Izrael poświęca ogromne kwoty i sporo energii, żeby przekonać światową opinię publiczną do swoich racji. Niemniej każdy dowód na diabelski charakter Hamasu, każdy reportaż o cierpieniach izraelskich zakładników, przegra w wizerunkowej potyczce z obrazem zagłodzonego, palestyńskiego dziecka - pisze Marek Magierowski, b. ambasador RP w Izraelu i USA.
Jeśli jesteś specjalistą od politycznego PR i wydaje Ci się, że masz kiepski dzień, pomyśl o Izraelu.
Izrael przegrywa wojnę narracyjną
Izrael przegrywa dziś wojnę narracyjną z niemal całym globem. Codziennie przyjmuje dotkliwe ciosy, stał się chłopcem do bicia już nie tylko dla świata arabskiego, nie tylko dla skrajnej europejskiej i amerykańskiej lewicy, nie tylko dla ONZ-owskich urzędników. Jest dziś również obiektem zmasowanej krytyki politycznych elit w najważniejszych stolicach świata. Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Kanady publikują wspólne, niezwykle ostre w tonie oświadczenie, w którym krytykują działania Izraela w Strefie Gazy i nie wykluczają stosownych sankcji. Szef brytyjskiej dyplomacji David Lammy nazywa niektórych członków rządu Izraela „niebezpiecznymi ekstremistami”. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiada „przegląd” umów ekonomicznych między UE a Izraelem. Nawet na linii Jerozolima-Waszyngton zaczyna iskrzyć. Donaldowi Trumpowi zdarza się wyrażać cieplej o Władimirze Putinie niż o Binjaminie Netanjahu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.