statystyki

Kończy się taryfa ulgowa: Polski rząd porusza kwestie zupełnie drugorzędne, a po wyborach w Niemczech unijny pociąg po prostu nam odjedzie

autor: Hubert Orzechowski24.09.2017, 11:30; Aktualizacja: 26.09.2017, 08:55
Polska Niemcy

Tutaj nie ma co się obrażać ani odwracać plecami, tylko siąść do stołu i rozmawiaćźródło: ShutterStock

- Niemcy stawiają na odnawialne źródła energii, my na węgiel. Różnie postrzegamy politykę migracyjną. To są wszystko problemy, które musimy rozstrzygnąć w ramach Unii. Tutaj nie ma co się obrażać ani odwracać plecami, tylko siąść do stołu i rozmawiać - mówi Anna Wolff-Powęska politolog z SWPS, była dyrektor Instytutu Zachodniego w Poznaniu

Reklama


W jakim punkcie są stosunki polsko-niemieckie?

Na zakręcie. Oczywiście mają miejsce kontakty instytucjonalne, rutynowe wizyty i spotkania w ramach Unii Europejskiej, natomiast problemem jest coraz bardziej bojowa retoryka rządu polskiego.

To jakie będą konsekwencje obecnej polityki Warszawy dla stosunków z Berlinem?

Destrukcja dialogu i pogorszenie klimatu politycznego mogą mieć tylko negatywne następstwa. Politycy niemieccy, ci życzliwi Polsce, pytają: co się stało, sąsiedzie? Niemcy w ostatnim czasie nie dały żadnego powodu ani do agresywnego tonu, ani do wysuwania roszczeń, takich jak reparacje. Ale prawdziwe konsekwencje będą miały miejsce w ramach UE. Na arenie europejskiej polska i niemiecka narracja zupełnie się rozchodzą. A przecież są to kwestie, które można negocjować. Jednak postawa, która kompromis i dialog interpretuje jako zdradę narodową i podporządkowanie się silniejszemu, wyklucza szukanie porozumienia i rozwiązywanie problemów.

Czy wybory przyniosą jakąś zmianę dla Polski?

Tak naprawdę nie wiadomo tylko tego, kto będzie koalicjantem CDU/CSU. Natomiast kanclerz Angela Merkel, która dotąd do polskich pretensji, zarzutów czy nawet obelg ze strony polityków PiS i jego zwolenników podchodziła z dużym zrozumieniem, skończy z taryfą ulgową. Lokomotywa francusko-niemiecka ruszy szybko do przodu, a my zostaniemy w ogonie peletonu. Jak powiedział prezes Jarosław Kaczyński, możemy być nawet samotną wyspą. Tylko że nie będzie to ani wyspa wolności, ani solidarności. Bo z kim mielibyśmy być solidarni, skoro zostaniemy sami z naszymi pretensjami?

Polski rząd twierdzi, że polityka Niemiec w kwestii solidarności europejskiej jest dwulicowa. Z jednej strony są sankcje na Rosję, z drugiej – powstaje gazociąg Nord Stream 2, który ominie Polskę i kraje bałtyckie. Po raz drugi powstaje inwestycja wymierzona w interesy Polski. Do tego Niemcy bardzo się starają, aby firmy, które biorą udział w jego budowie, nie zostały dotknięte sankcjami.

To chyba najbardziej newralgiczny problem w stosunkach polsko-niemieckich. Mimo zapewnień Brukseli o dywersyfikacji dostaw gazu i uniezależnieniu Europy od dostaw Gazpromu kontynuuje się jego budowę. Niemcy ponoszą za to winę, a właściwie biznes niemiecki, który jest zaangażowany w Nord Stream 2. Jest to z całą pewnością punkt krytyczny i to nie tylko dla Polski – wymagałby większych starań ze strony niemieckiego rządu, aby do tego nie dopuścić. Ale wydaje się, że jest to już nie do powstrzymania. Nie ma tu jednak związku przyczynowo-skutkowego z wysuwaniem roszczeń i posługiwaniem się historią jako narzędziem szantażu politycznego. Nie jest to właściwa droga do układania dobrosąsiedzkich stosunków na przyszłość.

Na ile prawdziwe są twierdzenia PiS, że zaczęte 28 lat temu pojednanie polsko-niemieckie, którego symbolami stali się kanclerz Helmut Kohl i premier Tadeusz Mazowiecki, było tylko fasadą opartą na szantażu silnego RFN wobec wychodzącej z komunizmu słabej III RP?

