Ministerstwo Zdrowia chce, by szpitale, które zlikwidowały porodówkę, ale mają izbę przyjęć lub SOR, realizowały opiekę nad ciężarnymi w specjalnych izbach porodowych. Nie będzie tam lekarza, ale przez całą dobę ma dyżurować położna. Dobiegają końca prace nad nowelizacją rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego, które zakłada organizowanie takich punktów w lecznicach oddalonych o więcej niż 25 km od najbliższego szpitala z porodówką.
Intymność rodzących
Pomysł budzi spore kontrowersje, towarzyszą mu duże obawy o bezpieczeństwo pacjentek. Nic dziwnego, że w trakcie konsultacji i uzgodnień wpłynęło ok. 130 krytycznych uwag. Z końcowego raportu wynika jednak, że prawie żadnej resort zdrowia nie uwzględnił.
Wątpliwości budzi zwłaszcza kwestia zagwarantowania intymności kobietom rodzącym w szpitalu, który nie ma porodówki, a jedynie punkt z położną dyżurującą obok szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) czy izby przyjęć (IP). Resort zdrowia podkreśla, że wskazane w projekcie SOR czy IP są tylko wymogiem formalnym, a niekoniecznie docelowym miejscem porodu. Ten będzie się odbywać w osobnym pomieszczeniu, a warunki lokalowe i dostępny sprzęt powinny zagwarantować pacjentce intymność i bezpieczeństwo. Jednak resort odrzucił propozycję m.in. fundacji Matecznik, aby w ostatecznej wersji nowelizacji rozporządzenia znalazł się zapis, że położna zapewnia poczucie bezpieczeństwa i intymności.
- Resort zdrowia stoi na stanowisku, że taki zapis nie jest konieczny, ponieważ kobiety ciężarne i rodzące mają zagwarantowane prawo intymności w ustawie o prawach pacjenta. Naszym zdaniem taka regulacja jest potrzebna, ponieważ w izbach porodowych nie będzie obowiązywać nowy standard opieki okołoporodowej, a należałoby podkreślić wyjątkowość sytuacji, jaką jest poród – zaznacza Alicja Nowaczyk z fundacji Matecznik.
Przepadła także propozycja fundacji, aby nadać pomieszczeniu, gdzie będą się odbywały porody, oficjalną nazwę „sala narodzin”.
- Szkoda, bo wprowadzenie tego pojęcia spowodowałoby, że byłby inny odbiór tego miejsca, które niesłusznie kojarzy się tylko z SOR i obecnością ofiar wypadków czy awanturujących się osób nietrzeźwych, a to będą przecież osobne pomieszczenia – dodaje Alicja Nowaczyk.
Lepsze wyposażenie dla izb
Resort uwzględnił natomiast niektóre poprawki dotyczące dodatkowego wyposażenia izb porodowych. Zgodził się m.in. na to, aby te miejsca porodowe były wyposażone w specjalistyczne łóżko porodowe, aby poród mógł być przyjmowany w jak najbardziej komfortowej pozycji dla rodzącej.
Uwzględniona została również prośba Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych o wyposażenie izb w zestawy porodowe. Związek wnioskował również o wyposażenie izb w aparaty USG, jednak resort nie uznał tego za konieczne, ponieważ badanie USG wykonane przez położną nie jest świadczeniem gwarantowanym, a zatem pacjentki mogłyby z niego korzystać tylko odpłatnie. Za nadmiarową Ministerstwo Zdrowia uznało również propozycję Fundacji Rodzić po Ludzku, aby izby porodowe wyposażyć dodatkowo w: fotel do porodu, piłki, drabinki, wannę lub prysznic, materac i stołek porodowy.
Płacenie za gotowość
Samorządowców najbardziej interesowały zasady finansowania nowego świadczenia. Resort zdrowia zapewnia, że porody przyjmowane poza porodówką przez położną będą miały charakter incydentalny i będzie do nich dochodziło tylko wtedy, gdy zabraknie czasu na transport pacjentki do najbliższego szpitala posiadającego oddział ginekologiczno-położniczy. Nie da się z góry przewidzieć, ile takich sytuacji będzie miało miejsce, a więc dla placówek, które zdecydują się na takie rozwiązanie, ważne jest, aby miały płacone za gotowość. Takie rozwiązanie postulował Związek Powiatów Polskich (ZPP).
- Jest to rozwiązanie „na wszelki wypadek”, a nie jest niczyją intencją, żeby kobiety masowo rodziły na SOR-ach. Gdyby zatem szpitale powiatowe miały nie mieć płacone za gotowość, tylko za wykonane świadczenia, to żaden nie byłby zainteresowany, żeby taką izbę porodową uruchamiać – podkreśla Bernadeta Skóbel, ekspertka ZPP. Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało ZPP, że rozważa finansowanie ryczałtowe nowego świadczenia, a więc nie przewiduje płacenia za realne wykonanie usługi.
- To nie jest tak, że szpitale powiatowe są bardzo zainteresowane tym rozwiązaniem, każdy czeka na to, jakie będą konkretne warunki finansowe. To się okaże dopiero wtedy, gdy będzie wiadomo, na ile Agencja Technologii Medycznych i Taryfikacji wyceniła to świadczenie – dodaje Bernadeta Skóbel.