Po kilku godzinach ostrej debaty, spotkanie zakończyło się bez decyzji. Część członków w akcie protestu opuściła je wcześniej. „W Radzie Krajowej zapanował całkowity rozłam i poważny kryzys” – mówi jeden z członków partii.

Rada ma zebrać się jeszcze raz, w najbliższy poniedziałek o godzinie 18.00 i podjąć ostateczną decyzję. W jej skład wchodzą: zarząd partii, ministrowie, delegaci z regionów i kilku przedstawiciele klubu poselskiego.

Spór o nieprawidłowości w I turze. Wysłane maile do osób nieuprawnionych

Opowiadający się za unieważnieniem całego procesu wyborczego argumentowali, że w I turze też doszło do nieprawidłowości. Jak ustaliliśmy, w kilku przypadkach maila z linkem do ankiety wysłano do osób, które nie były uprawnione do głosowania.

Delegaci chcący powtórki wyłącznie II tury przypominali z kolei, że - pomimo zastrzeżeń - komisja wyborcza partii uznała I turę wyborów za ważną, więc rozpisywanie nowych wyborów jest nieuzasadnione.

Hołownia opuszcza posiedzenie. „Szantaż emocjonalny” – mówią uczestnicy

Głównym orędownikiem unieważnienia całego procesu wyborczego był Szymon Hołownia, który – jak poinformował dziennikarz TVN24 Patryk Michalski – tuż po godzinie 23.00 obraził się i wylogował się ze spotkania. W trakcie posiedzenia były marszałek miał też stwierdzić, że nie widzi dla siebie miejsca w Polsce 2050, którą zarządzać będzie Paulina Hennig-Kloska czy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i zagroził, że w takiej sytuacji opuści partię. Niektórzy uczestnicy spotkania ocenili, że Hołownia dopuścił się „szantażu emocjonalnego”.

Gra o restart wyborów. Koalicja wokół Hołowni w zarządzie

W ostatnich dniach Hołownia budował w zarządzie koalicję wspierającą plan ponownego przeprowadzenia całego procesu wyborczego. Taka decyzja Rady Krajowej zapewniłaby mu możliwość startu. Po stronie obecnego przewodniczącego opowiedzieć się mieli m.in. Paweł Śliz i Adriana Porowska. „Ludzie Katarzyny [Pełczyńskiej-Nałęcz] wspierają to rozwiązanie, bo dla nich, start i zwycięstwo Szymona [Hołowni] oznacza, że zachowają funkcje i wpływy. Właściwie nic się nie zmieni, bo partią nadal sterować będzie Katarzyna. Szymon wydaje się być na jej błędy ślepy i głuchy” – podkreśla nasz informator.

Podpisy Hołowni gotowe przed I turą. Kulisy decyzji o rezygnacji

W partyjnych kuluarach od dawna słychać głosy, że za pierwszym razem Hołownia decyzję o rezygnacji z udziału w wyborach, podjął pochopnie i za namową Pełczyńskiej-Nałęcz. Jak podkreślają nasze źródła, podpisy pod jego kandydaturą zostały zebrane w komplecie i do ostatniej chwili pozostawały gotowe do złożenia na wypadek, gdyby zmienił zdanie. Tak się jednak nie stało, a do finałowej rundy o fotel kierownika partii przeszły Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Po fiasku II tury role się odwróciły. „Jedynym jednoczącym ma być Szymon”

Sytuacja zupełnie odwróciła się po wyborczym fiasko II tury. „Wewnętrzna kampania bardzo spolaryzowała nasz obóz. Po anulowaniu głosowania, Szymon na spotkaniu mówił, że musimy postawić na przewodniczącego, który znowu nas zjednoczy. Nie powiedział tego wprost, ale sugerował, że jedyną taką osobą jest on sam” – mówi jeden z członków ugrupowania.

Kandydatki gotowe się wycofać. Stawka: kontrola nad partią

Obie kandydatki zapowiedziały, że nie będą konkurować z Hołownią i wycofają się z wyścigu, jeśli Rada Krajowa unieważni cały proces wyborczy, a on sam podejmie decyzję o starcie. Najwięcej straci na tym Hennig-Kloska, która miała realne szanse wygrać II turę wyborów. „Dla Katarzyny jest to bezpieczne rozwiązanie, bo zachowa wpływy i nadal będzie podejmować decyzje. Można powiedzieć, że w takim scenariuszu wygra choć oficjalnie nawet nie wystartuje” – słyszymy.