Różowe skrzyneczki pojawiły się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Ale przykład nie przyszedł z góry. Niektóre ministerstwa od skrzyneczek się odżegnują, a paniom proponują… prysznice.
Różowe skrzyneczki to inicjatywa, która zaczęła się kilka lat temu w szkołach, restauracjach i instytucjach publicznych siłą organizacji społecznych. Problem dostępności artykułów higienicznych został dostrzeżony przez nowy rząd i Ministerstwo Edukacji uruchomiło pilotaż, w ramach którego organizacje pozarządowe mogą się ubiegać o pieniądze na wyposażanie skrzyneczek w podpaski czy tampony, organizację spotkań czy edukację na temat wykluczenia menstruacyjnego uczennic. I na szkole się skończyło, bo wiele ministerstw, choć problem widzi, to nie u siebie.
W Ministerstwie Finansów ścisłe kierownictwo resortu liczy dziewięć osób, z których tylko trzy to kobiety. Szef resortu to ekonomista z dydaktycznym i praktycznym doświadczeniem, współtwórca programu gospodarczego Platformy Obywatelskiej. Jego resort w odpowiedzi na pytanie, dlaczego w ministerstwie toalet nie wyposażono w artykuły higieniczne dla kobiet w trakcie menstruacji, wskazuje, że „pracownicy, jak i goście przebywający w gmachu ministerstwa mają dostęp do kiosku oferującego artykuły higieniczne”. Najbardziej frapująca jest jednak druga część wyjaśnienia. Otóż zdaniem resortu problemu nie ma, bo… „pracownicy mogą jednak korzystać z dodatkowej infrastruktury, w tym ogólnodostępnych pryszniców”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.