Z jednej strony na szczyt Platformy Krymskiej do Kijowa przybyli przedstawiciele ponad 40 państw. Z drugiej strony brakuje wielu światowych liderów, choćby kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Jaka jest pana ocena?
Zależało nam, by poziom reprezentacji państw był jak najwyższy. Niektóre kraje wysłały przedstawicieli w postaci ministrów czy szefów departamentów. Ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze, czy mają oni pełnomocnitwa, by reprezentować swoje państwa i podpisać się w ich imieniu pod deklaracją końcową. Jak widać po wystąpieniach kierowników delegacji, mają. I to bardzo dobra wiadomość.