Udostępniamy nagranie wideo:

https://wideo.pap.pl/videos/15995/

Partia La Republique en Marche (LREM) Macrona wraz z koalicjantem, centrowym ugrupowaniem MoDem zdecydowanie zwyciężyły w niedzielę w drugiej turze wyborów parlamentarnych we Francji, zdobywając co najmniej 301 miejsc w 577-osobowym Zgromadzeniu Narodowym - podało francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych po przeliczeniu 92 proc. głosów.

54-letni Jiwodan Glisić z Paryża w wyborach oddał pusty głos, bo – jak mówi - nie był zadowolony ani z jednego, ani z drugiego kandydata.

„Jestem gaullistą, jestem prawicowy i od zawsze głosowałem na prawicę. Nie na La Republique en Marche, ale na Republikanów. Na Nicolasa Sarkozy’ego, na Jacquesa Chiraca, na de Gaulle’a… Dlatego, że urodziłem się i żyłem w czasach komunizmu, nienawidzę komunizmu, bo mówi on jedno, a robi drugie. Wolę ludzi uczciwszych. Skrajnego kapitalizmu też nie lubię, ale Republikanów tak” – powiedział PAP.

Na przedmieściach Paryża popularna okazała się skrajnie lewicowa partia Francja Nieujarzmiona.

Marc, który jest radcą handlowym, głosował w drugiej turze właśnie na Francję Nieujarzmioną. "W pierwszej turze głosowałem na Partię Socjalistyczną, która, tak jak w wielu innych okręgach, również w moim została wyeliminowana. W drugiej turze trzeba było wybierać między La Republique en Marche, która będzie miała wielu deputowanych, i jej przeciwnikiem, więc zdecydowałem, że En Marche nie może mieć aż tylu parlamentarzystów” – powiedział.

Bezrobotny Andre w XIX dzielnicy Paryża poparł Daniele Obono, kandydatkę Francji Nieujarzmionej. „To był mój pierwszy wybór. Wydawało mi się to interesujące w obecnej sytuacji politycznej. Mimo liberalnego zalewu En Marche, a więc ruchu Emmanuela Macrona, pojawiają się kandydatury antyliberalne, a wśród nich Francja Nieujarzmiona – podkreślił.

więcej
Wideo

Jak głosował Paryż?

Grafik użytkowy i artystka, 33-letnia Camille głosowała na kandydata z partii Macrona. „Po to, żeby pojawiła się większość, która będzie pracować z prezydentem. Żeby rząd mógł działać” – podkreśliła.

Od Macrona oczekuje między innymi reformy szkolnictwa. „Również – tak jak obiecywał – że będzie chronił wolne zawody, bo dziś w wolnym zawodzie jesteśmy niepewni jutra. Jest teraz bardzo dużo tak zwanych pracowników niezależnych, bo, jak się wydaje, praca etatowa wymiera. Tak już jest w wielu zawodach, głównie w przypadku pracy umysłowej, w kulturze. Ci ludzie są w bardzo niepewnej sytuacji. Czekam więc, co (Macron) zaproponuje nam. To była jedna z obietnic, bardzo odbiegająca od wszystkich innych, i dlatego poparłam jego kandydaturę” – powiedziała.

Nathalie, która jest nauczycielką w liceum w Paryżu, w wyborach oddała pustą kartę do głosowania. „W drugiej turze mieliśmy kandydata La Republique en Marche i kandydata Republikanów, a ponieważ jestem socjalistką, oddałam pusty głos. Powiedziałam sobie, że nie mogę wrzucić do urny głosu, który nie odpowiada moim poglądom” – zaznaczyła.

Jacques Deschamps, profesor filozofii z Ecole Normale Superieure w Paryżu podkreśla, że to, co jest niebywałe w obecnej sytuacji politycznej Francji - poza niewiadomą, jaką jest sam Macron i jego pojawienie się na scenie politycznej - to fakt, że społeczeństwo miotane jest przez potężne sprzeczności, których odbiciem jest głosowanie na Front Narodowy albo na Francję Nieujarzmioną.

„Jeśli nie znajdziemy rozwiązania politycznego, te sprzeczności grożą doprowadzeniem do naprawdę poważnego kryzysu społecznego, którego koszty będą bardzo wysokie. Jesteśmy we Francji i sprawy, które nie są rozwiązane w parlamencie, rozwiązuje się na ulicy” – zaznaczył.

Według częściowych oficjalnych wyników opublikowanych przez ministerstwo spraw wewnętrznych Francji partia LREM zdobyła 263 miejsca, a jej sojusznicze ugrupowanie MoDem 38 mandatów. Większość bezwzględna w niższej izbie francuskiego parlamentu wynosi 289 mandatów.

Drugie miejsce w wyborach zajęli centroprawicowi Republikanie i ich sojusznicy, zdobywając 124 miejsca. Oznacza to, że będą w izbie największym klubem opozycyjnym.

Sukces wyborczy pozwala LREM i MoDem na sformowanie rządu, który będzie mógł wdrożyć reformy zapowiedziane w programie wyborczym Macrona, począwszy od zmian w kodeksie pracy. Oznacza to także odsunięcie od władzy tradycyjnych dużych partii na prawicy i lewicy, które na przemian sprawowały władzę we Francji od kilkudziesięciu lat.