Być może jest to moje ostatnie słowo - tak 85-letni gen. Wojciech Jaruzelski zakończył dziś przed Sądem Okręgowym w Warszawie wyjaśnienia w procesie, w którym oskarżony jest o bezprawne wprowadzenie stanu wojennego w 1981 roku.

Na zakończenie składanych podczas pięciu rozpraw wyjaśnień powtórzył, iż był i jest przekonany, że stan wojenny uchronił Polskę przed paraliżem państwa, załamaniem gospodarki, konfliktem bratobójczym i interwencją wojsk Układu Warszawskiego.

Oskarżony oświadczył, że zarzut IPN, by kierował związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym jest absurdalny, gdyż - jak mówił - oznacza, że można być jednocześnie "i legalną władzą, i nielegalną organizacją".

Generał powiedział, że złożył tak obszerne wyjaśnienia, które chce w całości opublikować, bo wymagał tego "akompaniament procesu".

Jaruzelski zapowiedział, że nie będzie odpowiadał na pytania prokuratura, odpowie zaś na pytanie sądu oraz innych oskarżonych i obrońców. Uzasadniał to faktem, że postawienie mu zarzutu, który jest podstawą oskarżania zbrodniczych gangów, jest nie tylko osobistą zniewagą, ale godzi także w dobre imię tych, którzy poparli stan wojenny.

Prokurator IPN Piotr Piątek powiedział dziennikarzom, że Jaruzelski korzysta z wszelkich praw osoby oskarżonej. Dodał, że wyjaśnienia generała nie zaskoczyły go, gdyż były powtórzeniem wcześniej głoszonych tez.

Oskarżeni: działaliśmy w stanie wyższej konieczności

Ówczesny I sekretarz PZPR, premier PRL, szef MON i Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego jest oskarżony o kierowanie "związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw" - za co grozi do 10 lat więzienia. Drugi zarzut to podżeganie Rady Państwa do przekroczenia jej uprawnień przez uchwalenie dekretów o stanie wojennym wbrew konstytucji PRL - bo podczas trwania sesji Sejmu.

W kwietniu 2007 r. pion śledczy IPN w Katowicach skierował akt oskarżenia wobec 9 osób - członków władz PRL, członków utworzonej w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. WRON oraz Rady Państwa PRL (która formalnie wprowadziła stan wojenny i wydała odpowiednie dekrety). Główni oskarżeni to Jaruzelski, 82-letni gen. Czesław Kiszczak - członek WRON i ówczesny szef MSW oraz 80-letni Stanisław Kania, były już wtedy I sekretarz KC PZPR.

12 września ruszył proces siedmiu już tylko osób. Nie przeszkodziła temu nieobecność Kiszczaka, który nie stawia się na rozprawy, tłumacząc się złym stanem zdrowia; sąd uznaje jego nieobecność za nieusprawiedliwioną. Ostatnio sąd zarządził jednak jego badania lekarskie.

Podsądni odrzucają zarzuty - które przedawnią się dopiero w 2020 r. Twierdzą, że nie popełnili przestępstwa, bo działali w stanie wyższej konieczności wobec groźby sowieckiej interwencji. W grudniu 1981 r. nie było groźby takiej interwencji, a państwa Układu Warszawskiego uznały, że sprawa leży w wyłącznej gestii władz PRL - replikuje pion śledczy IPN.