Operacja została zaplanowana jako precyzyjna kampania powietrzna. Uderzenia wymierzone były nie tylko w infrastrukturę wojskową, lecz także w instytucje odpowiedzialne za programy strategiczne państwa. Kompleks w Parchin od lat znajduje się w centrum zainteresowania zachodnich wywiadów jako miejsce potencjalnych badań nad technologiami podwójnego zastosowania. Z kolei obiekty związane z irańską energetyką jądrową były wcześniej przedmiotem sporów w ramach porozumienia JCPOA z 2015 r., z którego administracja Donalda Trumpa wycofała się w 2018 r.

Marcin Krzyżanowski, orientalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego i były konsul RP w Kabulu, w rozmowie z Onetem ocenia, że nie sam fakt ataku jest zaskoczeniem, lecz jego moment. W jego opinii operacja może przybrać formę kampanii podobnej do tzw. „wojny 12-dniowej” z czerwca 2025 r., lecz o znacznie większej intensywności. Celem ma być trwałe osłabienie zdolności militarnych Iranu. Krzyżanowski przewiduje kolejne dni intensywnych nalotów oraz równoległe salwy odwetowe ze strony Teheranu.

Operacja lądowa wykluczona? Scenariusze militarne

Wśród ekspertów dominuje przekonanie, że operacja lądowa nie wchodzi w grę. Krzyżanowski uważa ją za nieracjonalną z punktu widzenia strategicznego. Podobnie wypowiada się Witold Jurasz, publicysta i analityk spraw międzynarodowych, który w programie „Stan wyborczy” w TVP Info stwierdził, że Amerykanie nie dysponują siłami pozwalającymi na inwazję porównywalną z tą z Iraku w 2003 r.

Jurasz podważa także narrację o bezpośrednim zagrożeniu nuklearnym. – „O tym, że Iranowi brakuje miesięcy czy tygodni do stworzenia broni atomowej, słyszę od kilkudziesięciu lat” – mówił w telewizyjnej debacie. Jego zdaniem Iran ma prawo do cywilnego programu jądrowego, a żądanie całkowitej rezygnacji z wzbogacania uranu jest politycznie nie do przyjęcia. Zwraca jednocześnie uwagę, że Teheran produkuje materiał rozszczepialny w ilościach i na poziomie wzbogacenia przekraczającym potrzeby cywilne, co podsyca podejrzenia.

Według doniesień amerykańskich mediów administracja USA miała zaproponować Teheranowi minimalne złagodzenie sankcji w zamian za rezygnację z programu nuklearnego i rakietowego. Jurasz określa te propozycje jako „nie do przyjęcia”, wskazując na asymetrię żądań.

Donald Trump i „political fiction”. Czy Iran się zbuntuje?

W sobotę Donald Trump zaapelował do narodu irańskiego o przejęcie władzy i obalenie republiki islamskiej. Zdaniem Krzyżanowskiego taki scenariusz należy dziś traktować jako political fiction. W Iranie nie istnieje zorganizowana, zdolna do skutecznej konfrontacji z aparatem państwa opozycja. Protesty społeczne z ostatnich lat – w tym te po śmierci Mahsy Amini – były brutalnie tłumione i nie doprowadziły do trwałej zmiany układu sił.

Gen. Roman Polko, były dowódca GROM, podkreśla kulturowy kontekst. – „Irańczycy nie czekają na amerykańskie wyzwolenie. Ameryka to dla nich od dekad ‘wielki szatan’” – mówi. W jego ocenie atak z zewnątrz może paradoksalnie wzmocnić jedność społeczeństwa wokół władz, nawet jeśli część obywateli krytykuje reżim ajatollahów. Efekt konsolidacji wokół flagi w obliczu zagrożenia zewnętrznego jest zjawiskiem znanym z wielu konfliktów.

Wstrzemięźliwość Rosji i światowy gambit

Kluczową niewiadomą pozostaje reakcja Moskwy. Witold Jurasz zwraca uwagę na ciszę Kremla i stawia pytanie o możliwy element szerszego układu. W jego ocenie konflikt na Bliskim Wschodzie może być częścią globalnej rozgrywki, w której Rosja, ograniczając wsparcie dla części swoich sojuszników, oczekuje większej swobody działania w Ukrainie. Przypomina, że w ostatnim roku pomoc USA dla Kijowa była ograniczona, a ciężar wsparcia przesunął się na Europę.

Równolegle Izrael wprowadził stan wyjątkowy i przygotowuje się na odwet. Irańskie rakiety już w sobotę miały znaleźć się w przestrzeni powietrznej nad Izraelem. Teheran dysponuje rozbudowanym arsenałem rakiet balistycznych średniego zasięgu oraz siecią sojuszniczych struktur w regionie, od Hezbollahu w Libanie po milicje w Iraku i Syrii.

Żądania USA wobec Iranu. Program rakietowy i nuklearny

Gen. Polko ocenia, że żądania Waszyngtonu są wygórowane. Oczekiwanie całkowitej likwidacji programu rakietowego oznaczałoby pozbawienie Iranu podstawowego narzędzia odstraszania. W regionie, w którym Arabia Saudyjska, Izrael i Turcja dysponują zaawansowanymi systemami uzbrojenia, Teheran postrzega rakiety jako kluczowy element równowagi sił.

Ekspert wskazuje również na niespójność przekazu o skuteczności poprzednich operacji. Jeśli – jak zapewniano po wcześniejszych atakach – zapasy wysoko wzbogaconego uranu zostały całkowicie zniszczone, to powrót tego samego celu do listy obiektów bombardowanych rodzi pytania o rzeczywisty stan irańskich zasobów.

W tle konfliktu pozostaje czynnik polityczny. Sondaże zarówno Donalda Trumpa, jak i Binjamina Netanjahu, według dostępnych badań opinii publicznej, wykazywały w ostatnich miesiącach spadki poparcia. Gen. Polko sugeruje, że operacja może mieć także wymiar wewnętrzny, choć taki motyw pozostaje w sferze interpretacji.

Sytuacja rozwija się dynamicznie. Intensywność nalotów, skala irańskiej odpowiedzi oraz postawa Rosji i państw regionu zdecydują o tym, czy konflikt pozostanie ograniczoną kampanią powietrzną, czy przekształci się w szerszą destabilizację Bliskiego Wschodu.

Źródła: TVP Info – „Stan wyborczy”; wypowiedzi Marcina Krzyżanowskiego dla mediów; komentarze Witolda Jurasza; wypowiedzi gen. Romana Polki dla Onetu; komunikaty administracji USA; doniesienia agencji Reuters i AP.