Nad szwajcarskie Jezioro Czterech Kantonów przyjadą w ten weekend delegacje 90 państw i organizacji, by rozmawiać o wojnie rosyjsko-ukraińskiej.

W sobotę rozpoczyna się dwudniowy szczyt pokojowy, zorganizowany zgodnie z inicjatywą prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Ukraińska dyplomacja postawiła na liczbę państw zamiast na spójność końcowej deklaracji. W efekcie najważniejsze zasady pokoju z kształtem powojennych granic czy wycofaniem rosyjskich wojsk z okupowanych terenów w ogóle nie będą omawiane. To poważny błąd Kijowa – dowodzi wielu ukraińskich analityków.

Wysiłki Kijowa, by zorganizować szczyt, który miałby skonsolidować świat wokół idei powojennego kształtu systemu bezpieczeństwa, trwały od jesieni 2022 r. Wówczas, podczas internetowego połączenia z delegacjami na szczyt G20 w Indonezji, prezydent Ukrainy ogłosił 10-punktowy plan. Tak zwana formuła pokoju Zełenskiego zakłada m.in. przywrócenie granic sprzed 2014 r., pełne wycofanie sił okupacyjnych, ukaranie rosyjskich zbrodni poprzez utworzenie specjalnego trybunału i międzynarodowe gwarancje bezpieczeństwa zapobiegające przyszłym agresjom Kremla. Usilnie promowana formuła została w kolejnych miesiącach zaakceptowana przez zachodnich sojuszników Kijowa, co było ewidentnym sukcesem ukraińskiej dyplomacji.

Później jednak Ukraińcy skupili się na tym, by na szczycie, którego organizacji w kurorcie Bürgenstock nad Jeziorem Czterech Kantonów podjęła się Szwajcaria, byli obecni przedstawiciele jak największej liczby państw. Zamysł był taki, by do Zachodu dołączyły kraje Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji. Podpisany przez nie dokument oparty na formule Zełenskiego miano potem przedstawić Rosji, stawiając ją przed faktem dokonanym w postaci wspólnego frontu Zachodu i globalnego Południa. Zaproszenia rozesłano do 160 państw i organizacji. Ta liczba korespondowała z liczbą 141 krajów, które potępiły rosyjską agresję w pierwszej rezolucji na ten temat, podjętej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 2 marca 2022 r. W poniedziałek prezydent Szwajcarii Viola Amherd powiedziała, że udział potwierdziło 90 państw i organizacji, czyli mniej niż połowa państw ONZ (Narody Zjednoczone liczą 193 członków i dwa państwa o statusie obserwatorów).

Formuła Zełenskiego zakłada powrót do granic sprzed 2014 r.

To nie koniec złych wieści. Wprawdzie część krajów wyśle pod Lucernę głowy państw i rządów (w tym Polska, którą będzie reprezentował prezydent Andrzej Duda), jednak większość z nich to przedstawiciele Zachodu, który i tak Ukrainę wspiera. Nieznana na razie część krajów będzie reprezentowana na niższym szczeblu, a niektóre wręcz połączą się w formacie online. Nie będzie prezydenta Stanów Zjednoczonych Joego Bidena, który wraca do kraju natychmiast po kończącym się w sobotę szczycie G7 we włoskim Fasano. Waszyngton będzie reprezentowała jego zastępczyni Kamala Harris. Najpewniej nieobecne będą coraz wyraźniej wspierające Rosję Chiny. Z dużych państw o niejednoznacznej postawie wobec wojny udział potwierdziły tylko Indie, choć na razie nie wiadomo, czy do Szwajcarii przyleci świeżo zaprzysiężony na trzecią kadencję premier Narendra Modi.

Zarazem szeroki udział państw spoza Zachodu, choćby na niskim szczeblu, skutkował radykalnym ograniczeniem ambicji szczytu. Bloomberg i „Jewropejśka prawda”, które niezależnie od siebie opisały treść uzgodnionego zawczasu projektu komunikatu końcowego, potwierdzają, że delegaci skupią się na trzech mniej kontrowersyjnych, a przez to łatwych do uzgodnienia punktach z formuły Zełenskiego: bezpieczeństwie nuklearnym, wolności nawigacji wraz z bezpieczeństwem dostaw żywności oraz wymianą jeńców i więźniów cywilnych. „Uchwalenie takiego komunikatu niesie ogromne ryzyko” – napisał szef „Jewropejśkiej prawdy” Serhij Sydorenko. „Są zasady, z których nie wolno rezygnować, nawet jeśli ceną będzie utrata 10 uczestników szczytu. Takich, którzy i bez tego nas nie wspierają, za to z radością dołączą do «alternatywnego szczytu» organizowanego przez Rosję” – dodał.

„Taktycznie Ukraina wynosi na pierwszy szczyt trzy punkty z formuły pokoju, ale strategiczny cel pozostaje niezmieniony – wykonanie wszystkich punktów. Na szczycie musimy ustalić formułę pokoju jako międzynarodowy główny nurt i zademonstrować państwu agresorowi, że większość świata podziela postrzeganie procesu pokojowego jako opartego o cele i zasady Karty Narodów Zjednoczonych” – bronił się na łamach „Jewropejśkiej prawdy” szef dyplomacji Dmytro Kułeba. – Nie ma wielkiego znaczenia, czy będzie o pięć państw więcej, czy mniej. Ważny jest nie sam udział, ale chęć włączenia się do procesu politycznego – mówi DGP Pawło Klimkin, szef ukraińskiego MSZ w latach 2014–2019. – Sukces zależy od tego, czy szczyt okaże się bodźcem politycznym i czy przyniesie wartość dodaną. To ważne, bo każda biurokracja na świecie zaczyna działać pod wpływem politycznych sygnałów tego typu – dodaje (cała rozmowa z Klimkinem zostanie opublikowana w jutrzejszym Magazynie DGP na Weekend). ©℗