Premier, prezydent i ministrowie, a także ich zastępcy od 1 września 2016 r. mają zarabiać od 4 do ponad 7 tys. zł więcej. Takie m.in. rozwiązanie znalazło się w poselskim projekcie ustawy z 31 lipca 1981 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (t.j. Dz.U. z 2011 r. poz. 430 ze zm.), który trafił do Sejmu.
Obecnie kwota bazowa, od której jest liczona wielokrotność mnożnika najważniejszych osób w państwie, wynosi 1766,46 zł brutto. Nie była ona podwyższana od 2008 r. W przypadku premiera mnożnik wynosi – 6,2, a dodatek funkcyjny – 2,0. Łącznie pensja szefa rządu wynosi ok. 14,5 tys. zł, ale do tego należy doliczyć dodatek stażowy – maksymalnie 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego. W efekcie obecnie płaca zasadnicza premiera to około 16,5 tys. zł. Według nowego mechanizmu pensja Beaty Szydło wzrośnie o ponad 7 tys. zł. Podobnie miałby zarabiać prezydent, który otrzymuje obecnie ok. 20 tys. zł (po zmianach będzie to 24 tys. zł).
Posłowie PiS zaproponowali aby nowe zasady wynagrodzeń były uzależnione od wzrostu PKB, i tzw. współczynnika Giniego (stosowany przy pomiarze nierównomiernego rozkładu dochodu), przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej i minimalnego wynagrodzenia. Dla wicepremierów, którzy obecnie otrzymują ok. 13 tys. zł, przy nowym mechanizmie i wzroście gospodarczym ich pensja ma wzrosnąć do 18 tys. zł (bez dodatku stażowego). Na takie same podwyżki mogą liczyć ministrowie i wiceministrowie, których pensje obecnie wynoszą ok. 12,5 tys. Co do zasady zarobki większości osób zajmujących kierownicze stanowiska mają wzrosnąć od 4 do 5 tys. zł.