Senat zajmuje się w czwartek wyborem nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Podczas debaty nad kandydaturą wybranego przez Sejm dr. Nawrockiego senatorowie zadają historykowi pytania.

Wśród fundamentów Instytutu Pamięci Narodowej - jak podkreślił podczas swojego wystąpienia Nawrocki - leży pielęgnowanie prawdy historycznej w kontekście narodowym i geopolitycznym. "To jest też jednak konieczność zaprowadzenia sprawiedliwości transformacyjnej po roku 1989. To pewien standard systemów państwowych wychodzących z systemów totalitarnych" - mówił kandydat na szefa IPN, przypominając o misji instytutu funkcjonującego w Polsce od ponad 20 lat.

"Bardzo ważna jest oczywiście skuteczna edukacja i nauka. W moim uznaniu IPN jest instytucjonalnym uosobieniem niepodległości i suwerenności Polski w kontekście prowadzenia własnej, też suwerennej, narracji historycznej i prowadzenia nie skrępowanych już niczym badań naukowych" - dodał.

Reklama

Za główny obowiązek, który IPN powinien realizować w obecnych czasach, Nawrocki uznał "zachowanie łańcucha narodowej świadomości". "To znaczy IPN pod względem organizacyjnym powinien zostać poddany szerszej refleksji organizacyjnej, bo oto dojrzewa pokolenie urodzone w latach dziewięćdziesiątych" - dodał, zwracając uwagę, że pokolenie, które nie doświadczyło represji ze strony władzy komunistycznej, wymaga ze strony IPN lepszego podejścia m.in. komunikacyjnego.

Kandydat na szefa IPN podkreślił, że w jego katalogu narodowej pamięci mieszczą się "wszyscy ci, którzy w XX wieku służyli wolnej, niepodległej i suwerennej Polsce" i dodał, że ten katalog wyznaczają Ojcowie Niepodległości tacy jak Józef Piłsudski, Roman Dmowski, a także Ignacy Daszyński, Józef Haller, Ignacy Paderewski czy Wincenty Witos. Przypomniał też słowa rtm. Witolda Pileckiego, który widział potrzebę służenia Polsce pomimo różnic politycznych.

Reklama

"Więc trzeba było Polakom codziennie pokazać górę trupów polskich, żeby się pogodzili i zdecydowali, że ponad różnice i wrogie stanowisko, jakie zajmowali w stosunku do siebie nawzajem na ziemi, jest większa racja: zgoda i wspólny front przeciwko wspólnemu wrogowi, którego zawsze przecie mieliśmy niejednego" - cytował Nawrocki rotmistrza Pileckiego - dobrowolnego więźnia Auschwitz i autora raportów o Holokauście.

"Uznaję, że narodowa zgoda i współdziałanie w imię prawdy o polskim doświadczeniu w XX wieku - o doświadczeniu dwóch przerażających systemów totalitarnych: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu, że tej zgody wymaga także polska historia w wielu kontekstach" - przekonywał Nawrocki.

Kandydat na prezesa IPN przypomniał też, że wśród jego pierwszych decyzji będzie powołanie Biura Nowoczesnych Technologii, które ma poprawić skuteczność przekazu ze strony Instytutu na miarę XXI w. Zwrócił też uwagę, że IPN powinien zaangażować się w opiekę nad fundacjami i stowarzyszeniami, które gromadzą poza granicami Polski archiwalia dotyczące polskich dziejów. Ocenił też, że należy usystematyzować centralne projekty badawcze, aby wszystkie badania przyczynkowe i regionalne znajdowały odzwierciedlenie w monografiach dotyczących np. Solidarności z lat 80. czy Komunistycznej Partii Polski.

Podkreślił też, że widzi potrzebę przetłumaczenia na język polski klasycznych publikacji, które opowiadają np. o działaniach sowieckiej agentury na świecie, m.in. wobec USA. Wymienił przy tym amerykańskiego historyka Johna Earla Haynesa. Oceniając z kolei, że Archiwum IPN jest "sercem Instytutu" przypomniał, że wciąż w jego zasobach znajdują się np. taśmy Służby Bezpieczeństwa, które mogą dostarczyć wiele nowych i ciekawych informacji o przeszłości.

Odpowiadając na pytanie senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego dotyczące lustracji w Polsce kandydat na szefa IPN zadeklarował, że potrzebna jest też taka reforma przepisów lustracyjnych, która usprawni prowadzone przez prokuratorów i współpracujących z nimi historyków procedury sprawdzania kandydatów na funkcje publiczne. Jego zdaniem, obowiązkowemu sprawdzeniu powinni podlegać nie kandydaci np. do rad gmin, ale ci, którzy już objęli te funkcje.

