Manewry Zapad nie tak liczne jak poprzednio

Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin
Alaksandr Łukaszenka i Władimir PutinEPA/PAP / fot. Maxim Shipenkov/EPA/PAP
26 sierpnia 2025

Prowokacji nie da się wykluczyć, ale białorusko-rosyjskie ćwiczenia między 12 a 16 września będą ograniczone. Litewski wywiad wojskowy twierdzi, że w manewrach Zapad-2025 weźmie udział znacznie mniej żołnierzy niż w poprzednich edycjach. Większe ryzyko może się wiązać z kolejnymi manewrami, które według kalendarza powinny się odbyć za cztery lata.

Oficjalnie podczas kolejnych edycji Zapadu w jego białoruskiej części brało udział zwykle 12–13 tys. żołnierzy. Faktycznie ich liczba była większa. Według analiz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, o ile w 2009 r. wynosiła co najmniej 30 tys. żołnierzy, to w 2021 r. zwiększono ją do niemal 200 tys. Jak informuje DGP litewski resort obrony, który uważnie przygląda się sytuacji za wschodnią granicą, tym razem będzie ich w sumie nie więcej niż 30 tys., z czego jedynie 6–8 tys. na terenie Białorusi i kolejne kilka tysięcy w obwodzie królewieckim. „To wyraźnie mniej niż podczas poprzednich ćwiczeń. Mimo pojawiających się plotek o większych siłach, litewski wywiad ich nie raportuje” – czytamy w wiadomości ministerstwa do DGP. Mindaugas Mažonas, nowy szef II Departamentu Działań Operacyjnych (AOTD), czyli wywiadu wojskowego, doprecyzował w weekend na antenie LRT, że w graniczących z Litwą (i Polską) regionach Białorusi i w obwodzie królewieckim w sumie będzie ćwiczyć 10 tys. żołnierzy.

Ryzyko ataku na razie niskie

– W obecnej sytuacji ryzyko ataków hybrydowych jest bardzo niskie. Jeśli chodzi o prowokacje, incydenty są możliwe podczas każdych manewrów. Możliwe są takie incydenty, jak naruszenie przestrzeni powietrznej. Istnieje też pewne prawdopodobieństwo cyberincydentów – tłumaczył płk Mažonas. – Liczby świadczą o tym, że nie jest to obecnie priorytet dla Rosji i Białorusi – dodawała w czwartek na antenie Žinių radijas szefowa resortu obrony Dovilė Šakalienė. W myśl tej logiki żołnierze są Kremlowi bardziej potrzebni do przełamywania obrony Ukrainy w Zagłębiu Donieckim, a Alaksandrowi Łukaszence zależy na uspokojeniu Zachodu w imię odbudowy relacji z administracją Donalda Trumpa, czego przejawem jest powolne uwalnianie więźniów politycznych. Białoruski reżim jeszcze w maju przekonywał, że parametry Zapadu zostały ograniczone. Szef resortu obrony generał Wiktar Chrenin dodawał, że odsunięcie lokalizacji ćwiczeń od granic z NATO stanowi gest dowodzący gotowości do dialogu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.