Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Opolu Szymon Hołownia powiedział, że uważa Donalda Tuska i Platformę Obywatelską za - jak to określił - zdrową konkurencję.

"Zdrowa konkurencja to jest coś, co klient lubi, co wyzwala kreatywność, co sprawia, że pojawia się jakaś nowa inspiracja. Ja tak patrzę na Platformę, tak patrzę na Donalda Tuska i też chętnie, jak przyjdzie do tego czas i okazja, porozmawiam z nim przede wszystkim o tym, jaką Polskę widzi po PiS-sie, bo tę odpowiedź słyszę od Platformy zbyt rzadko. Trzeba usunąć PiS. Tak, to wiemy. Ale co po PiS-sie, żeby PiS nie wrócił? W 2015 roku mnóstwo Polaków odrzuciło po rządach Platformy i PSL Trzecią Rzeczpospolitą, która przyniosła też mnóstwo dobrych rzeczy, ale czegoś nie dała. Czy Tusk ma na to odpowiedź? Czy Platforma już wie, jakie błędy zostały wtedy popełnione? Jeżeli wie, to już mamy przestrzeń do tego, żeby rozmawiać o tym, co dalej, a jest zrozumiałe, że ta zdrowa konkurencja nie powinna nigdy oznaczać wyniszczania się, poniżania się, czy szczypania się po kostkach, bo to jest po prostu bezsensowne" - powiedział Hołownia.

Lider ruchu Polska 2050 zapewnił, że propozycję Borysa Budki objęcia przez niego funkcji wiceprzewodniczącego Koalicji Obywatelskiej należy traktować wyłącznie w kategoriach żartu.

"Istnieje takie pojęcie, jak poczucie humoru. Czasem przejawia się w ten sposób, że dwóch spotykających się przypadkowo znajomych (...) zaczyna żartować sobie i wymieniać różne dusery oraz - pojawia się kolejne trudne pojęcie - humor sytuacyjny. I wczoraj w Sejmie z humorem sytuacyjnym mieliśmy do czynienia. Kiedy usłyszałem, co mówi Borys Budka przy wszystkich dzielących nas różnicach, zaproponowałem mu przejście do Polski 2050 i przedstawiłem go jako nasz kolejny transfer, a on stwierdził, że zaprasza mnie do Koalicji i wtedy zostanę wiceprzewodniczącym. Taka to była historia i taka to była wstrząsająca afera" - zapewnił Hołownia.

Przed konferencją Hołownia spotkał się z przedstawicielami mniejszości niemieckiej.

"Bardzo zależało mi na tym, żeby powiedzieć im, że są w Polsce siły, które widzą w różnorodności siłę, a nie zagrożenie. Które przeciwstawiają się logice homogenizacji i ujednolicania wszystkich nas i robienia nas pod jedno kopyto. To, że Polskę zamieszkują ludzie różnych narodowości, że zamieszkują je ludzie różnych narodowości i języków, że mamy w Polsce coś, co może tworzyć dzisiaj naszą elastyczność. Te problemy, o których mówili dzisiaj przedstawiciele mniejszości niemieckiej, niestety, są wciąż takie same i sytuacja się pogarsza. Mówimy tutaj o szkolnictwie, o nauce języka (...)" - powiedział Hołownia.

Zdaniem polityka, obecnie Polska potrzebuje gruntownej transformacji, opartej na czterech filarach - klimatycznym, technologicznym, ustrojowym i demograficznym, bez której nie będzie można mówić o dalszym rozwoju kraju.

"Nie będzie więcej dzieci w Polsce, jeżeli nie będzie sensownej szkoły. Takiej szkoły, do której będzie się chciało wysyłać dziecko po to, by to dziecko się później rozwijało w najlepszą wersję samego siebie, a nie w klon ministra Czarnka czy jego doradców od ugruntowywania cnót niewieścich. Nie będzie więcej dzieci w Polsce, jeżeli nie będzie więcej mieszkań, jeżeli nie będzie tak ułożonego prawa pracy, które będzie chroniło kobietę, które będzie chroniło kobiety decydujące się na posiadanie dziecka, jeżeli nie będzie transportu publicznego, który pozwoli na to, żeby kobieta mogła dojechać pracy, zawieść dziecko do żłobka" - wyliczał.

Hołownia podkreślił, że zadaniem państwa i polityków nie jest prowadzeniem społeczeństwa na wojny ideologiczne, a przygotowanie polityki, która zapewni poprawne funkcjonowanie wszystkich instytucji w perspektywie nie kadencji, ale całych pokoleń.