W marcu br. w przestrzeni publicznej pojawił się projekt autorstwa Ordo Iuris „Tak dla rodziny, nie dla gender”. Zakłada on – w skrócie - wypowiedzenie konwencji stambulskiej oraz zastąpienie dokumentu Międzynarodową Konwencją Praw Rodziny. W maju, podczas prezentacji założeń Polskiego Ładu partia rządząca dorzuciła nowy cel: zadbanie o tożsamość polskiej rodziny. Brzmi co najmniej intrygująco.

Tożsamość, rodzina, polskość

- Znam literaturę z zakresu socjologii rodziny, nie istnieje tam pojęcie „polskiej rodziny”, która miałaby jakąś swoistą tożsamość. Na ogół – w podejściu naukowym – wyróżnia się rzeczywiście różne modele rodzin, które mogą różnić się w poszczególnych krajach czy częściach świata. Mogą być to rodziny matrylinearne czy patrylinearne, rodziny rozszerzone czy nuklearne, natomiast nic takiego jak specyficzna polska rodzina w nauce nie występuje – tłumaczy prawniczka i socjolożka prof. Małgorzata Fuszara.

Reklama

Socjolożka dodaje, że parę lat temu, w ramach badań, pytała kogo Polacy zaliczają do swojej rodziny. Jak twierdzi, występują tam bardzo różne osoby: dzieci, dziadkowie, ciocie, wujkowie, przyjaciele domu, zwierzęta domowe. - Powstaje pytanie, czy na przykład mężczyzna lub kobieta z bratanicą, jej dziećmi i kuzynem stanowią „polską rodzinę”, czy też nie ? – mówi prof. Fuszara i dodaje, że jeżeli oddalibyśmy określenie tożsamości Polkom i Polakom, to usłyszelibyśmy różne odpowiedzi, ponieważ dla różnych osób to pojęcie będzie rozumiane inaczej.

Niestety z politykami tak często bywa, że oni uważają siebie za wyjątek. Tworzą pewien schemat, który mówi jak ma wyglądać polska rodzina, ale oni z tego schematu są wyjęci, bo są inni, są wyjątkiem - mówi prof. Fuszara

Fraza „tożsamość polskiej rodziny” brzmi jak semantyczny propagandowy bełkot. Czy ma sugerować, że elementem tzw. tożsamości polskiej rodziny jest np. przynależność do katolicyzmu? A może polska rodzina to tylko ta, która składa się z obywateli narodowości polskiej? A jeżeli Polka będzie mieć partnera z Czech albo Niemiec to razem tworzą polską rodzinę czy nie? Dziecko urodzone dzięki metodzie in vitro będzie mieścić się w „tożsamości polskiej rodziny” czy już nie? A katolik samotnie wychowujący dziecko, który w rodzinie ma osobę homoseksualną czy transpłciową będzie pod obiecaną opieką czy już nie?

- Można iść dalej w tych pytaniach. Ojciec Fryderyka Chopina urodził się we Francji. Czy w związku z tym twórcy pojęcia „tożsamość polskiej rodziny” zaliczą rodzinę Chopina do polskiej rodziny? A Oskar Kolberg, który był czołowym polskim etnografem. Jego ojciec urodził się w Meklemburgii, a matka we francuskiej rodzinie w Bydgoszczy. Czy w związku z tym ta rodzina, zdaniem naszych polityków, jest polską rodziną? Czy twórcy tego pojęcia o tym wiedzą i jak chcą określić takie rodziny, które wychowały przecież wielkich polskich twórców i patriotów? Czy politycy zastanawiają się nad tym, jakie to może pociągnąć konsekwencje, jeżeli zaczniemy propagować takie hasła? – zastanawia się prof. Małgorzata Fuszara.

Nowy dokument, który będzie chronić rodziny?

W kontekście deklaracji z Polskiego Ładu, plany wypowiedzenia konwencji stambulskiej i zastąpienia międzynarodowego dokumentu własnym projektem „Tak dla rodziny, nie dla gender” budzą niepokój. Autorzy projektu uważają bowiem, że Polska powinna „nie tylko wypowiedzieć Konwencję, ale także promować i bronić na forum międzynarodowym praw rodziny”. Dodają, że polskie władze muszą być świadome, iż stronami konwencji w większości są „państwa promujące radykalne ustawodawstwo aborcyjne i homoseksualne”.

Dokument autorstwa Ordo Iuris zakłada powołanie zespołu, który opracuje prawa małżonków, rodziców, dzieci oraz określi środki służące przeciwdziałaniu przemocy.

Konwencja stambulska spotkała się ze sprzeciwem – jak to ujmują autorzy projektu – ponieważ wprowadza do polskiego prawa kategorię gender i płeć społeczno-kulturową, a stoi to „w radykalnej sprzeczności z podstawami Konstytucji RP”.