Przeprowadził on atak rakietowy na obsługiwaną przez USA bazę lotniczą Al Udeid w Katarze, ale – według samego Trumpa – wcześniej uprzedził o uderzeniu, co pozwoliło przechwycić większość pocisków i uniknąć ofiar. Wymianę tę powszechnie interpretowano jako znak, że ajatollahowie dążą do deeskalacji.

Podobny schemat obserwowaliśmy w 2020 r., podczas pierwszej prezydentury Trumpa. Po zabiciu dowódcy Sił Al-Kuds, Ghasema Solejmaniego, Iran wystrzelił pociski w kierunku amerykańskiej bazy Ain al-Asad w Iraku. Również wtedy przekazano wcześniejsze ostrzeżenie. Epizod ten umocnił przekonanie, że Teheran starał się kontrolować eskalację, a nie ją prowokować.

Z perspektywy Trumpa operacja w Wenezueli także mogła wyglądać jak potwierdzenie jego skuteczności. Nie dość, że udało się schwytać Nicolása Maduro, to siły lojalne wobec dyktatora z Caracas zgodziły się współpracować z Białym Domem i – przynajmniej na razie – w kraju tym nie doszło do buntów ani zamieszek.

Ludzie z otoczenia Trumpa, którzy popierają uderzenie na Iran, twierdzą, że teraz sytuacja może wyglądać podobnie. Dodają, że to najlepszy moment na działanie. Reżim jest osłabiony po dwóch latach konfliktów na Bliskim Wschodzie oraz fali antyrządowych protestów.

Ale istnieje kilka powodów, które mogą sprawić, że sytuacja wymknie się spod kontroli. Trumpa mogą pogrążyć niejasno określone cele kampanii przeciwko Republice Islamskiej. Na początku roku zapewniał, że chce wesprzeć uczestniczących w antyrządowych protestach Irańczyków. Później, gdy ajatollahowie brutalnie stłumili demonstracje, sugerował, że jego celem jest powstrzymanie irańskiego programu nuklearnego. W międzyczasie wspominał też o programie balistycznym oraz ograniczeniu irańskiego wsparcia dla bliskowschodnich bojówek, jak Hezbollah czy Hamas.

Wyznaczanie tak skomplikowanych i szeroko zakrojonych celów zwiększa ryzyko przedłużonej amerykańskiej operacji militarnej. Niektóre z nich sygnalizują także, że prezydent może być zainteresowany obaleniem reżimu. A jeśli irańscy przywódcy uznają, że uderzenia USA zagrażają ich władzy, mogą się zdecydować na realny odwet. Nie będą mieli już przecież nic do stracenia. Mimo osłabienia reżim w Teheranie nadal dysponuje siłą, która mogłaby zaszkodzić interesom Ameryki i jej sojuszników w regionie oraz zakłócić funkcjonowanie światowej gospodarki, choćby przez zamknięcie cieśniny Ormuz. ©℗