Nadchodzący rok będzie dla krajów Ameryki Północnej doskonałą okazją do zacieśnienia więzi i wspólnego świętowania. W czerwcu Meksyk, Stany Zjednoczone i Kanada będą wspólnie gospodarzem mistrzostw świata w piłce nożnej mężczyzn. Z kolei w lipcu te trzy kraje rozpoczną przegląd umowy o wolnym handlu, która sprawia, że region staje się bogatszy i bardziej konkurencyjny. Czy wszystko przebiegnie gładko?
Oby tak było. Jednak na obu wydarzeniach kładzie się cień Donalda Trumpa, który zagroził, że przeniesie część meczów rozgrywanych na terytorium Stanów Zjednoczonych z dala od miast w jego ocenie niebezpiecznych (nie ma do tego odpowiednich uprawnień, ale nie oznacza to, że nie będzie próbował). Już teraz wiadomo, kto jest liderem tego trójstronnego partnerstwa – Stany Zjednoczone będą gospodarzem 78 ze 104 meczów, podczas gdy Meksyk i Kanada zorganizują tylko po 13 spotkań. Wszystkie trzy drużyny kwalifikują się automatycznie jako gospodarze, ale będą w różnych grupach początkowych, więc spotkają się dopiero w przypadku awansu do fazy pucharowej.
Donald Trump nazwał ją „najgorszą umową w historii”
Przegląd umowy między Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem i Kanadą (USMCA) będzie mniej przyjemny, a negocjacje mogą być ostre od samego początku. Przed partnerami stoi decyzja, czy przedłużyć umowę na kolejne 16 lat. Jeżeli tego nie zrobią, zmierzą się z perspektywą corocznych przeglądów, aż do automatycznego wygaśnięcia porozumienia w 2036 roku. Mniej prawdopodobnym scenariuszem jest wycofanie się którejś ze stron z sześciomiesięcznym wypowiedzeniem. Prezydent Trump wynegocjował tę umowę podczas swojej pierwszej kadencji, aby zastąpić Północnoamerykański Układ Wolnego Handlu (NAFTA), który nazwał „najgorszą umową w historii”. Jednak wydaje się, że nie jest zbyt przychylny również USMCA i preferuje swoją wizję „America First”.
Stawka jest wysoka. Obszar gospodarczy Ameryki Północnej jest największym na świecie blokiem wolnego handlu pod względem produkcji, z łącznym PKB wynoszącym 31 bln dol., co stanowi 28 proc. światowego PKB. Handel wewnątrzregionalny przekracza 2 bln dol. rocznie, co przewyższa wartość umowy CPTPP, zawartej głównie przez kraje Azji i Pacyfiku, i jest drugim wynikiem po Unii Europejskiej. Ameryka Północna odpowiada za 14 proc. światowego eksportu.
Te trzy gospodarki wzajemnie się uzupełniają: Stany Zjednoczone zapewniają kapitał, innowacje i skalę, Kanada – zasoby naturalne i energię, a Meksyk – siłę roboczą i produkcję. Razem tworzą łańcuchy dostaw, których żadna z nich nie byłaby w stanie odtworzyć samodzielnie. Samochody i urządzenia przemysłowe wielokrotnie przekraczają granice podczas procesu produkcji. Integracja ta pomogła blokowi konkurować z Azją, a zwłaszcza z Chinami. Jednak skuteczniejsza konkurencja wymaga głębszej współpracy. Zakłócenie łańcuchów dostaw w Ameryce Północnej spowodowałoby wzrost cen dla konsumentów i osłabiło konkurencyjność globalnego eksportu tego regionu.
Zerwanie umowy USMCA najbardziej dotknęłoby Meksyk, ponieważ ponad 80 proc. eksportu tego kraju trafia na północ. Pozostała dwójka partnerów też jednak ucierpi. Trzy czwarte eksportu Kanady kierowane jest do Stanów Zjednoczonych. Z kolei prawie jedna czwarta amerykańskiego eksportu, często z sektorów o dużym znaczeniu politycznym, jak rolnictwo, idzie do dwóch sąsiadujących krajów. Cła nałożone przez prezydenta Trumpa – niektóre na towary spoza USMCA, inne w ramach tej umowy – już zaszkodziły wielu podmiotom.
Wszystko to sprawia, że przedłużenie umowy USMCA jest prawdopodobne, ale negocjacje mogą być trudne. Wątpliwości prezydenta Trumpa dotyczą między innymi zaostrzenia przepisów określających, jaka część pojazdu musi pochodzić z regionu, aby kwalifikować się do handlu bezcłowego. Kolejną kwestią są obawy związane z Chinami. Prezydent Trump uważa, że Meksyk stanowi furtkę dla chińskich firm, które chcą wejść do regionalnych łańcuchów dostaw. Pozostałe zastrzeżenia dotyczą takich kwestii, jak bariery pozataryfowe wpływające na eksport produktów mlecznych do Kanady, ale także polityka energetyczna Meksyku, faworyzująca przedsiębiorstwa państwowe.
Meksyk i Kanada prezentują różne podejścia. Kanada skrytykowała „rozłam”, spowodowany przez prezydenta Trumpa. Prezydentka Meksyku Claudia Sheinbaum próbuje natomiast zdobyć jego względy, zgadzając się na wiele żądań. Meksyk powołał na przykład organ odpowiedzialny za weryfikację chińskich inwestycji i zaproponował cła na import z krajów, z którymi nie ma umowy o wolnym handlu (skierowane również przeciwko Chinom). Obie strony twierdzą, że będą produkować więcej na swoim terytorium.
Kanada i Meksyk z pewnością krzykną „faul”
Polityka wewnętrzna dodatkowo skomplikuje sprawę. Prezydent Trump ma przed sobą listopadowe wybory uzupełniające i będzie starał się zyskać poparcie swojego elektoratu. Uważnie obserwuje sytuację w regionie przy jednoczesnym zaostrzaniu polityki migracyjnej i walki z handlem narkotykami. Meksyk pomaga ograniczać liczbę migrantów, ale rozbicie gangów narkotykowych to już trudniejsze zadanie. Niektórzy republikanie chcą bombardować cele w Meksyku, co pogrążyłoby stosunki w kryzysie.
Prezydentka Sheinbaum cieszy się ogromną popularnością, ale sama boryka się z problemami. Współpraca z prezydentem Trumpem, a zarazem zachowanie suwerenności – to sztuka delikatna niczym balansowanie na linie. Reforma sądownictwa, polegająca na zastąpieniu sędziów zawodowych sędziami wybieralnymi, zaniepokoiła inwestorów. Odczuwalne jest spowolnienie gospodarcze, a rząd dysponuje niewielkimi środkami na inwestycje infrastrukturalne, które mogłyby przyczynić się do ożywienia gospodarki.
Wszystko to sprawia, że nad Ameryką Północną w 2026 r. unosi się aura niepewności. Organizacja imprezy, podczas której grupa mężczyzn kopie piłkę, będzie dziecinnie prosta w porównaniu do decyzji w sprawie USMCA, które przyjdzie podjąć chwilę później. Nadal istnieje ryzyko, że umowa nie zostanie przedłużona. Jeśli będzie to sprawka prezydenta Trumpa, Kanada i Meksyk z pewnością krzykną „faul”.