Przepisy wiatrakowe, w tej pierwotnej wersji, krytykowanej teraz gorąco przez jej autorów (?), zawierały przepisy niezbędne do tego, żeby cała Polska pokryła się farmami wiatrowymi. Bo chodziło w nich o to, aby trudno było blokować zbudowanie wiatraka. Wycofywanie się z tych zapisów wraz z (kłamliwymi) tłumaczeniami, że właściwie to wcale te zapisy nie brzmiały tak, jak brzmiały, spowoduje, że zakładanie farm prądodajnych wiatraczków będzie łatwiejsze niż w ostatnich latach, ale nie będzie łatwe.
Dziennikarscy doradcy koalicji już-prawie-rządowej ruszyli do dobrych rad. W bardzo elegancki sposób wyraziła niektóre z nich Krystyna Naszkowska w „Gazecie Wyborczej” – w koalicji zawiodła komunikacja ze społeczeństwem. A przecież, jak wiadomo, w 2015 r.
PO przegrała wybory, bo w ostatnich latach rządów partia ta uważała, że wszystko się jej uda, i o komunikację dbała mało – jak słusznie przypomina Naszkowska, wieś po dziś dzień powtarza, że Platforma chciała, byśmy pracowali do śmierci… Działacze PiS jeździli w tym czasie po powiatach i słuchali ludzi, przy okazji obiecując zmianę nie tylko w postawie słuchania, lecz także wydawania pieniędzy państwa, by żyło się lepiej wszystkim (wiem, slogan PO-wski, ale wykonanie, jak mieliśmy okazję doświadczać, PiS-owskie).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.