Agencja pisze, że świadek podróżujący z prezydentem Saakszwilim powiedział, że "umundurowani Osetyjczycy Południowi oddali strzały ostrzegawcze, gdy konwój zbliżył się na ok. 30 metrów do de facto granicy".
Cytowany przez Associated Press przewodniczący parlamentu Gruzji Dawid Bakradze oświadczył, że strzały pochodziły z Południowej Osetii. Deputowana Marika Werulaszwili powiedziała, że strzały odddano z terytorium kontrolowanego przez południowoosetyjskich separatystów i siły rosyjskie.