- Nagranie z ministrem Żurkiem: co dokładnie wydarzyło się w Krakowie?
- Policja sprawdza monitoring. Jak długo potrwa wyjaśnianie sprawy?
- „Mało brakowało!”. Dramatyczny moment w „Dużym w Maluchu”
- 1500 zł mandatu i 15 punktów karnych? Możliwe konsekwencje dla szefa MS
- Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa” – Waldemar Żurek komentuje incydent
Nagranie z ministrem Żurkiem: co dokładnie wydarzyło się w Krakowie?
Krakowska policja bada sprawę nagrania z udziałem ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, które w ostatnich dniach szeroko krąży w internecie. Chodzi o materiał wideo zarejestrowany podczas nagrywania podcastu, w którym polityk prowadził samochód. Funkcjonariusze sprawdzają, czy w trakcie jazdy doszło do naruszenia przepisów ruchu drogowego.
Jak poinformowała Anna Wolak-Gromala z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, materiał dostępny w sieci został przekazany do dalszej analizy policjantom zajmującym się ruchem drogowym. Sprawą zajmuje się Komisariat Policji II, obejmujący rejon krakowskich Grzegórzek, gdzie miało dojść do zdarzenia.
Policja sprawdza monitoring. Jak długo potrwa wyjaśnianie sprawy?
Policja zaznacza, że postępowanie wyjaśniające może potrwać kilka dni. Funkcjonariusze muszą nie tylko dokładnie obejrzeć nagranie, ale także zapoznać się z zapisami miejskiego monitoringu, aby odtworzyć przebieg sytuacji.
„Mało brakowało!”. Dramatyczny moment w „Dużym w Maluchu”
Kontrowersje wzbudził fragment nagrania, na którym widać, jak samochód kierowany przez Żurka przejeżdża przez oznakowane przejście dla pieszych w chwili, gdy na pasy wchodzi kobieta. Zdarzenie miało miejsce w trakcie rozmowy nagrywanej do programu „Duży w Maluchu”, realizowanego w jadącym Fiacie 126p.
W pewnym momencie prowadzący zwrócił uwagę ministrowi na sytuację na drodze, ostrzegając, że niewiele brakowało do potrącenia pieszej. Waldemar Żurek odpowiedział, że jego zdaniem kobieta znajdowała się jeszcze w bezpiecznej odległości, a sam przejazd nie stwarzał zagrożenia.
1500 zł mandatu i 15 punktów karnych? Możliwe konsekwencje dla szefa MS
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu może skutkować mandatem w wysokości 1500 zł oraz 15 punktami karnymi. W sytuacji, gdy kierowca nie zgodzi się z decyzją policji, sprawa może trafić do sądu.
Na obecnym etapie nie jest przesądzone, czy minister zostanie formalnie wezwany do złożenia wyjaśnień. Decyzja w tej sprawie zapadnie po zakończeniu analizy materiałów dowodowych.
Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa” – Waldemar Żurek komentuje incydent
Do sprawy zdążył odnieść się już sam Waldemar Żurek w mediach społecznościowych. We wpisie opublikowanym na platformie X (dawniej Twitter) podkreślił, że przepisy ruchu drogowego obowiązują wszystkich w jednakowym stopniu. Zaznaczył również, że ostateczna ocena sytuacji należy do policji, a on sam nie zamierza unikać odpowiedzialności, jeśli okaże się, że doszło do wykroczenia.