Nowelizacja Kodeksu rodzinnego. "Ustawa Kamila" ma zwiększyć ochronę dzieci

Sala obrad Sejmu
Sala obrad SejmuShutterStock
31 lipca 2023

Są nieliczne sytuacje, w których rozpędzona lokomotywa pędzi przez parlament, a do kotła dorzucają jej niemal wszyscy, bez względu na sympatie polityczne. Tak było w przypadku projektu nowelizacji ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw. 

W piątek, po 2,5 miesiąca od złożenia w Sejmie, ustawa została niemal jednogłośnie przyjęta (po tym, jak wcześniej jednogłośnie przyjął ją Senat). Od momentu, kiedy trafi na biurko prezydenta, Andrzej Duda ma 21 dni na złożenie pod nią podpisu. I nie ma dziś liczącej się siły politycznej czy organizacji pozarządowej, które uważają, że powinien postąpić inaczej. Apel, który poszedł do głowy państwa wraz z ustawą, brzmi, by kropkę nad i postawił jak najszybciej.

Chodzi o akt nazwany ustawą Kamila. Formalnie odpowiadał za niego Marcin Romanowski, wiceminister w resorcie sprawiedliwości. Iskrą, która przyśpieszyła pracę na dokumentem, była śmierć kilkuletniego chłopca. Zmarł na początku maja, a katami byli jego „bliscy”. Tym, co bulwersowało, było to, że dramat dziecka trwał od miesięcy. Padły pytania: jak to możliwe, że nikt go nie przerwał? Oraz gdzie byli dorośli oraz instytucje, które otaczały dziecko i jego „rodzinę”?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.