Najważniejszą zmianą – w stosunku do pierwotnych założeń projektu – jest rezygnacja z modelu, w którym ocena inspektora mogłaby natychmiastowo zmienić formę zatrudnienia, wynika z informacji DGP. W pierwszej wersji reformy urzędnicy mieli zyskać uprawnienia do wydawania decyzji administracyjnych o rygorze natychmiastowej wykonalności, co budziło opór pracodawców obawiających się urzędniczej samowoli.

Inspektor PIP nie zmieni umowy z dnia na dzień

Nowa koncepcja, wypracowana wewnątrz koalicji rządzącej, zakłada pełne oparcie procedury na zapisach kodeksu pracy oraz linii orzeczniczej Sądu Najwyższego i sądów pracy. Zamiast uznaniowej interpretacji inspektorzy mają w sposób transparentny wykazywać, że dana relacja nosi więcej cech umowy o pracę niż umowy cywilnoprawnej. Zgodnie z orzecznictwem SN, jeśli cechy te rozkładają się po równo, decydująca ma być wola stron - co stanowi kluczowy bezpiecznik dla osób świadomie wybierających współpracę w modelu B2B lub umowie zlecenie.

Projekt zakłada też wprowadzenie inspekcji dwuetapowej. Kontrola ma się rozpoczynać od działań inspektora terenowego. W przypadku stwierdzenia naruszeń, nie będzie on od razu uruchamiał ścieżki administracyjnej, lecz wyda polecenie doprowadzenia formy świadczenia pracy do stanu zgodnego z prawem.

IT i branże kreatywne pod lupą, ale z możliwością korekty

Rozwiązanie to ma szczególne znaczenie dla sektorów takich jak IT czy branża kreatywna, gdzie relacja B2B często nabiera cech stosunku pracy, np. poprzez wprowadzenie sztywnego grafiku czy bezpośredniego nadzoru. Jeśli w odpowiedzi na polecenie strony skorygują model współpracy i wyeliminują przesłanki kodeksowe, procedura zostanie zakończona.

Jeśli polecenie inspektora terenowego nie zostanie wykonane, sprawa nie będzie trafiała bezpośrednio do sądu, lecz przejdzie przez dodatkowy filtr wewnątrz struktur PIP. Inspektor terenowy będzie musiał skierować wniosek do okręgowego inspektora pracy, który stanie się organem decyzyjnym. To do niego, po analizie protokołu i zgromadzonego materiału dowodowego, będzie należało ostatnie słowo: może przychylić się do wniosku i wydać decyzję o przekształceniu umowy lub uznać argumenty stron i umorzyć postępowanie.

Dopiero wydanie formalnej decyzji przez inspektora okręgowego otworzy drogę do ścieżki sądowej, jednak na nowych zasadach niż pierwotnie zakładano. Zmiana ma polegać na rezygnacji z natychmiastowej wykonalności, jeśli któraś ze stron złoży odwołanie - decyzja PIP zostaje zawieszona do uprawomocnienia się wyroku. Aby uniknąć paraliżu decyzyjnego, resort rodziny i pracy w porozumieniu z Ministerstwem Sprawiedliwości projektuje mechanizmy, które mają znacznie skrócić czas oczekiwania na wyrok.

Interpretacja prawa pracy jak w skarbówce. Nowe narzędzie dla firm

Kolejnym filarem reformy jest wprowadzenie instytucji indywidualnej interpretacji prawa pracy. Rozwiązanie to jest bezpośrednio wzorowane na mechanizmach skarbowych. Przedsiębiorcy działający w dobrej wierze zyskają możliwość wystąpienia do PIP z wnioskiem o ocenę ich konkretnego modelu współpracy z kontrahentami B2B czy zleceniobiorcami - jeszcze przed ewentualną kontrolą. Uzyskanie indywidualnej wykładni ma gwarantować ochronę: pracodawca, który dostosuje się do zaleceń zawartych w interpretacji, zyska pewność, że te same praktyki nie zostaną zakwestionowane przez inspektora w przyszłości.

Bez wstecznych skutków. Składki dopiero po decyzji lub wyroku

Kluczowy element nowej koncepcji: decyzje wydawane przez PIP będą wywoływać skutki prawne wyłącznie „na przyszłość”. Oznacza to, że obowiązek odprowadzania składek powstanie dopiero po decyzji PIP lub prawomocnym wyroku sądu. Reforma w tym kształcie rezygnuje z prób korygowania historii zatrudnienia przez inspektorów, choć - zgodnie z obowiązującym prawem - taką decyzję może wydać sąd.

To nie nagła zmiana poglądów premiera, a kalkulacja związana z Krajowym Planem Odbudowy tchnęła w projekt nowe życie. Unijny wymóg nie pozostawił Donaldowi Tuskowi dużego pola manewru: jeden z „kamieni milowych” KPO wprost nakłada na Polskę obowiązek wprowadzenia administracyjnej ścieżki ograniczania segmentacji rynku pracy. Aby do Warszawy popłynęły kolejne miliardy euro, rząd musiał wypracować kompromis.