Gangsterski skok na IPN. Prezes będzie figurantem

IPN archiwum
IPN archiwumCreative Commons
10 lipca 2016

Instytut Pamięci Narodowej został zreformowany w gangsterskim stylu. A ściślej mówiąc: w stylu gangu Olsena.

2463371-ipn.jpg
Oczywiście nowy prezes może łatwo te osoby zdymisjonować, lecz już nie zwolnić.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk upublicznił niedawno zadziwiający list otwarty do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Łukasza Kamińskiego. Zadziwiający, bo polityk Prawa i Sprawiedliwości wzywa w nim państwowego urzędnika, by ten nie realizował wchodzącej w życie ustawy. Choć Mularczyk sam tę ustawę współtworzył i przedstawiał Sejmowi jako poseł sprawozdawca.

„Zmiany organizacyjne dokonywane przez ustępującego prezesa Instytutu należy uznać za daleko posuniętą nadaktywność, którą to cechę trudno było dostrzec w działaniach prezesa we wcześniejszym okresie jego kadencji” – perorował w liście Mularczyk. „Zmiany te odbieram także jako pretekst do przeprowadzenia zmian personalnych na stanowiskach kierowniczych w sposób utrudniający przyszłemu prezesowi organizację Instytutu Pamięci zgodnie z objętą strategią, zmiany te pociągają także daleko idące skutki finansowe dla budżetu Państwa”. „Gdyby intencją ustawodawcy było wprowadzenie zmian struktury przez nowe kierownictwo IPN, w ustawie znalazłyby się odpowiednie przepisy przejściowe bądź zostałby inaczej określony termin vacatio legis” – odpisał Łukasz Kamiński autorowi ustawy.

Tak toczył się ten teatr absurdu, na który nikt nie zwrócił uwagi. A zwrócić warto, bo ludowa mądrość mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I, oczywiście władzę. Zaś w przypadku instytucji z budżetem rocznym sięgającym 300 mln zł jest co dzielić. Przy czym, by było zabawniej, ukryte intencje działaczy PiS jasno klaruje list otwarty Mularczyka. „Również idące za tym zmiany personalne dokonywane w Instytucie Pamięci przez ustępującego prezesa, uzasadniane koniecznością zmiany podstawy zatrudnienia i zapewnieniem funkcjonowania Instytutu Pamięci w strukturze przewidzianej w ustawie nowelizującej, nie są w żadnym stopniu uzasadnione względami prawnymi, lecz mogą wskazywać na próbę zabezpieczania interesów osób związanych z Panem Prezesem” – pisze poseł. Pośrednio przyznając, iż nowelizacja ustawy o IPN rozbijająca Biuro Edukacji Publicznej na dwa piony oraz jednoczesna zmiana nazwy pionu archiwalnego miały umożliwić łatwe przeprowadzenie wielkich czystek.

Kłopot w tym, że autorzy nowelizacji prawa przeoczyli konieczność takiego sformułowania ustaw, by decyzje kadrowe znalazły się w rękach nowego prezesa. Obecny szef IPN (pełniący jedynie obowiązki) zatrudnił więc wszystkich naczelników, kierowników biur i dyrektorów pionów na etatach urzędniczych, a następnie mianował pełniącymi obowiązki kierownicze.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.