W czwartek prokuratura poinformowała o wszczęciu wobec kilkorga liderów ZPB postępowania karnego za złamanie artykułu mówiącego o rozpętywaniu nienawiści na tle narodowościowym lub religijnym. Szefowa ZPB Andżelika Borys odsiadywała już w tym czasie 15-dniową karę aresztu za zorganizowanie dorocznego jarmarku „Grodzieńskie Kaziuki”. Dodatkowo zatrzymano troje członków zarządu związku: szefową oddziału w Lidzie Irenę Biernacką, grodzieńskiego współpracownika „Gazety Wyborczej” Andrzeja Poczobuta i dyrektorkę polskiej szkoły w Wołkowysku Marię Tiszkowską. Jeśli sprawa trafi do sądu, zatrzymanym grozi nawet 12 lat łagru.
Śledczy interesowali się zwłaszcza wątkami historycznymi. ZPB pielęgnuje pamięć o lokalnych oddziałach Armii Krajowej, które propaganda, zgodnie z linią wypracowaną w latach stalinowskich, opisuje jako faszystowskie bandy. Nieprzypadkowo o wszczęciu sprawy poinformowano 25 marca, w Dzień Wolności, upamiętniający proklamowanie w 1918 r. Białoruskiej Republiki Ludowej i obchodzony przez prozachodnią opozycję. Wśród środowisk niezależnych trwają spory o ocenę poszczególnych elementów historii XX w., choćby 17 września 1939 r. Dla Polaków to data narodowej traumy i klęski II RP. Niektórzy opozycyjnie nastawieni Białorusini, choć daleko im do lansowanej w oficjalnym przekazie linii neostalinowskiej, uznają tę datę za zjednoczenie ziem białoruskich, bez którego współczesnej Białorusi mogłoby nie być. Władze zaś ostatnio zaproponowały ustanowienie tego dnia święta państwowego.
Odwoływanie się do haseł antyfaszystowskich przy uderzeniu w lokalnych Polaków ma więc za zadanie z jednej strony zderzenie ich z białoruskimi środowiskami patriotycznymi i prawicowymi, a z drugiej wpisuje się w rosyjską narrację, w której ruchy sprzeciwiające się integracji z Rosją są utożsamiane z faszyzmem, czego przykładem jest kształtowany przez rosyjskie media państwowe wizerunek dzisiejszej Polski, państw bałtyckich czy Ukrainy po rewolucji lat 2013–2014. Pośrednim potwierdzeniem tej tezy było zatrzymanie w sobotę współpracownika Biełsatu Pawła Mażejki za zorganizowanie wystawy, na której pokazano portret Auhiena Żychara, działacza antyradzieckiego podziemia zbrojnego, którego oddział został rozbity dopiero w 1954 r. Wobec Mażejki i malarza Alesia Puszkina również wszczęto sprawę za rozpętywanie nienawiści.
Sprawa ZPB poza wieloletnimi wyrokami może się skończyć rozgromieniem polskiego szkolnictwa społecznego, o czym Andżelika Borys tuż przed swoim zatrzymaniem mówiła w rozmowie opublikowanej w środę w DGP. W marcowym numerze miesięcznika „Biełaruskaja Dumka”, wyznaczającego aktualną linię ideologiczną, opublikowano zapis dyskusji na temat symboliki stosowanej na protestach, która w propagandzie jest oskarżana – a jakże – o odwołania do wojennego kolaboracjonizmu. Prorządowi eksperci doszli do wniosku, że winę za popularność opozycyjnych przekonań wśród młodzieży ponosi niewystarczająca edukacja historyczna i ideologiczna. Ponieważ debata była tematem numeru, można ją uznać za zapowiedź zwiększenia kontroli nad szkolnictwem. A skoro tak, dla szkół społecznych kontrolowanych przez ludzi spoza systemu nie będzie już miejsca.
Ubiegłoroczne protesty jeszcze nie wygasły, ale nie przyciągają już takich tłumów jak pół roku temu. Dlatego władze uznały, że mogą przejść od prześladowania uczestników i organizatorów manifestacji do bardziej systemowej pacyfikacji środowisk niezależnych. ZPB jako organizacja masowa, skupiająca kilkadziesiąt tysięcy ludzi, w dodatku kojarząca się z Polską, którą Łukaszenka traktuje jako jednego z głównych wrogów, był naturalnym kandydatem. Równolegle wciąż trwają śledztwa, w których obiektem zainteresowania służb są Białoruski Związek Dziennikarzy i broniąca praw człowieka Wiosna, a na proces czeka kierownictwo Press Clubu Belarus. Wszystkie te struktury są ważnymi punktami na mapie niezależnego Mińska, a Wiosna dodatkowo pozostaje głównym źródłem szczegółowej wiedzy o prześladowaniach. Sprawa ZPB to jeden z wielu symptomów postępującego dokręcania śruby. Po relatywnie miękkim autorytaryzmie, którym Białoruś była jeszcze w 2019 r., nie pozostał ślad. Dzisiaj skalą prześladowań zaczyna ona przypominać najbrutalniejsze reżimy świata. Stacją końcową na tej drodze jest totalitaryzm.