To jest w ogóle źle sformułowane pytanie. Nie lubię używać słowa pojednanie w stosunku do narodów, bo jednać to się mogą pojedynczy ludzie. Natomiast polityka zbliżenia czy normalizacji nie była przecież domeną wyłącznie gabinetu Mazowieckiego, ale i kolejnych rządów III RP. Na tych fundamentach oparły się oba ważne traktaty polsko-niemieckie: graniczny i o dobrym sąsiedztwie. Odwoływały się one do listu biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r. (w którym padło słynne sformułowanie: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie” – red). Nie miało to oznaczać zapomnienia czy zamazania win z czasów wojny. Chodziło o to, żeby przeszłość nie była źródłem antagonizmu, tylko stanowiła swoiste memento, motywację dla zacieśnienia współpracy i stworzenia więzi społecznych. W dzieło jednania zaangażowały się lokalne i regionalne środowiska, reprezentujące kulturę, naukę, gospodarkę. Ruszyły inicjatywy poszerzenia wymiany młodzieży, powstawały jak grzyby po deszczu miejsca dialogu i spotkań polsko-niemieckich. Wypełniano życiem traktaty. Dzięki temu po ponad 20 latach udało się stworzyć solidny fundament normalizacji wzajemnych stosunków. W ostatnich 2 latach tych wszystkich ludzi napiętnowano jako zdrajców i służalców, którzy „skamlą u furtek niemiecko-unijnych”, jak wyraziła to posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. To jest nie tylko niezwykle krzywdzące, ale również rodzi pytanie, co w takim razie rząd chce zaoferować w zamian? Bo jeśli dotychczasowa współpraca mu nie odpowiada, to samo hasło „wstawania z kolan” nie wystarczy.

Helmut Kohl został odznaczony Orderem Orła Białego, a przecież miał stwierdzić, że nie przejdzie do historii jako kanclerz, który usankcjonuje okrojenie niemieckiego terytorium. Dopiero zdecydowana postawa Francji, USA i Wielkiej Brytanii zmusiła go do zmiany zdania.


Pozostało jeszcze 41% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (6)

  • Bert(2017-09-24 13:12) Zgłoś naruszenie 130

    "Unijny pociąg nam odjedzie"....a dokąd to , jeśli wolno spytać. Czy do zadłużonej po uszy Francji, ze stanem wyjątkowym i niekończącymi się ulicznymi zamieszkami, czy może do Grecji, która wprawdzie nakradła się jak była po temu pora, ale teraz są torsje i ciężka zgaga połączona z niekończącym postem, po daniu ze wspólnego z Niemcami EURO. Te gadki szmatki zarezerwujcie sobie w DGP na nasiadówki z waszym 1/2 właścicielem wujem axelem.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Polityka rządu jest OK, tak trzymać(2017-09-24 12:06) Zgłoś naruszenie 93

    To Niemcy i Francja są największymi trucicielem CO2 w UE,a nie Polska.

    Odpowiedz
  • do @20latzanegrami(2017-09-24 13:20) Zgłoś naruszenie 72

    Głupota nie polega n tym ,ze się coś głupiego palnie, ale na tym ,że się w tej glupocie trwa___ Niemcy dziś są największym trucicielem Europy, zobacz dane Eurostatu. Są największym (byłym) zbrodniarzem i kolonizatorem ,są największym hegemonem kosztem nacji, które na nich pracują/wali (Jugosłowianie, Włosi, Polacy, Negrzy a może i muzułmanie (ogólnie) . Bogactwo zbudowane na kolonialiźmie, zaborach, dwóch wojnach światowych po których ich koncerny nie "rozbrojono" odpowiedni i nie rozwiązano. __Polska jako ciemięzony kraj (wybito inteligemcję w Katyniu i Lwowie, zabory, drenaz rynku (tylko przez ostatnie 10 lat koncerny wytransferowaly z Polski kilkasel mld zł (nie dot. machlojek z Vat) . Jak na te uwarunkowania, to na dziś agencj e ratingowe nie mogą się Polski nachwalić . rozwój gospodarczy przyśpiesza, innowacje są wdrażane, spólki s.p. przynoszą coraz więkze zyski, nawet LOT i Stocznie, ktore rozwalił Tusk i PO-PSL. Dziś nawet Niemcy w swoich mediach podkreślają , iz Polska gospodarka przyśpiesza wobec innych w UE. Kto tego nie chce zauważyć to tyko trwa w swej głupocie, być może politycznej i totalnej błazenadzie, by szkodzić Polsce poprzez zakłamywanie rzeczywistości,a jak jest każdy widzi - idziemy mocno do przodu i takie są fakty. Polska silna jest niewygodna dla Niemiec , dlatego nie zgadzam sie z tezami artykułu by znów być na kolanach , musimy mieć własne zdanie i silna armię oraz prężną gospodarke, a w tym kierunku wlaśnie idziemy, co nie będzie się podobac targowicom totalnym i mediom proniemieckim, Ale to już nie mój interes.

    Odpowiedz
  • 20latzanegrami(2017-09-24 12:09) Zgłoś naruszenie 311

    Niemcy nie stawiają ale postawili kilkadziesiąt lat temu na ekologię. Już 20 lat temu trudno było dostrzec dym nad kominami domów zarówno w miastach jak i na wsiach a na większości dachów pojawiły się instalacje fotowoltaiczne. To że po polskich drogach jeżdżą 10-20 letnie samochody niemieckie wcale nie znaczy że obecnie jesteśmy na poziomie Niemiec czy unii. No chyba, że mamy na myśli Turcję albo Ukrainę.

    Odpowiedz
  • E(2017-09-24 19:23) Zgłoś naruszenie 00

    Co za belkot Jaką Niemcy mają politykę migracyjna?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama