statystyki

Petropaństwo przed odwykiem. Wenezuelę zabiają zbyt łatwe pieniądze

autor: Andrzej Krajewski03.02.2017, 07:17; Aktualizacja: 03.02.2017, 07:55
Hugo Chávez nie zniszczył partii opozycyjnych, a jedynie je nadzorował i dbał, żeby cały czas spychać na margines, by odgrywały tam rolę wroga ludu.

Hugo Chávez nie zniszczył partii opozycyjnych, a jedynie je nadzorował i dbał, żeby cały czas spychać na margines, by odgrywały tam rolę wroga ludu.

Nieszczęściem Wenezuelczyków jest ich największe bogactwo. Przez nie doświadczają tego, co bywa udziałem dzieci milionerów i gwiazd show-biznesu, które zabiły zbyt łatwe pieniądze.

Wenezuela tonie po cichu. Coraz bardziej skołatany świat ma ważniejsze sprawy na głowie, a nerwicowa nadaktywność Donalda Trumpa zafunduje mu zapewne wiele nowych kłopotów. Tymczasem upadek południowoamerykańskiego kraju zdaje się już rzeczą nieuchronną. Przy czym należy się obawiać scenariusza libijskiego. Rządzący od śmierci Cháveza jego protegowany, były kierowca autobusu Nicolás Maduro nie zamierza rozstać się z władzą. Choć jednocześnie robi wiele dla przyśpieszenia katastrofy. Jego postawy nie zmieniła nawet klęska w wyborach parlamentarnych, gdy w grudniu 2015 r. opozycyjna Koalicja na rzecz Jedności Demokratycznej zdobyła ponad dwie trzecie mandatów. Co dało jej większość konstytucyjną. Maduro zdołał jednak utrzymać kontrolę nad administracją, policją, wojskiem i Sądem Najwyższym. To ostatnie okazało się wyjątkowo istotne, bo posłuszni sędziowie hurtowo unieważniają wszelkie uchwalane przez parlament ustawy.

Ta fasadowa demokracja mogłaby istnieć latami, gdyby nie drastyczny spadek ceny ropy. W latach świetności Hugo Cháveza za baryłkę płacono ponad 100 dol., Maduro miał pecha, bo cena gwałtownie spadła – w zeszłym roku nawet do 26 dol. Dla państwa, któremu 90 proc. wpływów z eksportu przynosi sprzedaż ropy naftowej, był to nokautujący cios. Z miesiąca na miesiąc zniknęły ze sklepów importowane towary. Brakować zaczęło nawet papieru toaletowego. Pod koniec zeszłego roku również żywności. Jednocześnie wenezuelska waluta traciła na wartości nie tylko z powodu spadku cen ropy, ale też rosnącej inflacji.

Wedle szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego zamieniła się ona już w hiperinflację i może przekroczyć 2 tys. proc. w skali roku.

Zapaść gospodarki pociągnęła za sobą upadek struktur państwa. Wedle zeszłotygodniowego podsumowania sporządzonego przez zajmujący się kwestiami bezpieczeństwa think-tank „InSight Crime” liczba morderstw w Wenezueli w 2016 r. wyniosła ponad 30 tys. (polska średnia to niewiele ponad 500 zabójstw rocznie). Z czego w 92 proc. nie ujęto sprawców. Bezradna opozycja próbowała organizować referendum w sprawie odwołania prezydenta oraz przeprowadzić w Zgromadzeniu Narodowym impeachment, co zablokowały Sąd Najwyższy i wierna Maduro Krajowa Rada Wyborcza. W akcie desperacji planowano w listopadzie wielki marsz obywateli na pałac prezydencki. W ostatniej chwili do wycofania się z pomysłu, grożącego wybuchem wojny domowej, przekonali liderów opozycji emisariusze przysłani przez papieża Franciszka. To nieco odwlekło agonię. W grudniu zabrakło w aptekach leków, a prąd i woda coraz rzadziej są dostarczane do mieszkań, nawet w największych miastach. Paradoksalnie większość energii elektrycznej wytwarzają hydroelektrownie, ale ich działanie zakłóciła katastrofalna susza.

Rodzinny dyktator


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • Lepssy(2017-02-03 18:26) Zgłoś naruszenie 01

    Panie Krajewski, jakoś dziwne pominął pan deklarację Trumpa o konieczności "przywrócenia demokracji" w tym biednym kraju :) Co będzie - "Chile-Dwa"?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie