Od chwili powstania w 1988 r. jako organizacja młodzieżowa Fidesz okrzepł i zyskał wierną bazę wyborczą. Szef prorządowego think tanku Nezoepont, Agoston Samuel Mraz, powiedział PAP, że początkowo była to partia narodowo-liberalna, ale z biegiem czasu stopniowo powiększała swoje spektrum, najpierw o narodowy konserwatyzm, a potem narodowy radykalizm, przyciągając także zwolenników skrajnie prawicowego niegdyś Jobbiku, którzy rozczarowali się tym, że partia oscyluje coraz bardziej ku centrum. To poszerzenie bazy wyborczej „to tajemnica powodzenia Fideszu” – ocenił Mraz.

Ugrupowanie po raz pierwszy doszło do władzy w 1998 r., idąc do wyborów z hasłem zmian i obietnicami m.in. zmniejszenia podatków i bezrobocia. 35-letni wówczas Orban po raz pierwszy został premierem. Jednak kolejne wybory wygrała nieznacznie Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP).

Po przejściu do opozycji Fidesz, jak podkreśla Mraz, w latach 2002-2010 zbudował bardzo silną organizację partyjną, także na poziomie okręgów wyborczych. „Fidesz jest obecnie jedyną partią ludową na Węgrzech, która dysponuje niemal takim samym poparciem w każdej grupie społecznej. Jest to też najlepiej zorganizowana partia na Węgrzech, bo ma najwięcej członków – ok. 30 tys.” - powiedział.

Po 8 latach rządów centrolewicy, w trakcie których socjaliści tak zdestabilizowali budżet nieopanowanymi wydatkami, że Węgry stanęły na krawędzi krachu gospodarczego, Fidesz w wyborach w 2010 r. rozgromił rywali, zdobywając ponad 2/3 miejsc w parlamencie. Sukces ten powtórzył w 2014 r., choć od tego czasu stracił już większość konstytucyjną.

Eksperci podkreślają niekwestionowane sukcesy rządów Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) w sferze gospodarczej. Węgrom udało się w tym czasie spłacić kredyt Międzynarodowego Funduszu Walutowego w wysokości 12,3 mld euro, przyznany w 2008 r. Kraj wszedł także na drogę wzrostu gospodarczego, który w zeszłym roku wyniósł 4 proc. PKB.

Na pozytywne skutki działań rządu w sferze gospodarczej, w tym na dyscyplinę budżetową i spełnianie kryteriów z Maastricht, wskazał też w rozmowie z PAP ekspert liberalnego think tanku Political Capital Attila Juhasz. ”Moim zdaniem to ważne, że z systemu gospodarczego udało się generalnie usunąć kredyty walutowe, co wpływa na niego stabilizująco” – powiedział, nawiązując do automatycznej konwersji kredytów w walutach obcych na forinty na początku 2015 r. Pozytywnie ocenił też program prac publicznych, który "co prawda nie wprowadza osób nim objętych z powrotem na rynek pracy, ale w przypadku wielu ludzi może stanowić rozwiązanie problemu bezrobocia". "Poza tym wprowadzono system wspierania rodzin, który nawet w skali europejskiej jest dość szczodry” – dodał.

Krytyka pod adresem Fideszu dotyczy przede wszystkim budowy systemu nieliberalnego, z którą to koncepcją Orban wystąpił w 2014 r.; zarzuca mu się też prowadzenie polityki mogącej stwarzać zagrożenie dla demokracji.

„Nastąpiło przekształcenie systemu politycznego z parlamentarnej demokracji w państwo nieliberalne. Instytucje, które w normalnej demokracji parlamentarnej służą wzajemnej kontroli, co prawda formalnie pozostały, ale wszędzie zasiadają żołnierze Fideszu i instytucje te praktycznie nie nadzorują władzy centralnej” – powiedział Juhasz, dodając, że sprawowanie władzy odbywa się nie poprzez te instytucje, tylko poprzez nieformalną sieć władzy.

Rządowi zarzuca się też, że jego polityka sektorowa pozostawia wiele do życzenia, przede wszystkim jeśli chodzi o opiekę zdrowotną i oświatę. „W ciągu ostatnich 8 lat państwowa służba zdrowia praktycznie się rozpadła” – powiedział Juhasz.

Zdaniem Mraza natomiast Fidesz nie popełnił żadnego większego błędu, o czym świadczy nadal ogromne poparcie dla tej partii. „Opozycja wciąż podnosi wobec rządu zarzuty korupcji; dla innych za dużo się mówi o migracji, a za mało o polityce sektorowej” – powiedział. Jak dodał, wśród rzeczy, które się nie podobają, na pierwszych miejscach mieszkańcy wymieniają służbę zdrowia i oświatę. Wskazał jednak, że „nie istnieje doskonała służba zdrowia; gdyby spytać Niemców, którzy wydają na opiekę zdrowotną 20 razy tyle co my i mają dużo lepszą infrastrukturę, też są niezadowoleni”.

Wszystkie sondaże wskazują na zwycięstwo Koalicji Fidesz-KDNP w wyborach. W badaniach różnych ośrodków poparcie dla niej deklaruje 27-41 proc. wszystkich ankietowanych, podczas gdy dla zajmującego z reguły drugie miejsce Jobbiku 9-18 proc.