Na czwartek zaplanowano w Sejmie pierwsze czytanie przygotowanego przez PiS projektu zmian w Kodeksie wyborczym i trzech ustawach regulujących działanie samorządów: gminnego, powiatowego i wojewódzkiego.

Petru powiedział, że jego zdaniem nowe prawo wyborcze jest pisane "pod PiS". - Jarosław Kaczyński mówiąc, że chce czystych wyborów i przejrzystych, z monitoringiem, de facto wprowadza wybory bardzo upolitycznione - powiedział lider Nowoczesnej.

Stwierdził, że projekt m.in. wprowadza "komisarzy politycznych, którzy będą decydowali o tym jak kształtowane będą okręgi wyborcze". Ale - według Petru - komisarze wyborczy mogą tak określać granice okręgów, biorąc pod uwagę, gdzie ta partia cieszy się poparciem, a gdzie nie, by sprzyjało to zwycięstwu PiS.

Petru zaznaczył, że według propozycji PiS zmniejszona ma być liczba mandatów radnych powiatowych i wojewódzkich możliwych do zdobycia w okręgach wyborczych.

- Co oznacza, że tak naprawdę tworzy się system tylko dwóch partii, i partia, która wygrywa bierze wszystko, bierze wszystkie sejmiki, bierze większość radnych - stwierdził lider Nowoczesnej. Jak podkreślił, "to wymusza na opozycji wspólne działanie".

Również zdaniem posła Nowoczesnej Marka Sowy, PiS proponuje działaczom lokalnym i społecznikom start w wyborach albo z listy partyjnej, "albo mówi im po prostu 'do widzenia'". - Nie zgadzamy się na zmniejszanie liczby radnych w okręgach wybieranych do sejmików województw. Ten system tak naprawdę prowadzi do dwupartyjności i bardzo realnie podnosi próg wyborczy nawet do 20 procent - powiedział Sowa.

Podsumowując Petru ocenił, że propozycja PiS zmierza do likwidacji "ruchów miejskich i wszelkich inicjatywy oddolnych" i "jest upartyjnieniem samorządów od góry do dołu".

Projekt PiS zakłada m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW-ów) w wyborach do rad gmin, co oznacza, że wybory do wszystkich szczebli samorządu mają być w systemie proporcjonalnym i w okręgach wielomandatowych, zmniejszenie liczebności mandatów w okręgach wyborczych do rad powiatów i sejmików województw. Ponadto m.in. w miejsce obecnych komisarzy wyborczych, których terenem działania jest województwo lub jego część, wprowadzeni mają zostać komisarze wojewódzcy i powiatowi. Projekt przewiduje także reformę Państwowej Komisji Wyborczej. PiS chce, by 7 na 9 jej członków wybierał Sejm (obecnie 9-osobowy skład tworzy po 3 sędziów delegowanych tam przez TK, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny).

Projekt krytykuje m.in. PKW, według której zaproponowane zmiany mogą spowodować zaburzenia, czy nawet destabilizację procesu wyborczego. Główne zarzuty PKW do projektu to m.in.: nagłość wprowadzenia rewolucyjnych zmian, dwukrotny wzrost kosztów wyborów, brak wymogu apolityczności wobec komisarzy wyborczych, wydłużenie czasu liczenia głosów, brak czasu na stworzenie nowego informatycznego Systemu Wsparcia Obsługi Wyborów.