów zwraca także uwagę rzecznik praw dziecka. Jego przedstawiciele wizytowali niedawno strzeżony ośrodek dla cudzoziemców w Kętrzynie. Zapoznali się tam z przyjętymi przez Komendę Główną Straży Granicznej zasadami postępowania z cudzoziemcami wymagającymi szczególnego traktowania. Wynika z nich, że jeśli nie zachodzą przeciwskazania do leczenia czy wspierania takich osób w strzeżonych ośrodkach, to zapewnia się je na miejscu.

RPD wystąpił o zmianę tych zasad do szefa resortu spraw wewnętrznych, który nadzoruje Straż Graniczną. „Przyjęty tryb postępowania ma doprowadzić do ustalenia, który cudzoziemiec wymaga szczególnego traktowania oraz podjęcia wobec tej osoby odpowiednich czynności dostosowanych do indywidualnej sytuacji” – informuje ministerstwo. Czyli objąć ją stałą opieką przez zatrudnionych w strzeżonym ośrodku lekarzy, pielęgniarki, psychologów, terapeutów oraz opiekunów socjalnych.

Resort zapewnia, że po uzyskaniu zaświadczenia o jakimkolwiek zagrożeniu dla zdrowia lub życia cudzoziemca jest on zwalniany z ośrodka. Problem w tym, że wydanie takiej decyzji może trwać kilka miesięcy.

W Europejskim Trybunale Praw Człowieka toczy się kilka spraw przeciw Polsce o niesłuszne pozbawienie wolności cudzoziemców, którzy mogli paść ofiarą tortur. W zeszłym roku HFPC zajmowała się ok. 50 sprawami związanymi z uciekinierami, którzy doświadczyli przemocy.