W podobnym tonie wypowiedział się prezydent Donald Trump. - Godzina waszej wolności jest blisko - zwrócił się do obywateli Iranu, wzywając ich do „przejęcia władzy” po zakończeniu operacji.

Władze Iranu na celowniku. Sytuacja na Bliskim Wschodzie zaostrza się

W sobotę rano w kilku miastach, w tym w stolicy – Teheran – oraz w położonym w centralnym Iranie Isfahan, słychać było eksplozje. Jak powiedział w rozmowie z DGP Marcin Krzyżanowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, atak objął budynki rządowe, zwłaszcza należące do irańskiego Ministerstwa Obrony, a także kilka obiektów powiązanych z Gwardią Rewolucyjną. “Reuters” donosił z kolei, że irańscy urzędnicy byli głównym celem uderzeń USA i Izraela.

W odwecie Iran wystrzelił rakiety w kierunku największej amerykańskiej bazy lotniczej na Bliskim Wschodzie, Al Udeid Air Base, jednak uprzedził o ataku z wyprzedzeniem, sygnalizując dążenie do deeskalacji.

Jeśli jednak irańskie władze poczują się zagrożone, mogą zrezygnować z dotychczasowej strategii. - Coraz więcej irańskich polityków i decydentów dochodzi do wniosku, że poleganie na dyplomacji jest ślepą uliczką, ponieważ bez względu na jej wyniki Iran i tak zostanie prędzej lub później zaatakowany. I wychodzi na to, że, trochę racji w tym jest - dodaje Krzyżanowski.

Stany Zjednoczone i Izrael podejmują dalsze działania wojskowe przeciwko Iranowi

Stawianie na obalenie reżimu może jednak wciągnąć Stany Zjednoczone i Izrael w długotrwały konflikt. Eksperci zwracają uwagę, że Amerykanie nie są do niego odpowiednio przygotowani. Podczas poprzedniej eskalacji w regionie – dwunastodniowej wojny Izraela z Iranem w czerwcu 2025 r. – Stany Zjednoczone zużyły około jednej czwartej zapasów zaawansowanych pocisków przechwytujących systemu THAAD, odpierając ataki w tempie znacznie przewyższającym możliwości produkcyjne.

Tak intensywne wykorzystanie pocisków w krótkim czasie ujawniło lukę w amerykańskiej sieci obrony przeciwrakietowej i uszczupliło kosztowny arsenał w momencie, gdy poparcie opinii publicznej w USA dla obrony Izraela osiągnęło historycznie niski poziom.

Gen. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów ostrzegł kilka dni temu Trumpa, że niedobory kluczowej amunicji oraz brak wsparcia ze strony sojuszników znacząco zwiększą ryzyko operacji i zagrożenie dla amerykańskiego personelu.

Mateusz Obremski, korespondent zagraniczny Polska Agencja Prasowa, mówił na antenie podcastu „Bliski Świat”, że „notowania Partii Republikańskiej są dalekie od pożądanych, stąd może wynikać skłonność Donalda Trumpa do ryzyka”. - Niewiele ma do stracenia, a konflikt może przykryć problemy wewnętrzne – dodał.

Jak podkreślił, interwencja militarna na krótko przed wyborami środka kadencji, które odbędą się jesienią, byłaby zbyt ryzykowna. - Ponad pół roku to jeszcze wystarczająco dużo czasu, by w razie niepowodzenia zamortyzować ewentualne straty – ocenił.