Potocki: Rosjanie straszą nas dywersją. Po co? [OPINIA]

Rośnie ryzyko rosyjskiej prowokacji przeciw Polsce, kolejnej po wrześniowym ataku dronów. Skąd ta obawa? Przed taką prowokacją ostrzegają sami Rosjanie, tyle że w ich narracji ma to być prowokacja ukraińska. Ostrzeżenie przed czymś, co samemu się rozważa, to klasyczna zagrywka Moskwy, o czym doskonale wiedzą zachodnie służby.

We wtorek rosyjska Służba Wywiadu Zewnętrznego (SWR) podała, że „kijowski reżim” szykuje prowokację z wykorzystaniem „przerzuconej na polskie terytorium grupy dywersyjno-zwiadowczej, składającej się jakoby z żołnierzy jednostek specjalnych Rosji i Białorusi”. „Niewykluczone, że wyreżyserowana operacja będzie połączona z imitacją ataku na obiekty infrastruktury krytycznej Polski, aby wzmocnić rezonans społeczny” – pisze SWR. Komunikat natychmiast podchwyciły rosyjskie media państwowe. W ciągu 24 godzin od jego wydania agencja TASS wyprodukowała na ten temat pięć depesz. Trzy z nich zbudowano na komentarzach „ekspertów” – wszyscy cytowani mężczyźni są przedstawicielami kolaboracyjnej administracji na ukraińskich ziemiach anektowanych przez Rosję. Celem miałoby być oczywiście wciągnięcie NATO do wojny z Rosją.

Pozostało 81% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.