Wśród osób, które zdecydowały się opuścić Polskę 2050, znaleźli się m.in. Ryszard Petru, Aleksandra Leo oraz Paulina Hennig-Kloska, pełniąca funkcję ministry klimatu i środowiska. Wcześniej odejście z partii ogłosiła także Joanna Mucha, która poinformowała w mediach społecznościowych, że pozostanie posłanką niezależną. Jak podkreśliła, była to trudna decyzja po pięciu latach działalności w ugrupowaniu.
Z partii odeszli również inni istotni politycy, w tym pierwszy przewodniczący ugrupowania Michał Kobosko, a także Paweł Zalewski i Anna Radwan-Röhrenschef. Tak szeroka fala odejść oznacza istotne osłabienie struktur parlamentarnych Polski 2050 oraz zmianę układu sił wewnątrz koalicji rządzącej.
Paulina Hennig-Kloska: brak dialogu i „uchwały kagańcowe”
Decyzja o odejściu została uzasadniona brakiem możliwości realizacji postulatów oraz konfliktem dotyczącym sposobu zarządzania partią. Paulina Hennig-Kloska podczas konferencji prasowej wyjaśniła, że nowy klub ma być przestrzenią do kontynuowania programu politycznego przedstawionego wyborcom.
„Chcemy utworzyć klub parlamentarny, w którym odzyskamy przestrzeń do pracy i realizacji naszych postulatów, które składaliśmy w trakcie kampanii w 2023 roku. To jest niezwykle trudna dla nas decyzja, ale nie widzimy przestrzeni do realizacji tych postulatów w obecnym ugrupowaniu” – powiedziała.
Ministra klimatu zwróciła uwagę także na styl zarządzania partią oraz napięcia, które nasiliły się po wyborach nowych władz. Jak podkreśliła, problemem jest ograniczenie roli klubu parlamentarnego oraz brak realnego wpływu posłów na decyzje polityczne.
– To brak przestrzeni do dialogu i partnerskiej współpracy. Jednoosobowe decydowanie o losach klubu parlamentarnego to nie jest styl pracy, na który jesteśmy w stanie się zgodzić – zaznaczyła.
W rozmowie z TVN24 Hennig-Kloska wskazała również na przyjęte przez władze partii uchwały, które określiła jako działania ograniczające swobodę polityków. – Gdy przyjmuje się uchwały, które mają mrozić ludzi i zabierać im możliwość decydowania o sobie, wypycha się ich do takich decyzji – stwierdziła.
Uchwała Rady Krajowej i konflikt wokół Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
Jednym z bezpośrednich powodów konfliktu była uchwała przyjęta przez Radę Krajową Polski 2050, która zakładała powstrzymanie zmian personalnych w strukturach partii do czasu zjazdu zaplanowanego na 21 marca. Część posłów uznała tę decyzję za próbę zablokowania zmian w kierownictwie klubu parlamentarnego, w tym odwołania jego przewodniczącego Pawła Śliza.
Posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska podkreśliła, że parlamentarzyści powinni mieć prawo do wyrażenia wotum nieufności wobec lidera klubu, jeśli ten narusza regulamin. W jej ocenie uchwała ograniczała podstawowe mechanizmy demokratyczne w ugrupowaniu.
W tle konfliktu znalazła się również Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej oraz przewodnicząca Polski 2050. Według relacji polityków, podejmowała ona działania mające ograniczyć skalę rozłamu. Miała oferować stanowiska w komisjach sejmowych oraz funkcje w Krajowym Zasobie Nieruchomości, państwowej instytucji zarządzającej gruntami pod inwestycje mieszkaniowe.
Krajowy Zasób Nieruchomości odgrywa istotną rolę w realizacji polityki mieszkaniowej państwa, w tym w programach zwiększania dostępności mieszkań. Kontrola nad obsadą stanowisk w tej instytucji ma znaczenie polityczne, ponieważ wiąże się z wpływem na realizację inwestycji i zarządzanie publicznym majątkiem.
Polityczne konsekwencje dla koalicji rządzącej i Sejmu
Rozłam w Polsce 2050 ma znaczenie nie tylko dla samej partii, ale również dla całej koalicji rządzącej. Ugrupowanie było jednym z filarów Trzeciej Drogi, która współtworzy większość parlamentarną wraz z Koalicją Obywatelską i Lewicą. Powstanie nowego klubu parlamentarnego oznacza, że część posłów przestanie działać w dotychczasowej strukturze koalicyjnej.
Nowy klub zyskuje formalną autonomię i możliwość negocjowania własnych warunków politycznych, w tym stanowisk i wpływu na projekty ustaw. W praktyce może to doprowadzić do przetasowań w układzie sił w Sejmie oraz zmiany dynamiki prac legislacyjnych.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jeszcze kilka dni wcześniej publicznie zapewniała, że nie spodziewa się rozłamu. Podkreślała, że partia ma stabilne struktury i nadal przyciąga nowych członków. Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że napięcia wewnętrzne osiągnęły poziom, który doprowadził do realnego podziału parlamentarnego zaplecza ugrupowania.