30 stycznia udostępniono łącznie niemal 3,5 mln stron dokumentów, w tym ponad 180 tys. zdjęć oraz około 2 tys. nagrań wideo. Ujawnił je Departament Sprawiedliwości USA w ramach ustawy z listopada 2025 r., która zobowiązała władze do publikacji wszystkich nieutajnionych materiałów pozyskanych w trakcie śledztw dotyczących Jeffreya Epsteina. W aktach pojawiło się kilka nazwisk ważnych europejskich polityków lub osób z ich zaplecza. Doszło już też do pierwszych dymisji.

Polityczny wstrząs w Wielkiej Brytanii po ujawnieniu akt Epsteina

Najgłośniejszym echem odbił się wątek Petera Mandelsona, unijnego komisarza handlu w latach 2004–2008. We wrześniu 2025 r. polityk stracił stanowisko ambasadora Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych po tym, jak przy poprzedniej publikacji akt wyszło na jaw, że w 2008 r. wysyłał do Epsteina – oskarżonego już wówczas o nakłanianie nieletnich do prostytucji – maile wyrażające wsparcie. Ich znajomość miała zacząć się dużo wcześniej, bo jeszcze na początku stulecia.

Tym razem przekazane opinii publicznej maile sugerują, że w latach 2009–2010 Mandelson, będący wtedy sekretarzem biznesu w gabinecie Gordona Browna, mógł przekazywać Epsteinowi wewnętrzną korespondencję rządową. W wiadomościach Brytyjczyk wspominał o możliwej reakcji Downing Street i Brukseli na światowy kryzys finansowy, potencjalnej sprzedaży państwowego majątku (w kontekście okazji biznesowej dla Epsteina) oraz priorytetach Banku Anglii. W aktach znalazło się również zdjęcie wykonane w paryskim apartamencie Epsteina, na którym Mandelson w samej bieliźnie stoi obok młodej kobiety.

Były komisarz wydał oświadczenie, w którym przeprosił ofiary Epsteina, zapewniając, że nie wie nic o przewijających się w dokumentach przelewach na kwotę 75 tys. dol., które miał otrzymać od amerykańskiego finansisty w 2003 i 2004 r. Mimo to w poniedziałek Mandelson opuścił szeregi Partii Pracy, a według brytyjskich mediów kręgi rządowe oczekują od niego rezygnacji z członkostwa w Izbie Lordów. Kwestię wycieku poufnych informacji badają służby. Część z maili pochodzi z okresu, gdy Mandelson pracował w Brukseli, sam zresztą podpisywał się pod nimi jako komisarz. Biuro prasowe Komisji Europejskiej poinformowało, że unijni urzędnicy „przyglądają się bliżej” kadencji Mandelsona, ale jak dotąd nie sformułowali żadnych wniosków.

Fico traci doradcę. Tusk, Żurek i Siemoniak powołują zespół analityczny

Do dymisji podał się za to Miroslav Lajčák, dotychczasowy doradca słowackiego rządu ds. bezpieczeństwa. Dwukrotny szef dyplomacji (2009–2010 i 2012–2020) miał wspominać w mailach do Epsteina, że „kocha [szefa MSZ Rosji Siergieja] Ławrowa”, wymieniać się informacjami o młodych kobietach i prosić Amerykanina o pomoc w promocji filmu autorstwa znajomego. Lajčák, jak wynika z akt, próbował ponadto wykorzystać znajomość z Epsteinem, by zorganizować spotkanie premiera Roberta Ficy ze Steve’em Bannonem, strategiem politycznym i szefem pierwszej kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa.

Lajčák twierdzi, że nigdy nie rozmawiał z Epsteinem o kobietach i długo nie wiedział o popełnianych przez niego przestępstwach, a dymisję wyjaśnił chęcią wytrącenia oręża oponentom Ficy. Słowacki premier zdążył już stwierdzić, że cała sprawa była politycznym atakiem wymierzonym w niego. – Słowacja traci osobę będącą źródłem doświadczenia w dyplomacji i polityce zagranicznej. Dawno nie widziałem w krytyce tak wiele hipokryzji – powiedział Fico cytowany przez agencję TASR.

Kontakt z Epsteinem utrzymywali również norweska księżna Mette-Marit i były premier Thorbjørn Jagland. W poniedziałek władze w Oslo zawiesiły w wykonywaniu obowiązków Monę Juul, ambasador w Jordanii i Iraku, po doniesieniach, że organizacja, którą kierował mąż dyplomatki, miała otrzymać od Epsteina ok. 5 mln dol. Znajomość ze zmarłym w 2019 r. przestępcą seksualnym potwierdził także były minister kultury Francji Jack Lang i jego córka, producentka filmowa. Żadne dokumenty nie potwierdzają jednak, by Mette-Marit, Jagland czy Lang uczestniczyli w przestępczej działalności Epsteina.

Na obecnym etapie trudno ocenić skalę potencjalnych wstrząsów na scenie politycznej, tym bardziej że nie ujawniono wszystkich zgromadzonych dokumentów. Publikacja akt to poważny cios reputacyjny dla osób pojawiających się w materiałach. Nie jest jednak jasne, czy doprowadzi do realnych reperkusji prawnych. Specjalna komisja Kongresu USA analizuje materiał, ale nie dysponuje uprawnieniami do wszczynania postępowań karnych. Zastępca prokuratora generalnego USA Todd Blanche ocenił, że postawienie kolejnych zarzutów jest „mało prawdopodobne”, mimo że w opublikowanych materiałach znajdują się „szokujące fotografie”.

Specjalny zespół powstanie też w Warszawie. – Zdecydowaliśmy wspólnie z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym i ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych o powołaniu zespołu analitycznego i być może także o rozpoczęciu śledztwa, jeśli analizy potwierdzą nasze obawy w związku ze skandalem związanym z pedofilią w Stanach Zjednoczonych – powiedział premier Donald Tusk, dodając, że Polska może też namawiać partnerów, aby ewentualne śledztwo przybrało charakter międzynarodowy.