O decyzji Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN poinformował we wtorek rzecznik tego sądu i sprawozdawca w tej sprawie sędzia Aleksander Stępkowski. "Sąd Najwyższy rozważywszy całą złożoność sprawy i doniosłość dla debaty publicznej postanowił przede wszystkim skierować sprawę do rozpatrzenia na rozprawie, przychylając się tym samym do wniosku skarżącego" - powiedział Stępkowski.

"Waga samego przedmiotu sporu dla opinii publicznej, jak również dobro wymiaru sprawiedliwości, kwestia jawności działania władzy sądowniczej, to te wszystkie okoliczności przemawiają za tym, aby sprawę rozpatrzyć na rozprawie 21 kwietnia br. o godz. 12" - powiedział sędzia Stępkowski. Dodał, że rozprawa będzie w związku z tym jawna i z udziałem stron tego postępowania.

Jak zaznaczył rzecznik SN sprawa o ochronę dóbr osobistych wytoczona przez Wałęsę Wyszkowskiemu "miała bardzo długą historię". "Od wyroku z 2011 r. Wyszkowski złożył skargę kasacyjną, ale była ona źle skonstruowana i SN nie przyjął jej do rozpatrzenia. Pozwoliło to złożyć Wyszkowskiemu wniosek, aby podmiot uprawniony, jakim jest PG, skierował w jego sprawie skargę nadzwyczajną" - przekazał Stępkowski.

Reklama

Sędzia zastrzegł, że SN nie jest trzecią instancją, tylko będzie badał w tej sprawie, czy wyrok sądu apelacyjnego mógł - jak ocenia PG - naruszyć m.in. przepisy chroniące wolności wypowiedzi oraz, czy ewentualnie doszło do rażącego naruszenia sądowej procedury. "Prokurator Generalny wniósł o uchylenie wyroku SA i orzeczenie merytoryczne polegające na oddaleniu apelacji" - przekazał Stępkowski.

We wtorek Izba Kontroli Nadzwyczajnej rozpatrywała na posiedzeniu niejawnym tę skargę nadzwyczajną PG od wyroku gdańskiego sądu apelacyjnego, który w marcu prawomocnie 2011 r. nakazał Wyszkowskiemu przeproszenie Wałęsy za nazwanie go w telewizji tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek".

Sąd apelacyjny zmienił wówczas wcześniejszych wyrok sądu okręgowego, który w 2010 r. oddalił powództwo b. prezydenta, uzasadniając, że Wałęsa jako osoba publicznie znana musi się godzić się z tym, że jego życiorys może być przedmiotem różnych wypowiedzi, także krytycznych. Jednak SA uznał w marcu 2011 r. m.in., że taka kategoryczna wypowiedź Wyszkowskiego i "taki dotkliwy zarzut powinny były opierać się na sprawdzonych i pewnych dowodach, których nie było".

"Ja wiedziałem, że inny wyrok nie zapadnie. Sprawa była czysta od początku do końca, to było pomówienie (...) Ja wiedziałem, że mam czystą kartę. Sąd stanął na wysokości zadania" - mówił wtedy PAP Wałęsa. Wyszkowski przyznawał PAP zaś w 2011 r., że jest "zdruzgotany" wyrokiem.

Wyszkowski nie wykonał jednak wyroku SA, wobec czego Wałęsa opublikował zasądzone przeprosiny w TVN na swój koszt. Ostatecznie stacja zwróciła mu koszty ogłoszenia.

Od orzeczenia SA skargę nadzwyczajną skierował w ubiegłym roku Prokurator Generalny. W skardze prokurator wniósł o uchylenie wyroku. Prokuratura zarzuciła wyrokowi sądu apelacyjnego naruszenie konstytucyjnych zasad wolności i praw człowieka i obywatela; wolności słowa. Zdaniem PG, gdański sąd w rażący sposób naruszył przepisy prawa i nie uwzględnił wszystkich dowodów, które przedstawił Wyszkowski.

W sprawie tej toczył się w kolejnych latach też inny proces cywilny. Pełnomocnicy Wałęsy złożyli pozew o naruszenie dóbr osobistych, w którym wskazano, że Wyszkowski od dłuższego czasu informuje w wielu mediach, iż w 2011 r. wygrał proces z Wałęsą. W październiku 2017 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał Wyszkowskiemu przeproszenie Wałęsy w mediach za te słowa. Po apelacji w 2018 r. sąd apelacyjny również orzekł, że Wyszkowski musi przeprosić byłego prezydenta.