W najbliższym czasie premier Donald Tusk, na zaproszenie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, ma odwiedzić Ukrainę. Sytuacja w kraju odpierającym rosyjską agresję jest wyjątkowo trudna; ataki na infrastrukturę energetyczną odcięły od prądu i ciepła setki tysięcy osób w czasie, gdy temperatury potrafiły spaść do minus 25 stopni.

Niewykluczone, że szef polskiego rządu przywiezie do Kijowa potrzebną Ukraińcom dobrą nowinę w sprawie unijnej pożyczki w wysokości 90 mld euro. Pierwotnie do jej zabezpieczenia miały posłużyć zamrożone na terytorium Unii Europejskiej rosyjskie aktywa, jednak stolicom nie udało zbudować konsensusu wokół tej koncepcji. Koniec końców Wspólnota przystała pod koniec ubiegłego roku na plan zaciągnięcia na rynkach kapitałowych pożyczki zabezpieczonej wspólnotowym budżetem w celu zapewnienia stałego finansowego wsparcia dla Ukrainy w latach 2026–2027.

Spór o „made in EU”

Kijów zwróci otrzymane środki dopiero po wypłacie przez Moskwę reparacji wojennych. Spłata odsetek w kwocie ok. 3 mld euro rocznie będzie spoczywać po stronie 24 państw członkowskich (z mechanizmu wyłączyły się na własną prośbę Czechy, Słowacja i Węgry). Pożyczkę obwarowano też zabezpieczeniami w obszarach praworządności i przeciwdziałania korupcji, do których musi zastosować się strona ukraińska. Po zielonym świetle od przywódców uczestniczących w grudniowym szczycie w Brukseli Komisja Europejska przystąpiła do opracowywania szczegółowej propozycji. Projekt rozporządzenia ujrzał światło dzienne 14 stycznia, a teraz musi uzyskać akceptację Rady UE i Parlamentu Europejskiego. W poniedziałek nad dokumentem pochyliła się pierwsza z tych instytucji, nie dochodząc jednak do żadnych konkluzji.

Przedstawicieli rządów państw członkowskich poróżniło pytanie, w jaki sposób Kijów rozdysponuje większą część pożyczki zarezerwowaną na cele wojskowe. Mowa o 2/3 całej sumy, czyli 60 mld euro. Zgodnie z propozycją KE Ukraińcy powinni zaopatrywać się w sprzęt przede wszystkim we własnych i europejskich fabrykach działających w państwach UE albo Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu. Bruksela dopuści zakupy w państwach trzecich, ale – podobnie jak w programie pożyczkowym SAFE – udział zewnętrznych podzespołów nie będzie mógł przekroczyć 35 proc. wartości wszystkich. Tylko w przypadku Kanady, która niedawno dołączyła do SAFE, ta wartość będzie prawdopodobnie wyższa. Jedyną okolicznością umożliwiającą nabycie sprzętu u zewnętrznego kontrahenta będzie brak technologii lub odpowiednich zdolności przemysłu zbrojeniowego Ukrainy i UE (komisarze wspominają w tym kontekście m.in. o systemach obrony powietrznej i przeciwrakietowej).

Grupa państw UE, w tym Niemcy, Polska oraz kraje nordyckie i bałtyckie, ma lobbować za tym, by do pożyczkowego mechanizmu na większą skalę włączyć Wielką Brytanię, która co prawda nie przystąpiła do SAFE, ale zawarła z UE partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony. Nieoficjalne doniesienia mówią nawet nie o preferencyjnych warunkach, tylko pełnym dopuszczeniu Brytyjczyków na równi z członkami UE i EFTA. Sceptycznie nastawieni do tego pomysłu przedstawiciele Francji twierdzą, że pieniądze wytransferowane w ramach pożyczki na Ukrainę powinny napędzać rozwój przede wszystkim unijnego sektora obronnego. Według nieoficjalnych doniesień „The Telegraph” Paryż byłby skłonny zmienić optykę, gdyby Londyn zobowiązał się do „sprawiedliwego partycypowania w kosztach wynikających z zaciągnięcia pożyczki”. Francuzi domagają się podobno, by ten brytyjski wkład był możliwie jak największy.

„Klauzulę o pilnym zakupie kluczowego sprzętu w państwach trzecich opracowano głównie z myślą o amerykańskich systemach obrony powietrznej Patriot i pociskach przechwytujących Pac-3. Dyplomaci UE nie wykluczają jednak, że zostanie ona wykorzystana do zakupu samolotów Storm Shadow. Kijów uważa, że ​​precyzyjne zdolności do głębokich uderzeń są dla niego priorytetem” – podaje brytyjski dziennik.

Rada UE zatwierdziła unijną pożyczkę dla Ukrainy

Punkt dotyczący dalszego wsparcia dla Ukrainy znalazł się w agendzie środowych obrad przedstawicieli państw członkowskich. Jak usłyszeliśmy nieoficjalnie, cypryjska prezydencja w Radzie UE pragnie, by tym razem posiedzenie Komitetu Stałych Przedstawicieli zakończyło się porozumieniem. I tak też się stało, co Rada ogłosiła krótko po godz. 15:30.

– Dzisiejsze porozumienie pokazuje, że UE nadal zdecydowanie działa na rzecz wsparcia Ukrainy i jej obywateli. Nowe finansowanie pomoże zapewnić odporność kraju w obliczu rosyjskiej agresji. Jednocześnie wysyłamy wyraźny sygnał, że suwerenność i integralność terytorialna państw muszą być w pełni respektowane, zgodnie z prawem międzynarodowym – powiedział Makis Keravnos, minister finansów Cypru.

Komunikat potwierdził też medialne doniesienia o możliwości rozszerzenia mechanizmu pożyczkowego o kraje „bezpośrednio powiązane z pożyczką w zakresie konkretnych produktów obronnych”. Mandat Rady wyróżnia w tym kontekście dwie kategorie krajów trzecich:

  • kraje, które zawarły porozumienie z UE na podstawie rozporządzenia SAFE. Udział w mechanizmie pożyczkowym zostanie w tym przypadku określony w osobnych aktach delegowanych z wyszczególnieniem produktów, które będzie można pozyskać z danego krajowego przemysłu;
  • kraje, które zawarły z UE partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony i zobowiązały się do zapewnienia sprawiedliwego i proporcjonalnego udziału w kosztach związanych z zaciąganiem pożyczek oraz które zapewniają znaczące wsparcie finansowe i militarne Ukrainie. Objęcie państwa trzeciego tym zapisem ma przybrać formę aktu wykonawczego Rady zawierającego listę produktów dostępnych do zakupu przez stronę ukraińską.

KE ponagla inne organy UE ws. pożyczki dla Ukrainy, ponieważ chciałaby uruchomić pierwsze wypłaty dla Kijowa już w II kw. Opiewająca na 90 mld euro pomoc pokryje, zgodnie z ocenami Międzynarodowego Funduszu Walutowego, 60 proc. ogólnych potrzeb finansowych Ukrainy w ciągu najbliższych dwóch lat.