30 marca ma się odbyć posiedzenie Sejmu, na którym posłowie będą głosować m.in. nad skierowaniem projektu ustawy „Tak dla rodziny, nie dla gender” do dalszych prac w komisjach.

Inicjatywa obywatelska „Tak dla rodziny, nie dla gender” w istocie zakłada zastąpienie genderowej konwencji stambulskiej Międzynarodową Konwencją Praw Rodziny. Mam ogromną satysfakcję z tego, że „Magyar Nemzet”, jeden z czołowych dzienników węgierskich (prorządowa, prawicowa gazeta – red.) zauważył naszą inicjatywę. […] Węgierska gazeta pisze o tym, że liczy, iż Polska i Węgry będą taką inicjatywę promować w Europie

– mówił w ub.r. w Telewizji Republika Marek Jurek, autor wniosku wypowiadającego konwencję stambulską i jeden z inicjatorów projektu ustawy „Tak dla rodziny, nie dla gender”.

W przygotowanie projektu zaangażowane były Chrześcijański Kongres Społeczny Marka Jurka oraz Instytut Ordo Iuris.

Co znalazło się w uzasadnieniu projektu „Tak dla rodziny, nie dla gender”?

Autorzy projektu uważają, że Polska powinna „nie tylko wypowiedzieć Konwencję, ale także promować i bronić na forum międzynarodowym praw rodziny”. Dodają, że polskie władze muszą być świadome, iż stronami konwencji w większości są „państwa promujące radykalne ustawodawstwo aborcyjne i homoseksualne”.

Dokument autorstwa Ordo Iuris zakłada powołanie zespołu, który opracuje prawa małżonków, rodziców, dzieci oraz określi środki służące przeciwdziałaniu przemocy.

Konwencja stambulska spotkała się ze sprzeciwem – jak to ujmują autorzy projektu – ponieważ wprowadza do polskiego prawa kategorię gender i płeć społeczno-kulturową, a stoi to „w radykalnej sprzeczności z podstawami Konstytucji RP”. Wstępnym i najoczywistszym powodem, dla którego Polska powinna wypowiedzieć konwencję „jest szacunek dla demokracji i uczciwości życia publicznego”.

Co jeszcze czytamy w projekcie? Na przykład że wdrożenie Konwencji stambulskiej „w praktyce prowadziłoby do naruszenia konstytucyjnie chronionych praw i wolności oraz do powstania stanu niepewności prawnej”.

Autorzy projektu „Tak dla rodziny, nie dla gender” tłumaczą, że konwencja stambulska „jest przedmiotem ataku na rządy prawa, szczególnie wobec państw Europy Środkowej”. Dlatego właśnie – zdaniem projektodawców – Polska powinna zając stanowisko solidarne z państwami, które odmawiają ratyfikacji konwencji.

„Jeśli nie staniemy dzisiaj obok Węgier, Słowacji czy Rumunii to za 10 lat będziemy stali obok Holandii, eutanazyjnej Belgii i «arycypostępowych» Niemiec” – tak w katolickiej rozgłośni Poranek „Siódma9” przekonywał Marek Jurek.

Jakie mogą być skutki wypowiedzenia konwencji stambulskiej?

Dr Zuzanna Warso, adwokatka, ekspertka współpracująca z Helsińską Fundacją Praw Człowieka uważa, że decyzja o wypowiedzeniu konwencji jest bardzo ważna. Od tej decyzji będzie zależało, w którą stronę pójdzie nasz kraj. Zdaniem dr Warso konwencja wyznacza standard i tworzy ramy dla legislacji i działań podejmowanych przez państwo w zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Wypowiedzenie dokumentu jest stopniowym wypisywaniem Polski z klubu praw człowieka i tworzenia nowej alternatywnej rzeczywistości prawnej. To, czego jesteśmy świadkami, to wykorzystywanie przez takie organizacje jak Ordo Iuris języka praw człowieka w celu osiągania i realizacji planu, który z założeniami praw człowieka jest sprzeczny

– tłumaczy ekspertka współpracująca z HFPC.

Dr Warso odniosła się również do propozycji utworzenia zespołu, który miałby określać prawa rodziców, dzieci i małżonków. Zdaniem ekspertki może to być sygnał, że także w innych obszarach rząd będzie proponował własne rozwiązania i będzie chciał rezygnować z rozwiązań międzynarodowych dotyczących ochrony praw jednostki.

- W Polsce pojęcie „gender” jest bardzo instrumentalnie wykorzystywane przez przeciwników konwencji, ma niewiele wspólnego z tym pierwotnym pojęciem. „Gender” urosło do symbolu społeczeństwa otwartego i pluralistycznego, którego pewna grupa polityków i działaczy nie akceptuje – dodaje dr Zuzanna Warso.

Zmierzamy w kierunku państwa wyznaniowego

O komentarz poprosiliśmy też posłanki. Oto jak odczytują cel projektu:

Katarzyna Lubnauer, wiceprzewodnicząca Klubu Koalicji Obywatelskiej, posłanka Nowoczesnej

- Nie ma wątpliwości, że idee sprzedawane w projekcie autorstwa Ordo Iuris są ideami państwa wyznaniowego, które rolę kobiet widzi przez pryzmat Kościoła katolickiego, w którym – jak wiemy – jest ona dość poślednia.

Joanna Scheuring-Wielgus, SLD

- Po 1989 roku nie budowaliśmy państwa stricte demokratycznego, tylko krok po kroku kierowaliśmy się w stronę wyznaniowego. W ciągu ostatnich pięciu lat to bardzo przyspieszyło. Jeżeli rzeczywiście rząd wypowie konwencję stambulską, będzie to sygnał dla Europy, że Polska wychodzi z Unii Europejskiej. Jestem przekonana, że PiS i Solidarna Polska właśnie do tego dążą.

Marcelina Zawisza, Partia Razem

PiS dąży do wprowadzenia państwa wyznaniowego. Widać to nie tylko przy realizacji postulatów, które wielokrotnie zgłaszały środowiska związane z Kościołem katolickim, czyli zakazie aborcji albo zakazie in vitro. Mamy lockdown, wszystko jest zamknięte, a kościoły dalej otwarte. Jeżeli jest jakaś instytucją, której PiS panicznie się boi, to jest to Kościół .

Międzymorze nie pójdzie z Ziobrą na wojnę

Jak już pisaliśmy wcześniej, Ministerstwo Sprawiedliwości wysłało list do czterech państw – Chorwacji, Słowenii, Słowacji oraz Czech – z propozycją wypowiedzenia konwencji oraz zawarcia nowego międzynarodowego dokumentu.

18 marca wysłaliśmy pytanie do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o udzielenie odpowiedzi na jakim etapie są rozmowy z krajami, do których został wysłany list i czy adresaci podzielają stanowisko polskiego resortu. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Z kolei nasi chorwaccy koledzy dziennikarze zwrócili się z pytaniem do Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej Chorwacji. I na razie otrzymali jedynie lapidarne potwierdzenie tego faktu:

„Do Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej wpłynął wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości RP z propozycją sporządzenia międzynarodowej konwencji o prawach i obowiązkach w rodzinie. Trwają konsultacje międzyresortowe w sprawie tego wniosku”.

Chorwaccy dziennikarze przekonują, że należy to odczytać jako potwierdzenie, że Chorwacja nie będzie angażować się w kwestie związane z wypowiedzeniem konwencji stambulskiej.