Sejm pod koniec maja głosami PiS, Konfederacji i Kukiz'15 powołał dr. Nawrockiego na prezesa IPN. Wybór Sejmu musi jednak zaakceptować Senat.

Kadencja obecnego szefa IPN Jarosława Szarka kończy się 22 lipca. Powołany przez Sejm na jego następcę dr. Nawrocki, to od 2017 r. dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a także - od 1 czerwca br. - wiceprezes IPN.

W ostatnich tygodniach w mediach spekulowano o układzie między PiS a opozycją: poparcie przez Senat wybranego przez Sejm na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr. Karola Nawrockiego w zamian za poparcie kandydata opozycji prof. Marcina Wiącka na RPO. W przypadku obu stanowisk wybór Sejmu musi zaakceptować Senat. W środę Senat zgodził się na wybór prof. Wiącka na RPO.

Poparcie dla Nawrockiego deklaruje klub PiS, przeciw będzie klub PO, w którym w tej sprawie obowiązuje dyscyplina w głosowaniu, oraz prawdopodobnie senatorowie Lewicy. Możliwe, że Nawrocki uzyska poparcie części senatorów PSL.

Nawrocki: pielęgnuję pamięć o polskich bohaterach różnych opcji

W swojej działalności pielęgnowałem pamięć o polskich bohaterach, niezależnie od tego, jaką opcje polityczną reprezentowali - powiedział dziennikarzom powołany przez Sejm na prezesa IPN Karol Nawrocki.

Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Karol Nawrocki został wybrany przez Sejm na prezesa IPN i w czwartek nad jego kandydaturą ma głosować Senat.

W rozmowie z dziennikarzami Nawrocki odpierał zarzuty, że jeśli zostanie prezesem IPN, będzie dążył do ideologizacji Instytutu. "To są zarzuty nie oparte o żadne merytoryczne argumenty. Jakby ktoś się przyjrzał mojej pracy w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, zobaczyłby, że było tam mało ideologii, a dużo pielęgnowania polskiej historii, niezależnie od tego, który sektor życia politycznego nasi bohaterowie reprezentowali" - podkreślał Nawrocki.

"Dbałem o pamięć i o Irenie Sendlerowej, i o świętym Maksymilianie Kolbe, więc nie widzę ideologizacji, bardziej czuję się osobą, która pielęgnuje pamięć o polskich bohaterach" - dodał.

Przypomniał, że dzięki uporowi jego placówki w sprawie działań na Westerplatte "Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku znalazło 9 szkieletów bohaterów Westerplatte, którzy przez 80 lat leżeli, jak ludzkie śmieci".

Ocenił, że jego zdaniem "Instytut Pamięci Narodowej po 20 latach od powołania powinien być poddany refleksji organizacyjnej". "Mamy całe pokolenie Polaków urodzonych w latach 90., którzy ani nie byli członkami opozycji antykomunistycznej, ani nie są objęci prawem lustracyjnym, a zasługują na rzetelną edukację historyczną" - mówił.

Stąd "IPN powinien skierować się do młodych pokoleń", a także "być jeszcze bardziej aktywny na arenie międzynarodowej".

Głosowanie nad kandydaturą Karola Nawrockiego zaplanowane jest na czwartkowy wieczór. Jest bardzo prawdopodobne, że zostanie on zaakceptowany. Poparcie dla niego deklaruje 48-osobowy klub PiS. Niewykluczone, że za Nawrockim zagłosują też przynajmniej niektórzy członkowie składającego się z czterech senatorów klubu PSL. Nie jest znany sposób głosowania trójki senatorów niezależnych. Klub Koalicji Obywatelskiej co prawda przyjął dyscyplinę w głosowaniu przeciw, ale są senatorowie, np. Antoni Mężydło, którzy nie wykluczają poparcia kandydatury Nawrockiego. Senatorowie Lewicy mają być przeciw.

Sejm pod koniec maja głosami PiS, Konfederacji i Kukiz'15 powołał dr. Nawrockiego na prezesa IPN. Wybór Sejmu musi jednak zaakceptować Senat.

Kadencja obecnego szefa IPN Jarosława Szarka kończy się 22 lipca. Powołany przez Sejm na jego następcę dr. Nawrocki, to od 2017 r. dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a także - od 1 czerwca br. - wiceprezes IPN.

W ostatnich tygodniach w mediach spekulowano o układzie między PiS a opozycją: poparcie przez Senat wybranego przez Sejm na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr. Karola Nawrockiego w zamian za poparcie kandydata opozycji prof. Marcina Wiącka na RPO. W przypadku obu stanowisk wybór Sejmu musi zaakceptować Senat. W środę Senat zgodził się na wybór prof. Wiącka na RPO.