Maszyniści, strajkujący na wezwanie związków zawodowych CGT i Sud- Rail, rozpoczęli protest w środę wieczorem i zamierzają go kontynuować do piątku rano. W całym kraju mniej więcej co drugi maszynista przyłączył się do strajku.
Zakłócenia dotknęły linie regionalne, połączenia TGV, a także linie podmiejskie w regionie paryskim. W czwartek w ciągu dnia kursował średnio co drugi pociąg regionalny i od 50 do 75 proc. pociągów linii TGV obsługujących zachodnią i południową część Francji.
Strajk nie objął kursów TGV w pozostałych częściach Francji ani linii międzynarodowych tych superszybkich kolei, poza połączeniami z Belgią.
Zakłócony był ruch kolejek podmiejskich w regionie paryskim, dowożących codziennie do pracy tysiące pasażerów. Wielu z nich walczyło w czwartek o miejsce w pociągu. Inni byli zmuszeni do korzystania ze środków prywatnego transportu, a znalezienie miejsc parkingowych w mieście graniczyło z cudem.
Przyczyną strajku maszynistów są zapowiedziane przez dyrekcję kolei państwowych (SNCF) zmiany w organizacji czasu pracy maszynistów pociągów towarowych. Dyrekcja chce wydłużyć dopuszczalną długość nocnej i dziennej pracy maszynistów oraz zmniejszyć liczbę dni wolnych od pracy w roku. Według dyrekcji, zmiany te są wymuszone konkurencją ze strony prywatnych przewoźników towarowych i zostaną wprowadzone na zasadzie dobrowolności.
Jak twierdzi kierownictwo SNCF, nie naruszą one też 35-godzinnego tygodnia pracy.
Ze swej strony związki zawodowe deklarują, że obawiają się pogorszenia warunków pracy wszystkich maszynistów, a także obniżenia bezpieczeństwa pasażerów. Dlatego, mimo że zmiany dotyczą tylko maszynistów pociągów towarowych, do strajku dołączyli pracownicy ruchu pasażerskiego.
Szymon Łucyk (PAP)