Podobną 10-punktową przewagę demokratycznego kandydata wykazał sondaż ośrodka badania opinii Zogby International i agencji Reutera. Jego dyrektor James Zogby przepowiada nawet, że Obama wygra "bardzo wysoko", podobnie jak Ronald Reagan w wyborach w 1980 r.
Choć Reagan był prezydentem republikańskim, sytuację obecną porównuje się z tą z 1980 roku, ponieważ podobnie jak dziś, społeczeństwo amerykańskie pragnęło znacznych zmian.
Z sondażu "WSJ" i NBC wynika, że poparcie dla Obamy wzrosło o 4 pkt proc. w ciągu ostatnich dwóch tygodni
Jeszcze wyraźniej zwiększyło się w ważnych grupach elektoratu, takich jak wyborcy niezależni, gdzie Demokrata prowadzi w stosunku 49 do 37 procent, mieszkańców suburbii (53-41 procent) oraz emerytów (51 do 42 proc.). Ci ostatni jeszcze niedawno w większości popierali McCaina.
Obama ma przewagę również niemal we wszystkich tzw. swing states, czyli stanach, gdzie Demokraci i Republikanie tradycyjnie cieszą się mniej więcej równym poparciem, jak Floryda, Ohio, Wisconsin i Michigan.
Zdaniem komentatorów trend ten wskazuje, że po debatach telewizyjnych i wybuchu kryzysu finansowego Obama rozproszył wątpliwości wielu wahających się Amerykanów, czy ma kwalifikacje niezbędne do sprawowania urzędu prezydenta.
Według sondażu "WSJ" znacznie więcej wyborców ma zaufanie do Obamy niż do McCaina (przewaga 48 do 34 procent) nawet w takiej sprawie, jak polityka podatkowa. Dzieje się tak mimo stałych ataków McCaina na swego rywala jako polityka, który podniesie podatki.