Koniec tygodnia przynosi w polskiej prasie dwa wywiady, które szkoda przeoczyć. Piątek to Magdalena Rigamonti w „DGP”, sobota to Robert Mazurek w „Rzeczpospolitej”. Pierwszy, na ogół, dostarcza refleksji, drugi rozrywki, a bywa że odwrotnie. I starczy.
Wywiad, wiadoma rzecz, to specyficzny gatunek literatury. W gazetach na literaturę jakieś miejsce musi się znaleźć, powiedzcie mi jednak Państwo, dlaczego w ciągu tygodnia ktoś łasy na prasę znajdzie w niej tuziny (mendle?) wywiadów. Wywiad z ministrem Szałamachą? Ciekawy to i inteligentny facet, ale jakie dzieło sztuki powstanie dzięki rozmowie z ministrem finansów o spodziewanych zyskach z VAT-u i eksportu? Z Szałamachą nie ma co rozmawiać, trzeba się dowiedzieć, co naprawdę zamierza – i o tym pisać, a nie o to go pytać. Rozmowa z Beatą Kempą? Powinnością dziennikarza jest dowiedzieć się, jak to z p. Beatą jest w nowym miejscu pracy. Zamiast tego otrzymamy przepychanki i przekomarzanki, nieraz oparte na zasadzie; „Pan Y powiedział o pani...”. Cóż, jak pytali, to powiedział, a teraz ona powie, bo ją pytają etc. Na tym tle rozmowy Grzegorza Sroczyńskiego („GW”) ze „skruszonymi”, czyli tuzami polskiej transformacji obecnie płynącymi na fali samokrytyki, to i tak perełka – chociaż powiedźcie sami, czy Michał Boni albo Marcin Król muszą dostać mikrofon i literata, aby się słownie wyrazić? Sami nie dają rady napisać?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.