Rezygnacja Izraela z bombardowania irańskich pól naftowych doprowadziła do gwałtownego spadku notowań surowca. Z prognoz ekspertów wynika, że w najbliższej przyszłości ropa pozostanie relatywnie tania, a cena baryłki nie powinna przekraczać 80 dol.
Przez cały miesiąc nad rynkiem ropy unosiła się niepewność związana z oczekiwaną odpowiedzią Izraela na irański atak rakietowy z 1 października. Gdy na pytania dziennikarzy o wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych dla izraelskiego ataku na irańskie instalacje wydobywcze prezydent USA Joe Biden przyznał, że trwają na ten temat dyskusje, cena baryłki Brent gwałtownie podskoczyła, przekraczając przejściowo 80 dol. W weekend Izrael zdecydował się na zbombardowanie celów militarnych w trzech irańskich prowincjach. Według informacji napływających z Iranu żadne instalacje służące do wydobycia i przetwarzania ropy naftowej nie zostały uszkodzone, a sektor naftowy pracuje bez zakłóceń w całym kraju.
„Rynek może odetchnąć z ulgą. Równanie, w którym niewiadomą była odpowiedź Izraela na działania Iranu, zostało rozwiązane” – stwierdził Harry Tchilinguirian, szef analiz w firmie Onyx, we wpisie na portalu LinkedIn. Ekspert zwrócił uwagę, że z punktu widzenia amerykańskiej administracji sytuacja została rozwiązana w korzystny sposób, biorąc pod uwagę zaplanowane na 5 listopada wybory prezydenckie w USA. Iran odpowiada za 4 proc. globalnej podaży ropy. Zniszczenie instalacji wydobywczych w tym kraju doprowadziłoby zapewne do dalszego istotnego wzrostu cen surowca, a także wytwarzanych z niego paliw. Chaos i niepewność w ważnym dla Amerykanów obszarze byłyby czynnikami zwiększającymi szansę na zwycięstwo w wyborach Donalda Trumpa, kandydata republikanów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.